fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Komorowski u Obamy

ROL
Barack Obama obiecał polskiemu prezydentowi, że do końca swojej kadencji postara się znieść wizy dla Polaków
[i]Korespondencjaz Waszyngtonu[/i]
To była pierwsza wizyta Bronisława Komorowskiego w Waszyngtonie. Spotkanie obu prezydentów miało trwać godzinę, ale znacznie się przedłużyło.
– Polska jest jednym z naszych najmocniejszych i najbliższych sojuszników na świecie – podkreślał Barack Obama w Gabinecie Owalnym. I choć zapewniał, że „nasz sojusz jest silny i pozostanie silny przez kolejne dziesięciolecia”, to podczas konferencji mniej niż zazwyczaj było wzajemnych uśmiechów i komplementów.
Komorowski nie szczędził za to Obamie gorzkich słów. – Polska opinia publiczna kompletnie nie rozumie, dlaczego całe otoczenie Polski może korzystać z ruchu bezwizowego, a Polska nie – podkreślał twardo polski prezydent w Gabinecie Owalnym. Barack Obama podkreślił, że decyzja w tej sprawie leży w gestii Kongresu, ale obiecał, że zniesienie wiz dla Polaków będzie priorytetem dla jego administracji. – Chciałbym rozwiązać ten problem do końca mojej kadencji – oświadczył.
Ta zapowiedź wyraźnie ucieszyła Komorowskiego. – Jak widać, takie postawienie sprawy zrobiło pewne wrażenie i trzeba zobaczyć, czy przyniesie skutek. – Wydaje mi się, że tak – przekonywał kilkanaście minut potem polskich dziennikarzy.
[srodtytul]Polowanie na samoloty[/srodtytul]
Komorowski, przekonując Baracka Obamę do większej troski o bezpieczeństwo Polski, porównał nasz udział w misjach w Iraku i Afganistanie do polowania. – Jeśli mamy iść na wielkie polowanie, musimy mieć pewność, że nasz dom, nasze kobiety i nasze dzieci są bezpieczne – mówił
polski prezydent, wywołując uśmiech na twarzy Baracka Obamy. Amerykański przywódca podkreślił wcześniej, że zarówno on, jak i naród amerykański, są zdeterminowani, aby bronić Polski. Tłumaczył, że obronie naszego kraju służyć ma m.in. natowska tarcza antyrakietowa, rozmieszczenie w Polsce rakiet przechwytujących SM-3 oraz niewielkiego amerykańskiego oddziału lotniczego.
– Ma to być wydzielony oddział sił powietrznych USA, który stacjonowałby w Polsce na stałe, zabezpieczając rotacyjny przylot amerykańskich samolotów na wspólne ćwiczenia, szkolenia, itd. – tłumaczył „Rz” gen. Stanisław Koziej, szef BBN, nie wykluczając, że w przyszłości ten komponent mógłby zostać włączony w tzw. plany ewentualnościowe NATO. Z informacji „Rz” wynika, że rozmowy i przygotowania do realizacji tej umowy mogą potrwać mniej więcej dwa lata. Wówczas miałyby do nas przylatywać myśliwce F-16 i samoloty transportowe Hercules. Potwierdził to Roman Kuźniar, doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego. Doprecyzował, że na naszym terytorium od połowy 2013 roku stacjonowałoby 16 myśliwców F-16 i 4 samoloty transportowe Herkules.
Wbrew wcześniejszym informacjom niektórych mediów umowa w sprawie samolotów nie oznaczałaby, że USA wycofają z Polski wyrzutnie rakiet Patriot. – Udało się osiągnąć cel, jakim jest zwiększenie poziomu amerykańskiego zaangażowania na terytorium Polski – cieszył się Komorowski.
[srodtytul]W cieniu WikiLeaks[/srodtytul]
Polski prezydent poruszył też z Obamą kwestię przecieków z Wikileaks oraz znaczenia ujawnionych dokumentów dla relacji polsko-amerykańskich „dzisiaj i w przyszłości”. – Nie ma dobrego sojuszu bez pełnego zaufania – stwierdził Komorowski. Dał do zrozumienia, że Barack Obama jest gotów potwierdzić rolę artykułu 5. traktatu waszyngtońskiego, który stanowi, że celem NATO jest wspólna obrona jego członków.
Wizyta w Stanach Zjednoczonych jest trzecim etapem dyplomatycznego maratonu Bronisława Komorowskiego, który w poniedziałek spotkał się z prezydentem Rosji, a we wtorek z prezydentem Niemiec.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA