Dyplomacja

Nowi ambasadorzy. Były doradca Marcinkiewicza jednym z nich

Ambasadorem w Moskwie ma zostać Wojciech Zajączkowski. Na zdjęciu podczas promocji swej książki „Rosja i narody”, 2009 r.
PAP
Będzie pięciu nowych ambasadorów, m.in. były doradca Marcinkiewicza. Opozycja zarzuca resortowi krótką ławkę
W najbliższym tygodniu posłowie z Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych wydadzą opinię o pięciu kandydatach na ambasadorów (jednak ich opinia nie ma wpływu na ostateczną decyzję). Potem już tylko podpis prezydenta i dyplomaci mogą objąć funkcje. Nowi ambasadorowie mają pojechać do Rosji, Korei Południowej, Arabii Saudyjskiej, na Kubę oraz do Uzbekistanu.
Najważniejsza placówka to Moskwa. Tam wybiera się Wojciech Zajączkowski, obecnie kierujący polską placówką w Bukareszcie. Objął ją zaledwie dwa lata temu. W Moskwie ma zastąpić Jerzego Bahra, którego czteroletnia kadencja upływa w tym roku. Zajączkowski jest zawodowym dyplomatą, przed wyjazdem do Bukaresztu był doradcą premiera Donalda Tuska. – To dobry analityk, ale na takie placówki jak Moskwa powinny być wysyłane osoby, które mają silną pozycje, polityczną – ocenia Tadeusz Iwiński (SLD), wiceszef Komisji Spraw Zagranicznych. Jego zdaniem ambasador w Moskwie powinien mieć doświadczenie np. na stanowisku wiceministra spraw zagranicznych. – Problemy resortu to chaos i krótka ławka – kwituje Iwiński.
Podobnie sytuację ocenia wiceszef komisji z PiS Karol Karski. – Fakt, że Zajączkowski wraca, by pojechać na inną placówkę, świadczy o tym, jak bardzo obecnej ekipie brakuje specjalistów do spraw wschodnich – podkreśla. – Jedna, nawet dobra, kandydatura nie zastąpi całej polityki wschodniej. PO broni kandydata. – Kompetencje pana Zajączkowskiego nie budzą wątpliwości – mówi "Rz" Robert Tyszkiewicz, wiceszef komisji. Ambasadorem ma zostać także inny były doradca szefa rządu – Marian Przeździecki, który doradzał w Kancelarii Premiera Kazimierzowi Marcinkiewiczowi. Przeździecki jedzie do Uzbekistanu, gdzie jest wakat na stanowisku ambasadora. Były doradca Marcinkiewicza ostatnio był wiceprezesem Międzynarodowego Stowarzyszenia Przedsiębiorców Polski na Ukrainie. – Uzbekistan to ważna placówka, ale kandydatura pana Przeździeckiego niewiele ma wspólnego z dyplomacją, z jego życiorysu wynika, że kiedyś przez kilka miesięcy był doradcą premiera, a potem pracował w spółkach, ostatnio w kancelarii adwokackiej – mówi Iwiński. Szef Komisji Spraw Zagranicznych Andrzej Halicki (PO) jest innego zdania. – Azja centralna to region o dużym potencjale, potrzeba tam dyplomaty rzutkiego, ze świeżym spojrzeniem – zaznacza. Opozycja krytykuje Ministerstwo Spraw Zagranicznych za chaos w obsadzaniu placówek. Politycy Platformy bronią resortu. – W rotacji na placówkach jest zachowana ciągłość, której często brakowało – mówi Halicki. Takich emocji nie budzą pozostałe kandydatury. Ambasadorem w Korei Południowej ma zostać Krzysztof Majka, był ambasador w Indiach. Zastąpi Marka Całkę, którego zwyczajowa kadencja upływa w tym roku. W Arabii Saudyjskiej Polskę reprezentuje charge d'affaires, dyplomata niższej rangi. Ministerstwo Spraw Zagranicznych chce uzupełnić wakat. Ambasadorem ma zostać Witold Śmidowski, były ambasador w Iranie. Na Kubę wyjeżdża Małgorzata Galińska -Tomaszewska (była konsul w Meksyku), zastąpi tam Marzennę Adamczyk, której kadencja wygasa w przyszłym roku.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL