fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie z rynku

Żeby mieć budowę w garści

Aneta Gawrońska
ROL
Wielkie projekty inwestycyjne ostatnich lat, finansowane w całości albo w części z pieniędzy publicznych, wykonywane są głównie przez duże konsorcja. Niemal regułą jest, że są realizowane z opóźnieniami. Często katastrofalnymi
Dość wspomnieć oczyszczalnię ścieków Czajka, czy kilkunastoletnie już dzieje budowy autostrad w Polsce. To nie przypadek, że podobne projekty opóźniają się albo wloką ad infinitum.
Przyczyny tkwią często w zaniżonych ofertach składanych przez konsorcja. Wykonawca przyjmuje strategię późniejszego aneksowania umów, a koszty takich manewrów ponoszą Bogu ducha winni podwykonawcy, którym płaci się z opóźnieniem albo wcale.
Wokandy sądowe pełne są roszczeń podwykonawców w stosunku do wielkich firm. Takie przypadki zdarzają się zresztą na całym rynku budowlanym, także na rynku deweloperskim. Problem polega na tym, że konsorcjum albo duży deweloper zajmują się przede wszystkim inżynierią finansową, z ktorą inżynieria budowlana często się rozmija.
Skandal ze schodami na Stadionie Narodowym może opóźnić inwestycję o parę dobrych miesięcy. W sytuacji, kiedy zatrzymanie budowy albo nieoddanie jej w terminie jest niemożliwe – choćby ze względów prestiżowych – wzmacnia to pozycję przetargową wykonawców.
Na tym etapie bardzo trudno już nich zrezygnować bez zagrożenia dla powodzenia całości projektu. Mają więc budowę w garści. Mogą żądać aneksowania podpisanych umów i renegocjować ceny.
Stadiony w Gdańsku, Krakowie i Poznaniu drożeją w oczach. Pierwotny budżet wzrasta. Pod presją czasu i imadła politycznego udaje się te wyższe ceny przeforsować. Okazuje się, że mimo tej galopady cen, wobec zbliżającej się imprezy Euro 2012, wszyscy myślą, że zdążą.
Optymizm ten nie opuszcza całego sektora budowlanego. W świetle ostatniego raportu firmy analitycznej PMR prognozy dla rynku budowlanego są dobre, a w niektórych sektorach – nawet bardzo dobre. Szczególnie budownictwo inżynieryjne będzie napędzało rynek w związku z mistrzostwami Euro 2012.
Nawet jeśli wszyscy zdążą, to otwarte i warte publicznego zadania jest pytanie: jakim kosztem? Nie ma przecież nic za darmo.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA