fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Kosmetyczna zadyszka

Lata hossy producenci kosmetyków mają na razie za sobą,
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Po latach wzrostu sprzedaż kosmetyków w Polsce zwolniła
 
– Czeka nas kolejny rok zadyszki – przewiduje Henryk Orfinger, prezes Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego i szef Laboratorium Kosmetycznego Dr Irena Eris, jednej z największych krajowych firm w tej branży.
Najnowsze dane rynkowe dowodzą, że lata hossy producenci kosmetyków mają na razie za sobą, choć część firm zanotowała w 2010 roku dwuprocentowe zwyżki sprzedaży.
Według firmy badawczej Euromonitor na produkty kosmetyczne i toaletowe Polacy wydali w ub.r. ponad 12 mld zł. To sporo, ale tylko o 5 proc. więcej niż rok wcześniej, gdy wydatki wzrosły prawie o 10 proc. Ten rok może być jeszcze słabszy: Euromonitor prognozuje tu ok. 2-proc. wzrost.
W dodatku, jak wynika z danych firmy Nielsen, w jednym z największych segmentów kosmetycznego rynku – produktach do pielęgnacji twarzy i ciała – wartość sprzedaży detalicznej spadła, i to aż o ok. 4 proc. Cały detaliczny rynek kosmetyków wyceniany w 2009 r. na 7,2 mld zł ruszył się tylko minimalnie – o ok. 0,1 proc.
– Zmieniły się zachowania konsumentów, którzy kupowali mniej, jednocześnie częściej wybierając tańsze kosmetyki –  ocenia Małgorzata Bielicka, rzeczniczka spółki Nivea Polska, która miniony rok zakończyła z 8-proc. spadkiem sprzedaży, do 586 mln zł.
Jean-Charles Bondy, prezes grupy L'Oreal Polska, lidera branży kosmetycznej w Polsce, twierdzi, że i tak nasz rynek na tle Europy wypada całkiem dobrze. Firma nie podała jeszcze wyników za ubiegły rok (w 2009 miała 1,7 mld zł przychodów ze sprzedaży), ale podkreśla, że umacniała rynkowy udział, który sięga 15 proc. – Teraz, żeby rynek ruszył, branża kosmetyczna musi wzbudzić apetyt konsumentów do większej konsumpcji, a do tego potrzeba  nowych,  innowacyjnych i lepszych  produktów – dodaje Bondy.
– Ilościowo sprzedaż w 2010 r. mogła nawet wzrosnąć, ale walka cenowa producentów sprawiła, że konsument ma dziś duże możliwości kupowania tańszych kosmetyków. Firmy prześcigają się w akcjach promocyjnych – ocenia Henryk Orfinger.
Kryzysu nie widać w wynikach Laboratorium Kosmetycznego Dr Irena Eris, które w ub.r. zwiększyło przychody o 13 proc., do ponad 178 mln zł (w czym znacząco pomógł eksport). Sprzedaż w kraju, gdzie lokomotywą jest popularna marka Lirene, poszła w górę o ok. 10 proc. To jednak nieco poniżej planów z początku 2010 r., gdy firma oceniała polski rynek  bardziej optymistycznie.
Podobnie było w przypadku innej firmy z czołówki krajowych producentów, spółki Oceanic, która wiosną 2010 r. też liczyła na 15 – 20-proc. poprawę przychodów. Udało jej się uzyskać ponad 6-proc. (do 147 mln zł).
– Rynek przesuwa się wyraźnie w kierunku tańszych produktów – ocenia Jarosław Cybulski, dyrektor generalny Cederroth Polska, właściciela marek Soraya i Dermika (firma przejęła ją pod koniec 2010 r.). Według niego ten rok przyniesie przede wszystkim wzrost sprzedaży tańszych produktów firmy.
Na tym przesunięciu rynku  skorzystała Ziaja, która od lat ma opinię marki o  dobrej relacji jakości do ceny. Jak podkreśla Joanna Kowalczuk, kierownik działu marketingu gdańskiej spółki, 2010 r. przyniósł zarówno ilościowy, jak i wartościowy wzrost sprzedaży, która przekroczyła 169 mln zł. To o 22 proc. więcej niż w 2009 r. Pomogły akcje promocyjne i nowości, które Ziaja planuje też na ten rok – chce zadebiutować na rynku kosmetyków dla mężczyzn z serią Yego. I liczy na podobny wzrost sprzedaży jak w ub.r. mimo trudnego rynku.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA