fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Plantacje chmielu w zapaści

Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier
Nie ma chętnych na kupno chmielu z Polski. Rolnicy za swoje kłopoty winią browary. Producenci piwa odpierają zarzuty plantatorów
– Krajowi producenci piwa nie kupują polskiego chmielu. W efekcie naszym plantatorom grozi bankructwo – alarmuje Jan Madej, były prezes Polskiego Związku Zrzeszeń Producentów Chmielu, a obecnie plantator z Lubelszczyzny.
Zarzuty plantatorów odpierają browary. – To nieprawda, że polskie firmy celowo dyskryminują krajowych plantatorów. Powodem problemów jest nadwyżka produkcji chmielu na świecie – wyjaśnia Danuta Gut, dyrektor Związku Browary Polskie. Branża piwa szacuje, że nadprodukcja sięga ok. 40 proc. Międzynarodowa Konwencja Producentów Chmielu zwraca uwagę, że w latach 2007 – 2008 globalna powierzchnia upraw chmielu zwiększyła się o 20 proc. Udział miały w tym m.in. Stany Zjednoczone i Chiny.
Tymczasem europejski rynek piwny zaczyna się nasycać. Zakupy ograniczyli także Polacy. W 2009 r. popyt na piwo mógł spaść w Polsce o ok. 8 proc. Według Euromonitor International w tym roku sprzedaż może zmniejszyć się o dalsze 4 proc.
Zdaniem piwowarów przyczyną problemów plantatorów są też ceny. – W latach 2007 i 2008 firmy przetwarzające chmiel wywindowały ceny o ok. 400 proc. Aby zapewnić sobie przewidywalne warunki działania, a więc m.in. dostawy po międzynarodowych cenach rynkowych, wynegocjowaliśmy wówczas kilkuletnie kontrakty z dostawcami zagranicznymi – wyjaśnia Paweł Kwiatkowski, rzecznik Kompanii Piwowarskiej, lidera polskiego rynku piwa. Przed podwyżkami 95 proc. chmielu kupowanego przez tę firmę pochodziło z Polski. Obecnie jest to 50 – 60 proc.
Również giełdowa grupa Żywiec i Carlsberg Polska zapewniają, że nadal kupują chmiel z Polski. W przypadku Carlsberga udział krajowego surowca wyniesie w tym roku 30 proc. Trzy lata temu sięgał 70 proc.
Według plantatorów zapotrzebowanie na ich chmiel to nadal kropla w morzu. Jan Madej wyjaśnia, że w poprzednich latach skup suszu chmielowego kończył się w naszym kraju w lutym. Tymczasem wielu plantatorów wciąż nie sprzedało ubiegłorocznych zbiorów. Są nawet tacy, którzy nie pozbyli się chmielu z 2008 r. Niewiele pomagają im dopłaty unijne. W tym roku wynoszą one 152 euro do hektara.
Jerzy Dwornikiewicz z Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach wylicza, że koszty produkcji chmielu w przeliczeniu na hektar wynoszą ok. 20 tys. zł.
Kłopoty mają także firmy przerabiające szyszki chmielowe skupowane od plantatorów. Kilka dni temu sąd ogłosił upadłość lubelskiej spółki Chmiel Polski, lidera branży. Głównym udziałowcem tej spółki jest grupa Żywiec (jej udział w akcjonariacie wynosi ok. 48 proc.). Sebastian Tołwiński, rzecznik Żywca, wyjaśnia, że w latach 2006 – 2008 firma ta była największym odbiorcą Chmielu Polskiego. – W 2009 r. nie kupowaliśmy od tej spółki z powodu bardzo niekonkurencyjnej oferty – mówi Tołwiński. Dodaje, że mimo to w ubiegłym roku 80 proc. chmielu kupionego przez Żywiec pochodziło z Polski.
Janusz Podleśny, syndyk Chmielu Polskiego, zapewnia, że nie zależy mu na likwidacji przetwórni. – Możliwe jest utworzenie spółki pracowniczej, która wydzierżawi zakład – tłumaczy. Łączne wierzytelności Chmielu Polskiego wynoszą kilkadziesiąt milionów złotych.
Plantatorzy i firmy przerabiające chmiel o pomoc w rozwiązaniu swoich problemów poprosiły Ministerstwo Rolnictwa. Wczoraj w resorcie odbyło się kolejne spotkanie w tej sprawie. Jednym z proponowanych sposobów wyjścia z sytuacji jest większa konsolidacja branży. – Pojawił się także pomysł, aby wprowadzić rekompensaty dla plantatorów za dobrowolną rezygnację z produkcji chmielu– wyjaśnia Tadeusz Plenzler, prezes Polskiego Związku Zrzeszeń Producentów Chmielu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA