fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Japoński łącznik

Kenzo Takada wylansował japońszczyznę na świecie
AFP
Kobietom trudniej zrobić karierę w biznesie? Zdarza się, że i panom idzie pod górkę. Przykładem Kenzo Takada. Legendarny projektant mody 27 lutego skończył 70 lat. Pierwszy Japończyk, który zrobił karierę w Paryżu i wylansował japońszczyznę na świecie.
Cztery miesiące temu po raz pierwszy zaprezentował kolekcję w Polsce (w Zamku Ujazdowskim), a rok wcześniej otworzył warszawski butik. Zanim stał się marką daleko od kraju urodzenia, przełamywał bariery w ojczyźnie. Ciuchy pociągały go od wczesnej młodości, ale nie było mowy, żeby rodzice to zaakceptowali.
Chyłkiem oglądał żurnale swych sióstr (miał sześcioro rodzeństwa), a oficjalnie zaczął studia na uniwersytecie w Kobe. Znudzony i wycofany, szybko zrezygnował, narażając się na gniew rodziny. W 1958 roku rozpoczął naukę w tokijskim Bunka Fashion College. Jedyny męski rodzynek w tłumie dziewcząt zabiegał o przyjęcie przez pół roku!
Po dyplomie (1964) osiedlił się w Paryżu. Początkowo pracował jako freelancer, sprzedawał szkice i pomysły innym firmom. Materiały kupował na pchlich targach i bazarach, zestawiał różne desenie. To była geneza charakterystycznego dlań, patchworkowego stylu ubrań. Sukces nadszedł w następnej dekadzie. W 1970 roku przedstawił pierwsze własne show i otworzył własny sklep Jungle Jap. Jego hasłem było „Wschód spotyka Zachód”. Dalej było z górki: okładka w „Elle”, najbardziej trendy francuskim magazynie; pokazy kolekcji w Nowym Jorku i Tokio. No i oszałamiające powodzenie wśród młodego pokolenia – a to za sprawą tanich i efektownych bawełnianych sukienek.
Potem podbił Europę „samurajskimi” kimonami z jedwabiu, tunikami o orientalnym rodowodzie, szarawarami i innymi elementami zaadaptowanymi ze Wschodu. Zachwycił też kolorystyczną brawurą – łączył ostre, kontrastowe barwy i mieszał ornamenty. Pod koniec lat 70. zachwycił fanów mody spektakularnymi pokazami strojów w cyrkowym namiocie. Hitem były woltyżerki w przezroczystych uniformach oraz autor paradujący na słoniu.
Męską modą zajął się dopiero w 1983 roku, mając już mocną pozycję w świecie mody. Pięć lat później ruszył na podbój rynku zapachów. Woda toaletowa „Kenzo de Kenzo” zrobiła furorę, podobnie jak kolejne pachnidła – „Parfum d’été”, a zwłaszcza „Flower by Kenzo”.
Dziesięć lat temu słynny Japończyk otrąbił wielki finał, przekazując swe królestwo asystentom. Najpierw dyrektorem artystycznym marki Kenzo był Gilles Rosier, po roku zastąpił go włoski designer Antonio Marras. Dzięki jego inwencji po 2003 roku firma znów odżyła.
Tymczasem szef przez prawie trzy lata próbował wieść leniwy tryb życia – podróżował, malował, szkicował nowe pomysły. Nie wytrzymał. Mimo deklarowanej emerytury w 2005 roku powrócił na rynek w roli dekoratora wnętrz. Jego specjalność to wyposażenie domów i obicia. Pozostał wierny idei łączenia kultury Wschodu i Zachodu, tradycyjnych tkanin i materiałów wyprodukowanych przy wykorzystaniu najnowszych technologii. I znów projektuje…
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA