fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Ravasi: Watykan na Biennale w Wenecji

The Krasnals
materiały prasowe
W styczniu 2009 Corriere della Sera powołując się na arcybiskupa Gianfranco Ravasiego, zakomunikował, że Watykan będzie miał swój pawilon na Biennale w Wenecji w 2011 roku
Przewodniczący Papieskiej Rady Kultury oznajmił swoją decyzję przedstawicielom Biennale w Wenecji oraz włoskiemu Ministrowi Kultury.
Inicjatywę tą Corriere della Sera określił jako krucjatę, której celem ma być zajęcie z powrotem przez Kościół miejsca "na jednym z obszarów, które są obecnie najbardziej wrogo do niego ustosunkowane, mianowicie sztuki współczesnej". "Od czasu, gdy w prasie zagranicznej wspomniałem o potrzebie zajęcia się przez Kościół światem sztuki, nie ma dnia, aby sami artyści nie wyrażali swego zainteresowania bądź nie zgłaszali sugestii. Stąd decyzja udziału w biennale, by ukazać formę dialogu, jaki jest możliwy pomiędzy Kościołem i sztuką współczesną" - powiedział abp Ravasi.
Kolejnym realnym pożytkiem płynącym z tej inicjatywy będzie sposobność "odnowy wnętrz nowych kościołów, zbudowanych po soborze Watykańskim II", ponieważ, w kontrze do architektury, "brak wciąż propozycji współczesnej sztuki sakralnej".
"Sądzę, że w pawilonie może się znaleźć kilku artystów z wszystkich kontynentów. Oczywiście, nie możemy otworzyć go w Ogrodach, obok tych, którzy wystawiają prace prowokacyjne, ale patriarchat Wenecji ma pomieszczenia, z których moglibyśmy skorzystać" - powiedział abp Ravasi. Podał on również nazwiska artystów, których ceni za "poszukiwania symboliki": Billa Violę, Anisha Kapoora i Jannisa Kounellisa. Wybór będzie należał do komisji, w skład której wejdą na pewno dyrektor Muzeów Watykańskich Antonio Paolucci i jego poprzednik Francesco Buranelli (obecnie sekretarz Ravasiego).
Prezes Biennale Paolo Baratta określił inicjatywę Stolicy Apostolskiej jako śmiałą, ale odnosi się do niej z szacunkiem.
Sztuka nie jest już związana z ideałem piękna
"Problematyka sacrum w sztuce zawsze była mocnym tematem, ostrożnie zaczęto podchodzić do niego dopiero w ostatnich latach. Teraz otwiera się przed nim wielka szansa" – abp Ravasi od lat w rozmowach z dziennikarzami i artystami zwraca uwagę na rozchodzenie się dróg sztuki współczesnej i Kościoła – zaznacza, że do początków XX wieku to właśnie Pismo Święte było jednym z najważniejszych punktów odniesienia dla sztuki. Swe wypowiedzi konkluduje stwierdzeniem, że, co najistotniejsze, sztuka nie jest już związana z ideałem piękna i w tym właśnie leży przyczyna rozłamu pomiędzy czasami obecnymi a naznaczoną chrześcijaństwem sztuką minionych epok. Dzisiaj sztuka nie chce ukazywać, czy proponować żadnego sensu, lecz relacjonować i wyjaśniać jedynie zjawiska. Przyczyny tego stanu rzeczy dostrzega w sekularyzacji współczesnego świata, który nie jest odpowiednio wrażliwy na religię.
Watykański Minister Kultury wielokrotnie proponował, aby to ludzie Kościoła zbliżyli się do artystów, gdyż ludzie sztuki raczej nie zbliżą się do chrześcijaństwa.
"Wiele symboli religijnych nie przemawia już do artystów, np. Ostatnia Wieczerza. Stoimy na początku wzajemnego zbliżenia. Myślę, że będzie ono korzystne dla obu stron" - oznajmił Ravasi. Przypomina również, że drogi sztuki i religii rozeszły się ok. 1800 r. Sztuka w czasie Oświecenia emancypowała się od religii i przestała nieść ze sobą ważne przesłanie religijne i chrześcijańskie. "Podczas, gdy sztuka zaczęła iść nowymi drogami, Kościół wkroczył na drogę ku przeszłości".
Ravasi opiera się również na zdaniu obecnego papieża Benedykta XVI, któremu bardzo zależy na podtrzymaniu humanistycznej tradycji kultury.
Wielokrotnie nawiązując do współczesnego kina, abp Ravasi stwierdził, że chrześcijaństwo jeszcze nie straciło w nim swego symbolicznego bogactwa. We współczesnych filmach cały czas poruszane są wielkie tematy jak: zło, ból, miłość, które przez wieki stanowiły inspirację dla kultury chrześcijańskiej - dlaczego więc te pojęcia nie mogą być inspiracją dla artystów sztuk wizualnych?
Odbicie mapy gospodarczej i geopolitycznej świata
30 kwietnia 1895 roku, wzniesiono w Giardini tylko jeden pawilon, w którym odbywała się wielka wystawa - tak wyglądało pierwsze Weneckie Biennale. Pierwszy narodowy pawilon wybudowała w 1907 roku Belgia. Ostatnimi laty wśród najnowszych prezentacji pojawił się pawilon Księstwa Monako, czy pawilon marokański. Coraz więcej krajów nieposiadających stałego pawilonu w Giardini di Castello, tradycyjnym miejscu Biennale, wynajmuje w różnych częściach miasta pałace i kościoły, które zmieniają swe przenaczenie. Pawilon szkocki znalazł swoją siedzibę na wyspie w dawnym browarze - kierowany jest przez Johna Cale'a, byłego muzyka Velvet Underground.
Ciągle trwają przygotowania do organizacji pawilonu Białorusi raz niezależnego, raz oficjalnego (nota bene organizacją niezależnego w 2009 roku zajęła się polska fundacja Wschód Sztuki, co podobno sprawiło ze reżym Łukaszenki zgodził się na utworzenie oficjalnego pawilonu w 2011).
Jak twierdzą złośliwi Pawilon Watykanu ma być odpowiedzią na coraz większą reprezentację krajów Zatoki Perskiej (Zjednoczone Emiraty Arabskie, oraz ich stolica Abu Zabi). Trzeba pamiętać, że Weneckie Biennale i narodowe pawilony to w pewnym sensie odbicie mapy gospodarczej i geopolitycznej świata - jak każda tego typu impreza. Co najzabawniejsze należy wspomnieć, że organizatorzy ostatnio zaproponowali pawilon Afryce, nie biorąc pod uwagę, że Afryka to nie kraj, tylko kontynent, składający się z kilkudziesięciu państw.
Podobno inne biennale wycofują się z archaicznej idei narodowych pawilonów, natomiast nowy dyrektor Biennale Sztuki w Wenecji Daniel Birmbaum cytowany we "Frieze" twierdzi, że choć system ten jakkolwiek przestarzały jest świetną platformą do kwestionowania politycznej i kulturalnej tożsamości, jak pokazuje przykład Brytyjczyka Liama Gllick'a reprezentującego Niemcy.
Wśród nazwisk typowanych do pawilonu watykańskiego pojawiają się, poza Billem Violą czy Anishem Kapoorem, takie jak: Jannis Kounellis i Yannig Guillevic. Kto z polskich artystów mógłby się znaleźć w takim pawilonie? Na pewno nie Artur Żmijewski czy Joanna Rajkowska, prędzej już Mirosław Bałka albo The Krasnals.
Jak poinformowal mnie abp Gianfranco Ravasi data pawilonu została definitywnie przesunięta na 2013 rok – o czym jako pierwsi w polskiej prasie mamy przyjemność Państwa powiadomić.
Pawilon Watykanu może zatem być krokiem nie tylko odważnym, ale i udanym.
Adam Horta
Artykuł powstał w 2010 roku.
The Krasnals w Watykanie?
Jak twierdza niektórzy grupa The Krasnals może być idealny kandydatem do pawilonu watykańskiego na biennale w Wenecji.
Raz ze atakują radykalne lewicowe prądy w sztuce dwa że świetnie operują językiem popkultury zręcznie zmieniając stylistyki i narzędzia.
Starałem się z nimi przeprowadzić w tej sprawie wywiad - postanowili jednak wysłać jedynie swoje oświadczenie traktujące o sytuacji w sztuce i swoim do niej stosunku oraz projekt nawiązujący do pracy Maurizia Cattelana z Zachęty.
Na żadne z pytań czy wysłali swoje zgłoszenie do Watykanu czy też takowe otrzymali nie odpowiedzieli.
Adam Horta
„Sylikonowa wolność i poprawność są dziś fundamentem pamięci zbiorowej. Wszelkie środki przekazu skażone są manipulacją, w tym świetnie prosperująca sztuka. Walka o rząd dusz najprawdopodobniej jeszcze nigdy nie była tak nakręcona, dopiero teraz stanowi ogromne przedsiębiorstwo działające na pełnych obrotach. Dziś wszystko jest efektem walki - walki klas ekonomicznych, politycznych, a potem walki pokoleń, ras, płci, profesji etc. Celem jest tu wolność, ale wolność rozumiana jako dominacja nad innymi.
Symbole, idee, wartości, obojętnie jakie by nie były, sprowadzone są do roli kart przetargowych. Sztuka, zwłaszcza krytyczna, która próbuje wciągać widza w swoje gierki, staje się dla niego karykaturą. Artysta stracił swoją pozycję społeczną i nie dziwmy się że spotyka się z cynicznym odbiorem. Nie dość że przetworzył sztukę w obszar marketingowych manipulacji, poucza innych jak mają myśleć i odczuwać.
W tym całym strategicznym rozkładzie sił wręcz śmiesznie wyglądają jakiekolwiek idee czy 'fundamentalne' przesłania, którymi wymachują przed oczami widzów twórcy mnożących się spektakli.
Pojawia się pytanie, czy możliwa jest dzisiaj sztuka, która bez podtekstów i ukrytych interesów niosłaby w sobie siłę przekazu symboli, wartości, ważnych dla człowieka, dla jego wewnętrznych potrzeb kontaktu z czymś co jest ponad doczesnością, z prawdą, istotą bytu, z czymś co jest ponad materialną cennością czy doczesnym problemem. Myślimy o tym aby pokazać, że być może warto podjąć wysiłek, aby czasem wziąć sprawy w swoje ręce i pokazać, że ten ciężar, kamlot, czy meteoryt którym przywalono 'świętość' sztuki, nie jest nietykalny.
Inicjatywa czy próba zdjęcia go może otworzyć przed sztuką, przed artystami, przed widzami, nowe, czy raczej przywrócone obszary kontaktu z wartościami uniwersalnymi. Po drugiej wojnie światowej stwierdzono, że nie mają one już większego sensu. Jednak być może warto sprawdzić, czy nie okażą się cenną wartością dla nowych pokoleń? Prawda, piękno, dobro, zachwyt, harmonia.... To hasła na dźwięk których współcześni producenci sztuki dostają gęsiej skórki, gdyż są odwrotnością łatwo sprzedawalnych prowokacji, kontrowersji, treści politycznych, negujących wręcz kunszt i dobre rzemiosło artystyczne.
Nasze podejście jest być może dwuznaczne, gdyż stosujemy narzędzia i język używane przez sztukę współczesną. Wpisuje się to jednak w konkretną strategię."
The Krasnals
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA