fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Komitet zrobił krok w dobrym kierunku

Po latach sprzeciwiania się woli Alfreda Nobla przyznano nagrody osobom, które przynajmniej w części realizują jego wizję – mówi „Rz" Fredrik Heffermehl, honorowy prezes Norweskiej Rady Pokoju
Od lat krytykuje pan Komitet Noblowski za nagradzanie niewłaściwych osób. Jak tym razem ocenia pan wybór?
Fredrik Heffermehl: To bez wątpienia krok we właściwym kierunku. Kobiety rzeczywiście przyczyniają się do pokoju na świecie. Wspaniale, że nagrodzono aż trzy panie, które mają w promowaniu pokoju spore zasługi. Ten wybór bardziej niż poprzednie odzwierciedla intencje Alfreda Nobla, ale nie jest do końca w noblowskim duchu. To kto pana zdaniem byłby najlepszym kandydatem w tym roku?
Bardziej zasłużył się Gene Sharp, naukowiec i myśliciel, który propaguje współczesną formę obywatelskiego nieposłuszeństwa. To on w znacznym stopniu zainspirował falę arabskich rewolucji. Organizatorzy protestów uczyli się na jego książkach. Nobel chciał właśnie, aby nagroda trafiała w ręce osób, które w skali globalnej przyczyniają się do pokoju i prowadzą do fundamentalnej przemiany świata na taki, w którym można w ogóle zrezygnować z sił zbrojnych i wojen. Używanie siły do rozwiązywania sporów w epoce atomowej wcześniej czy później musi się skończyć katastrofą, której się tak bardzo obawiano w czasach zimnej wojny. Ostatnio przyznano nagrodę chińskiemu dysydentowi Liu Xiaobo. To także nie był dobry wybór? To było  nieporozumienie. Choćby z tego powodu, że Xiaobo jest zwolennikiem amerykańskich interwencji zbrojnych. Zupełnym skandalem było przyznanie nagrody Barackowi Obamie, przywódcy kraju, który do rozwiązywania sporów zawsze będzie gotów użyć środków militarnych. Wiele razy próbowałem uświadamiać Komitetowi Noblowskiemu, że działa niezgodnie z duchem fundatora nagrody. Początkowo myślałem, że to wynika z braku wiedzy na temat Nobla, ale potem stwierdziłem, że po prostu jego wizja im ciąży. W Komitecie Noblowskim zasiadają osoby, które reprezentują interes narodowy Norwegii, kraju, który jest członkiem NATO. Wybór odzwierciedla też interesy sojuszników Norwegii. Nagroda nie traci swej siły oddziaływania? Jeśli jest przyznana właściwej osobie, może uczynić wiele dobrego. Jest bardzo znana i wzbudza zainteresowanie na całym świecie. Co ciekawe, zawsze obserwuję największe zainteresowanie w Polsce. Pewnie dlatego, że nagrodę otrzymał Lech Wałęsa. Laureaci są bardzo uważnie słuchani i po otrzymaniu nagrody mogą jeszcze skuteczniej realizować swoją misję. Dlatego boli mnie, że tak wiele nagród trafiło do niewłaściwych osób. Chciałbym, aby tegoroczny wybór był zapowiedzią zmian.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA