fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

SLD znalazł kolejnego kupca na Rozbrat

ROL
Działacze Sojuszu jeszcze przed wakacjami mają się wyprowadzić z siedziby w Warszawie
SLD udało się znaleźć kupca na swoją siedzibę przy ul. Rozbrat i – wedle nieoficjalnych informacji – transakcja jest bliska finału. W nieoficjalnych rozmowach można usłyszeć, że wynegocjowana cena to 50 mln zł.
– To jest najpilniej strzeżona tajemnica – śmieje się warszawski działacz. – A ponieważ nikt nie widział kwitów, do końca nie wiadomo, ile dostaniemy za tę kamienicę.
Tomasz Kalita, rzecznik partii, pytany o sprzedaż kamienicy na warszawskim Powiślu, wypowiada się bardzo wstrzemięźliwie. – Trwają negocjacje – zastrzega. – Gdy sfinalizujemy transakcję, poinformujemy o tym opinię publiczną.
Działacze zostali już jednak powiadomieni o czekającej ich jeszcze przed wakacjami wyprowadzce z ul. Rozbrat. I nie wszyscy są z tego zadowoleni.
– Mamy sporo długów z ubiegłorocznych kampanii. Pewnie część pieniędzy ze sprzedaży pójdzie na ich spłatę, reszta rozejdzie się na kolejne kampanie, a my zostaniemy bez siedziby i bez pieniędzy – mówi członek władz SLD.
Jednak większość działaczy przekonuje argument, że sprzedaż jest konieczna, bo stara kamienica wymaga generalnego remontu, na który partii nie stać. – Sama opłata za dzierżawę gruntów kosztuje nas  618 tys. zł rocznie – mówi "Rz" Edward Kuczera, ustępujący skarbnik SLD.
Sojusz już raz, w grudniu ubiegłego roku, triumfalnie ogłosił sprzedaż siedziby. Wówczas kwota transakcji wynosiła 44 mln zł. Ale inwestor się wycofał i partia zmuszona była szukać nowego kupca.
Mówiono, że kontrahenta zniechęciła zbyt mała liczba miejsc parkingowych przy budynku.
Marek Dyduch, były sekretarz generalny partii, przypomina sobie, że rzeczywiście był spór z właścicielem sąsiedniej posesji o granice działki (teren jest oddany w wieczystą dzierżawę SLD, stojąca na nim kamienica należy do Sojuszu). Częścią sporną był fragment wewnętrznego dziedzińca, który mógł służyć jako parking.
– Nie wiem, czy ten spór został rozstrzygnięty – zaznacza Dyduch.
Możliwe jednak, że właśnie z tego powodu partia miała do tej pory kłopot ze znalezieniem kupca na nieruchomość. I nic dziwnego, że nie spieszy się z otrąbieniem sukcesu, nie mając w ręku aktu notarialnego sprzedaży.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA