fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ochrona zdrowia

Refundowane leki w koszu. Traci państwo

Za utylizację leków płacą samorządy. Kosztuje ona ok. 5,2 zł za kilogram. Niewykorzystane lekarstwa są zbierane w aptekach
Fotorzepa, Dominik Pisarek Dominik Pisarek
263 tony leków trafiły w 2009 r. do spalarni śmieci. – Tracimy miliard złotych rocznie – alarmuje resort zdrowia
– Do mojej koleżanki z lubelskiej apteki kobieta przyniosła 40 nieotwartych opakowań insuliny, jakie zostały po zmarłej matce. Trafiły do utylizacji. Do każdego z tych opakowań państwo dopłaciło 119 zł – mówi „Rz” Krzysztof Przystupa, prezes Izby Aptekarskiej w Lublinie.
Inny przykład: pacjenci bardzo często dostają w promocji, darmowe, nowe urządzenia do oznaczania poziomu cukru we krwi. Wyrzucają więc stare paski, których używali w tym celu do tej pory.
– Do każdego z opakowań pasków państwo dopłaca ok. 50 zł. Paski w koszach aptecznych to codzienność – opowiada Przystupa. – W Lublinie pojemniki na przeterminowane leki wypełniają się co miesiąc po brzegi.
Jak mówią farmaceuci, wyrzucane są też leki na choroby psychiczne, neurologiczne, na krzepliwość krwi.
– Zasada jest jedna: są to niemal zawsze leki drogie, których sprzedaż była wspierana różnego rodzaju promocjami. Pacjenci za zrealizowanie recept płacili grosze albo dostawali prezent czy nawet kilkanaście złotych dopłaty do recepty – oburza się Marek Jędrzejczak z Naczelnej Rady Aptekarskiej.
Także on podaje przykład insulin: do pojemnika w jednej z gdańskich aptek trafiły 24 opakowania tego leku używanego przy cukrzycy. – Ktoś go tanio kupił, a kiedy się przeterminował, wyrzucił. Nikt nie szanuje tego, co dostał za darmo – mówi Przystupa. I zaznacza, że to, co pacjenta kosztuje grosz, jest objęte refundacją, czyli płaci za to Narodowy Fundusz Zdrowia.
Ile to wszystko kosztuje? – Oceniamy, że wydatki na refundację leków, które nie zostały wykorzystane, mogą sięgać nawet miliarda złotych – mówi Artur Fałek, dyrektor Departamentu Leków w Ministerstwie Zdrowia.
Resort obliczył tę kwotę na podstawie ilości leków wyrzuconych do pojemników w stolicy – tylko w zeszłym roku było ich 74 tony. Ministerstwo przeliczyło to na liczbę mieszkańców miasta, uwzględniło jaką część wśród wszystkich medykamentów stanowią specyfiki refundowane, uwzględniło średni koszt refundacji.
– Wzięliśmy pod uwagę dane z Warszawy, bo im więcej w mieście jest pojemników na leki, tym większa część medykamentów trafia właśnie do nich, a nie na śmietnik. W stolicy takie pojemniki są niemal w każdej aptece – tłumaczy Fałek.
Naczelna Izba Aptekarska podaje też dane z innych miast. Według nich do pojemników trafiło w ubiegłym roku 178 ton leków (bez Warszawy, gdzie zebrano 74 tony i Poznania, gdzie wyrzucono 11 ton leków). – To daje obraz, jaka jest skala zjawiska. Nie wiemy oczywiście, ile trafia bezpośrednio na śmietnik – dodaje Fałek.
Leki są uważane za tzw. odpady niebezpieczne. To np. strzykawki czy substancje groźne dla środowiska. Za ich utylizację płacą więc samorządy. Średnio za jeden kilogram – ok. 5,2 zł.
Ministerstwo Zdrowia uważa, że problem rozwiąże nowa ustawę o refundacji leków. Zakazuje ona promocji leków – w każdej aptece refundowany farmaceutyk ma kosztować tyle samo.
[ramka][b]Kto straci, kto zyska na lekach[/b]
Obliczenia Ministerstwa Zdrowia dotyczące strat wynikających z wyrzucania leków nie bez powodu pojawiają się właśnie teraz. Kilka tygodni temu, po prawie trzech latach prac resort przedstawił projekt ustawy refundacyjnej, która zakazuje promowania leków w aptekach. Obniżona ma być marża hurtowa od leków (co uderzy w hurtowników, ale ma sprawić, że pacjenci zapłacą mniej), a aptekarze mają ujednolicić marże (nie będzie się więc im opłacało sprzedawanie droższych medykamentów).
Ma ich to zachęcić do oferowania pacjentom najtańszego leku danego rodzaju, który mają w aptece. – To zmiany korzystne dla chorych, a z naszych obliczeń wynika, że nie upadnie w ich wyniku żadna apteka, żadna hurtownia i żaden producent leków – przekonuje wiceminister zdrowia Marek Twardowski.
Innego zdania są eksperci oceniający rynek zdrowia: niektórzy z nich obliczają, że po likwidacji promocji ceny mogą wzrosnąć nawet o 7 proc. Protestują też organizacje pacjentów (uważają, że promocje leków są korzystne dla najbiedniejszych) i prawnicy (wytykają, że rozwiązania uderzające w przedsiębiorców są niekonstytucyjne i niszczą wolny rynek).
[i]—syl[/i][/ramka]
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki
[mail=s.szparkowska@rp.pl]s.szparkowska@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA