fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Test Sobiesiaka

Bronisław Wildstein
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Wystąpienie Ryszarda Sobiesiaka przed sejmową komisją śledczą było niezwykle poglądowe. I to w wielu wymiarach.
Eksplozja arogancji, buty i bezczelności jaką zaprezentował ów szemrany biznesmen raz jeszcze każe zastanowić się nad jego relacjami z czołowymi politykami PO. Już wcześniej doskonale wiedzieliśmy, że stosunki Zbigniewa Chlebowskiego i Mirosława Drzewieckiego z Sobiesiakiem były zdecydowanie gorsze niż naganne. Chwilami spec od jednorękich bandytów traktował ich jak chłopców na posyłki. Wydawał im polecenia, a z działań wbrew jego interesom minister Drzewiecki musiał się przed nim tłumaczyć.
[wyimek][b] [link=http://blog.rp.pl/wildstein/2010/02/13/test-sobiesiaka/]Wejdź do dyskusji. Skomentuj na blogu[/link][/b][/wyimek]
Teraz jednak zobaczyliśmy kim jest ów tak wpływowy w PO człowiek. W jeszcze gorszym świetle stawia to skumplowanych z nim polityków. Ten bezczelny i prymitywny typ - który nie potrafi nawet przeczytać przygotowanego sobie wystąpienia, a nie cofa się przed szyderstwami z najwyższych władz kraju - był ich bliskim kolesiem. Wiele wskazuje również na to, że był kumplem Grzegorza Schetyny, do niedawna wicepremiera.
Wystąpienie Sobiesiaka to także pokaz słabości państwa. Czy moglibyśmy sobie wyobrazić tego typu wystąpienie przed komisją senacką USA, gdzie skąd inąd stosunek do przedsiębiorcy jest dużo bardziej pozytywny niż w Polsce? Po paru minutach zostałby on ukarany za obrazę Senatu.
Oczywiście, interpretacja Trybunału Konstytucyjnego - który w Polsce wtrąca się do wszystkiego i przejmuje rolę władzy ustawodawczej - w dużej mierze utrudnia pracę komisji śledczej. Zwłaszcza jeśli przewodniczący będzie chciał potraktować ją absolutnie konsekwentnie, tak jak czyni to Mirosław Sekuła. Mimo wszystko nie oznacza ona prawa świadka do obrażania komisji i władz państwowych. Przewodniczący Sekuła zrobił wszystko, aby Sobiesiakowi to umożliwić. Wprawdzie już wcześniej wziął na siebie rolę obrońcy, który wyłącznie dba o komfort (niektórych) świadków i zrobi wszystko, aby nie musieli oni odpowiadać na niewygodne pytania, ale - jak dotąd - nie bronił ich prawa do ostentacyjnego okazywania pogardy członkom komisji.
Na fakt, że Sobiesiak pozwalał sobie na tak wiele przed komisją złożyło się pewnie kilka czynników. Przewodniczący Sekuła, PO i sprzyjające jej media zrobiły dużo, aby komisję ośmieszyć i pozbawić znaczenia. Nic więc dziwnego, że przed prokuraturą Sobiesiak był znacznie pokorniejszy. Widocznie nie przychodzi mu do głowy, że ktoś pociągnie go do odpowiedzialności za kłamstwa przed komisją. Za jej obrażanie nic mu się nie stało.
Sobiesiak zrobił błąd. Przed posiedzeniem komisji dziennikarzy potraktował tak jak jej członków. Gdyby tego nie zrobił, jestem pewny, że w "najbardziej opiniotwórczych" mediach usłyszelibyśmy i przeczytali, że: "kolejny świadek udowodnił komisji jej niekompetencję i bezużyteczność".
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA