fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spór o Trybunał Konstytucyjny

Czytane procesy przejdą do historii

Fotorzepa, Danuta Matloch
Ani sąd, ani prokurator nie będą już zmuszani do odczytywania setek tomów akt czy kilkusetstronicowych aktów oskarżenia
Proponowane przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Karnego zmiany w procedurze karnej mają usprawnić proces i przyspieszyć wyrokowanie. W dużym, wieloosobowym procesie nawet o kilka miesięcy.
Co proponuje KKPK?
Rezygnację z odczytywania całego aktu oskarżenia na rozprawie. W sprawach złożonych możliwe ma być nawet ograniczenie się do przedstawienia podstaw oskarżenia (jednak tylko za zgodą stron).
Sąd będzie mógł częściej uznawać za ujawnione dowody bez ich odczytywania. Dziś muszą być odczytane, jeżeli którakolwiek ze stron o to wnosi. W przyszłości obowiązek taki będzie tylko wówczas, gdy strona nie miała sposobności zapoznać się z nimi wcześniej.
I trzecia zmiana: rezygnacja z odczytywania treści zarzutów oskarżycielskich podczas ogłaszania wyroku. Będzie to miało znaczenie w sprawach złożonych, w których odczytywanie wielostronicowych często zapisów powtarzających opisy czynu sformułowane w akcie oskarżenia oznacza marnotrawienie czasu, a dodatkowo naraża oskarżonego na stres związany z wyczekiwaniem rozstrzygnięcia sądowego. Sąd będzie jednak musiał odczytać opisy czynu przypisanego oskarżonemu, jeżeli ten różni się od opisu czynu zarzuconego w akcie oskarżenia (o innych zmianach – patrz ramka).
 
O tym, że zmiany są konieczne, świadczyć mogą ostatnie wydarzenia z sal rozpraw. Przykład? Jesienią ubiegłego roku w procesie Jana R. ps. Kulawy, szefa niebezpiecznego gangu, sąd kilkanaście dni odczytywał 250 tomów akt jego sprawy, a oskarżony w tym czasie spał (sparaliżowany podsądny dowożony był na salę rozpraw na łóżku, a towarzyszył mu lekarz). Powodem był wniosek o odczytanie akt, który sąd musiał uwzględnić. W innej sprawie przeciwko 41 oskarżonym z tzw. młodego Pruszkowa przez kilka godzin dwóch prokuratorów odczytywało akt oskarżenia. To tylko kilka z kilkudziesięciu przykładów gry na zwłokę.
Sędzia Jacek Przygucki z Sądu Okręgowego w Suwałkach potwierdza, że często takie wnioski oskarżonych powodują, że sąd uprawia sztukę dla sztuki.
– Zdarzało się, że kilka dni sędzia odczytywał akta, które nic do sprawy nie wnosiły – mówi „Rz".
Podobne przypadki pamięta też jarosławski sędzia Rafał Puchalski.
– To świetne zmiany. Mogą bardzo przyspieszyć proces karny – ocenia.
Problem jest znany od lat. Kilkanaście lat temu sędzia Marek Celej orzekał w sprawie zabójców studenta Wojciecha Króla.
– Przez cztery dni zaliczaliśmy do materiału dowodowego 25 tomów akt, oczytując notatkę po notatce – wspomina.
Długie godziny czytania na sali rozpraw pamięta też prokurator Jacek Skała.
– Odczytanie ponad 400 zarzutów dotyczących prawa pracowniczego zajęło mi kilka godzin – wspomina.
Niebawem ma się to zmienić.
– Dzięki rezygnacji z niektórych rozwiązań uda się usunąć z procedury elementy fasadowe – tłumaczy prof. Włodzimierz Wróbel z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
 
Procedura karna
Wyroki mają zapadać szybciej
- W toku procesu sąd przeprowadza dowody z urzędu w wyjątkowych, szczególnie uzasadnionych wypadkach (zasadą będzie przeprowadzanie ich na wniosek stron).
- Sędziowie, prezesi i przewodniczący wydziałów zostaną odciążeni przez referendarzy sądowych, np. rozprawę główną poprzedza posiedzenie pojednawcze, które prowadzi sędzia lub referendarz sądowy.
- Ugoda z prokuratorem i wystąpienie do sądu o wymierzenie kary bez przeprowadzania rozprawy możliwe będzie w sprawach o  każdy występek.
- O dobrowolne poddanie się karze będzie mógł wystąpić każdy oskarżony, także ten, któremu zarzucono popełnienie zbrodni zabójstwa.
Czytaj także:
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA