fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Raport o finansowaniu inwestycji w energetyce

Fotorzepa, Szymon Łaszewski
Potrzeby inwestycyjne spółek elektroenergetycznych wynoszą szacunkowo 170 mld zł w perspektywie dziesięciu lat – oceniają PricewaterhouseCoopers i ING Bank Śląski
Autorzy raportu o finansowaniu energetycznych inwestycji przyznają, że w ciągu ostatnich pięciu lat nie rozpoczęto w Polsce budowy żadnego dużego bloku wytwórczego. Inwestycyjny marazm trwa, choć każdego roku powinniśmy oddawać 1500 MW nowych mocy.
Spowolnienie w inwestycjach wynika z szybkich zmian w sektorze energetycznym. Spółki muszą się dostosować do regulacji unijnych. Tymczasem wciąż nie ma jednoznacznych rozstrzygnięć w takich kwestiach jak przydział praw do emisji CO2 w kolejnych latach. W konsekwencji wytwórcy energii nie mają pewności, ile uprawnień do emisji będą musieli  mieć po 2013 r.
Mimo tych czynników ryzyka eksperci optymistycznie oceniają szanse na realizację planów inwestycyjnych. – Od strony możliwości ich finansowania nie widzę powodów do niepokoju. Tomasz Zadroga, prezes Polskiej Grupy Energetycznej, zapowiedział, że w ciągu nadchodzących dziesięciu lat tylko nakłady grupy PGE wyniosą ok. 100 mld zł – wyjaśnia Kazimierz Rajczyk, dyrektor zarządzający sektorem energetycznym w ING Banku Śląskim.
– Bardziej martwiłbym się o to, by przy tak znaczących inwestycjach nie zabrakło w Polsce mocy przerobowych po stronie wykonawców. Obecnie w naszym kraju istnieją możliwości równoległej budowy dwóch, trzech dużych bloków energetycznych. Potrzebne jest przy nich zaangażowanie specjalistycznych firm z odpowiednim doświadczeniem, a ich nie ma za wiele – wyjaśnia.
Kazimierz Rajczyk jako pożądane warunki, które powinny zostać spełnione, by inwestycje energetyczne trwały bez zakłóceń, wskazuje m.in. uwolnienie cen dla mniejszych odbiorców, którzy stanowią ok. 24 proc. rynku. – Realizację planów spółek z sektora ułatwiłoby również wyjaśnienie zagadnień związanych z regulacjami odnośnie do ograniczania emisji CO2 i gwarancje zwolnienia nowych instalacji węglowych z konieczności stosowania bardzo kosztownej technologii CCS (Carbon Capture & Storage, służą one do składowania CO2 pod ziemią – red.) – dodaje.
Zdaniem autorów raportu na duże inwestycje możemy liczyć głównie w państwowych spółkach energetycznych, czyli PGE, Tauronie, Enei i Enerdze.  Tymczasem istnieje poważne ryzyko, że od 2015 – 2016 r. w Polsce pojawią się problemy z zaopatrzeniem w energię. Wówczas wchodzą w życie przepisy ograniczające emisję dwutlenku siarki i tlenków azotu. Jednostki, które nie spełnią wymagań środowiskowych, trzeba będzie wycofać z użycia.
Co więcej, prawie 45 proc. mocy wytwórczych w naszym kraju pracuje już ponad 30 lat. W efekcie szacuje się, że do końca 2020 r. konieczne będzie wyłączenie z eksploatacji bloków o mocy około 7 gigawatów spośród istniejących obecnie 36 GW.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA