fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Polacy nie pokierują brukselskimi gabinetami

Budynek Komisji Europejskiej, zdj. magnusfranklin
Flickr
Nowa Komisja Europejska rozpoczyna pięcioletnią kadencję. Wśród 27 szefów gabinetów komisarzy nie ma ani jednego Polaka. Nawet Janusz Lewandowski wybrał cudzoziemca
Każdy kraj ma jednego komisarza. Janusz Lewandowski zajmie się budżetem. Polak, wraz z 26 innymi komisarzami, rozpoczyna kadencję po tym, jak wczoraj Parlament Europejski zaakceptował skład nowej Komisji.
Każdy komisarz ma własny gabinet współpracowników, który składa się z siedmiu osób (przewodniczący Komisji Jose Manuel Barroso i wiceprzewodnicząca Catherine Ashton mają do dyspozycji kilka osób więcej). Jednak żadnym z gabinetów nie kieruje Polak, a jedynym polskim zastępcą szefa gabinetu jest członek ekipy Lewandowskiego. Mimo to polski rząd z dumą mówi o obsadzie nowych gabinetów.
– Polacy są w gabinetach dziewięciu komisarzy. To wynik, którego jako rząd nie musimy się wstydzić – powiedział „Rz” minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz.
Tymczasem część Polaków znalazła się w gabinetach bez żadnego udziału rządu, jak choćby w ekipie Catherine Ashton, Viviane Reding (ds. sprawiedliwości) czy Joaquina Almunii (ds. konkurencji). W poprzedniej kadencji w gabinetach było sześciu Polaków, teraz będzie ich prawdopodobnie 11 na około 200 osób.
Daleko nam do Brytyjczyków, Niemców, Francuzów. Nie tylko pod względem liczby, ale też ważności. Brytyjczycy mają pięciu szefów gabinetów, Niemcy czterech, Francuzi dwóch. Po dwóch dostały Irlandia i Portugalia. Na szefów gabinetów innej narodowości zdecydowało się 12 komisarzy, głównie z nowych państw członkowskich, w tym z Polski.
– To jest żenujące. Rząd się wszystkim chwali, a wystarczy popatrzeć w statystyki. Fakt, że Polska w ogóle ma jakichś urzędników, nic nie znaczy. Pytanie, ilu i na jakich stanowiskach – mówi „Rz” Paweł Kowal, eurodeputowany PiS.
Według niego brak Polaka na stanowisku szefa gabinetu jest ogromnym problemem.
– Ani teraz, ani w poprzedniej kadencji nie uczestniczą w najważniejszym cotygodniowym spotkaniu urzędników, na którym zapadają kluczowe decyzje przed posiedzeniami komisarzy – uważa Paweł Kowal.
Janusz Lewnadowski na czele swojej drużyny postawił Luksemburczyka. – W Komisji Europejskiej jest niewielu Polaków na wysokich stanowiskach z odpowiednimi kompetencjami, spośród których można byłoby wybierać. A jakbym któregoś wziął, to automatycznie Polska straciłaby stanowisko, które by on opuścił – tłumaczy w rozmowie z „Rz” . Lewandowski nie wyklucza zmiany składu gabinetu już w trakcie trwania kadencji.
[i]—Anna Słojewska z Brukseli[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA