fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Semka: Byle do kolejnej rocznicy?

Piotr Semka
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Niemiecki piątek Piotra Semki
Co ważniejsze: trwałe załatwienie statusu polskiej mniejszości czy zawieszenie sporu na chwilę, aby nie psuć okrągłej rocznicy Traktatu Polski z RFN?
Dziś w siedzibie MSW w Warszawie odbyć się miała ważna uroczystość. Kolejne posiedzenie okrągłego stołu polsko-niemieckiego  uwieńczone miało zostać deklaracją pozytywnie oceniającą wykonywanie polsko-niemieckiego traktatu o przyjaźni i dobrym sąsiedztwie z 17 czerwca 1991 roku. Tak miało być, ale spotkanie okrągłego stołu odwołano. Tym samym podpisania rocznicowej deklaracji nie będzie.
Niemiecki FAZ twierdzi, ze projekty deklaracji jakie przedstawiły obie strony - niemiecka i polska - „nie były kompatybilne". Niemieccy rozmówcy są ponoć  „zdeprymowani" twardym stanowiskiem delegacji polskiej. Polscy negocjatorzy z kolei nieoficjalnie wskazują, że niemieccy negocjatorzy „ukrywają się jak w okopach za prawnymi wymówkami, których - jak twierdzą - nie  sposób zmienić".
Dziś do Warszawy przybywa wiceminister spraw wewnętrznych RFN Christoph Bergner, aby próbować rozładować impas. Gdy pisze te słowa, trwają rozmowy, ale jeszcze nie wiadomo, czy zakończą się jakimiś ustaleniami.
Czy dojdzie do przełomu w rozmowach przed czerwcowymi obchodami rocznicy traktatu o przyjaźni i dobrym sąsiedztwie?  Pojawiają się już głosy, aby  chwilowo zepchnąć kontrowersje w cień, tak, by nic nie psuło szykowanych od dawna uroczystości w czerwcu.
Pytanie, czy takie nagłe wizyty mogą rozwiązać problem jaki leżał odłogiem od blisko 20 lat.
To wina polskich rządów, że zlekceważyły sytuację Polaków za Odrą i brak równowagi między sytuacja mniejszości niemieckiej w Polsce i organizacji polonijnych w RFN. Ale martwi też ton niektórych wypowiedzi polityków niemieckich. Nie kryją oni irytacji faktem, że polska opinia publiczna uparcie powraca do tej sprawy.  Szczególnie razi to w wypadku  bardzo delikatnej sprawy zadośćuczynienia władz RFN wobec organizacji polonijnych za prześladowania w III Rzeszy, w ramach których zrabowano ich majątek, a działaczy polonijnych więziono i mordowano. Nie można zaakceptować argumentacji bagatelizującej cały problem.
Oto Georg Schirmbeck z CDU, przewodniczący Niemiecko-Polskiej Grupy Parlamentarnej zachęca, aby nie nadawać szczególnego znaczenia tej kwestii, „bo ważniejsze są praktyczne sprawy związane z przyszłością, jak rozbudowa połączeń komunikacyjnych między naszymi krajami". Poseł Schirmbeck pyta: „Co da naszym dzieciom nieustanne sięganie do 1939 roku i cierpień wywołanych przez Niemcy? Musimy kształtować Europę, a nie zajmować się wyłącznie przeszłością" – przekonuje Schirmbeck.
Taki ton nie ułatwi rozmów. I jeśli porozumienie ma mieć mocne podstawy muszą być w nim zaangażowane na partnerskiej stopie  polskie stowarzyszenia w RFN a nie tylko rządy Polski i Niemiec.
Lepiej żeby nawet najtwardsze rozmowy biegły swoim torem, niż żeby klajstrowano różnice na gwałt, bo rocznica traktatu tuż tuż. Rytm oficjałek nie może wyznaczać relacji polsko-niemieckich. Zbyt często w ostatnim dwudziestoleciu podniosłe słowa o osiągnięciu kolejnych etapów normalności we wzajemnych stosunkach kłóciły się z polityczną praktyką. Oby nie było tak i tym razem.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA