Publicystyka

Autentycznie przejęci

Andrzej de Lazari
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
"Zimny" Putin ma łzy w oczach, spontanicznie obejmuje płaczącego Tuska. Robią zdecydowanie więcej, niż musieliby z racji stanowisk i obowiązku – pisze sowietolog z Uniwersytetu Łódzkiego
[i]Większej miłości nad tę żaden nie ma, jeno gdy kto duszę swoją położy za przyjacioły swoje.[/i]
[b]św. Jan Ewangelista (15.13) [/b] [wyimek][link=http://blog.rp.pl/blog/2010/04/13/autentycznie-przejeci/" "target=_blank]Weź udział w dyskusji[/link][/wyimek]
Kategoria sostradanija (współprzeżywanie z cierpiącymi i okazywanie im miłosierdzia) jest jednym z najważniejszych i najpiękniejszych elementów prawosławnej mentalności rosyjskiej. To "wspólnota modlitewna i życiowa, dzielenie radości i smutku: w czym bowiem współczujący sam cierpiał, będąc doświadczonym, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom" (abp Szymon Romańczuk). Pięknym przykładem rosyjskiego sostradanija były wyprawy żon dekabrystów za swymi mężami na sybirską katorgę. Zachowanie Putina i Miedwiediewa w obliczu polskiej tragedii w smoleńskim lesie jest jednoznacznym świadectwem ich rosyjskości, a w każdym razie – ich dążenia, abyśmy wreszcie dostrzegli w nich współodczuwających Rosjan, a nie (jak to często u nas bywało) zimnych spadkobierców totalitarnej rzeczywistości sowieckiej. Putin razem z Miedwiediewem modlą się w cerkwi i stawiają świeczki za tych, co zginęli w katastrofie, wygłaszają niezwykle ciepłe orędzia, ogłaszają żałobę narodową (w Rosji nigdy jeszcze nie ogłoszono żałoby po ludziach niebędących jej obywatelami). Są autentycznie przejęci. "Zimny" Putin ma łzy w oczach, spontanicznie obejmuje płaczącego Tuska. Robią zdecydowanie więcej, niż musieliby z racji stanowisk i obowiązku, i czyichkolwiek oczekiwań. A inni Rosjanie? – Wystarczy przejrzeć rosyjskie media, by się przekonać, ile w nich sostradanija. Ile kwiatów i zniczy w Lesie Katyńskim, przed polską ambasadą i konsulatami! A ile e-maili, esemesów i telefonów z kondolencjami otrzymaliśmy od rosyjskich znajomych, ale także od zupełnie nieznanych osób (znaleźli adres w Internecie i sostradajut)! Na szczęście większość z nas, Polaków, dostrzega, docenia te gesty i ma nadzieję, że tragedia pod Smoleńskiem zmieni nie tylko nas samych na lepsze, ale i nasze stosunki z Rosją. Są jednak i tacy, których żadna tragedia nie zmieni, którzy już wywąchali spisek. Oto Artur Górski, poseł PiS, w poniedziałkowym "Naszym Dzienniku" dochodzi do wniosku, że "Rosja mataczy", że "Rosjanie chcieli prawdopodobnie uniemożliwić prezydentowi Kaczyńskiemu wzięcie udziału w sobotnich uroczystościach, aby ich ranga i wymowa nie przyćmiła tych sprzed kilku dni. Wiadomo, że prezydent ani z Mińska, ani z Moskwy nie zdążyłby do Katynia, a wtedy uroczystości nie miałyby wymiaru oficjalnego, nie zakłóciłyby w swej wymowie rosyjskiego przekazu sprzed kilku dni". Makabrycznie nienawistna potwarz – i to ze strony inicjatora projektu uchwały mającej na celu intronizację w Polsce Chrystusa Króla, czyli jakoby chrześcijanina. A jaki był "rosyjski przekaz sprzed kilku dni"? Władimir Putin ostro i jednoznacznie odciął się w swym środowym przemówieniu w Katyniu od totalitaryzmu i stalinizmu. Tam też wystąpił w obronie rosyjskości: "W ciągu dziesięcioleci cynicznych kłamstw usiłowano zataić prawdę o egzekucjach katyńskich, ale byłoby takim samym kłamstwem obarczanie tą winą narodu rosyjskiego". Nieco wcześniej (30 marca) Adam Daniel Rotfeld, współprzewodniczący Polsko-Rosyjskiej Komisji do spraw Trudnych i członek Rady Mędrców NATO, w wywiadzie dla "Przekroju" stwierdził, że Katyń, jako miejsce wspólnego bólu, może sprzyjać porozumieniu i pojednaniu, ale "wymaga to uświadomienia sobie elementarnej prawdy, że to nie Rosjanie mordowali Polaków, ale zbrodniczy reżim, który był wrogiem zarówno Rosjan, jak i Polaków". Katyń stał się podwójnie miejscem wspólnego bólu. Doceńmy sostradanija Rosjan i również wyciągnijmy do nich rękę w imię współprzeżywania i okazywania miłosierdzia. Oby więcej taka szansa nie musiała się powtórzyć ani u nas, ani u nich. [i]Autor jest sowietologiem z Uniwersytetu Łódzkiego[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL