fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Gminy zamrożone na lata

Mieszkańcy z okolic Lubina nie chcą wysiedleń. Na zdjęciu protest w Miłoradzicach we wrześniu
Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
Jerzy Haszczyński
Złoża pod Lubinem i Legnicą zapewnią Polsce węgiel. – Ale nas zamienią w skansen – protestują mieszkańcy
[b][link=http://www.rp.pl/artykul/369403.html] Więcej tekstów o protestach mieszkańców[/link][/b]
[b] Więcej o węglu brunatnym w naszym specjalnym serwisie [link=http://www.rp.pl/wegiel/brunatny]rp.pl/wegiel[/link][/b] – Zanim ta kopalnia zacznie działać, połowa dawnego województwa legnickiego zastygnie w bezruchu na kilkanaście lat – tak przyjętą w listopadzie przez rząd „Politykę energetyczną Polski do 2030 roku” oceniają tamtejsi samorządowcy.
Odkrywka to najbardziej prawdopodobna metoda eksploatacji legnickiego węgla. Złoża – zarówno udokumentowane, jak i perspektywiczne – rozciągają się przez całe Zagłębie Miedziowe, od Legnicy aż za Głogów (są największe w Europie). Już od przyszłego roku mają podlegać prawnej ochronie. Efekt? Zakaz inwestycji i remontów infrastruktury na terenach nad złożami. Węgiel spod Legnicy ma ocalić Polskę przed zapaścią energetyczną (dziś ponad jedną trzecia energii pochodzi z węgla brunatnego), gdy wyczerpią się złoża w zagłębiach: adamowskim, bełchatowskim, konińskim i turoszowskim. Jego wydobycie ma się rozpocząć nie prędzej niż w 2025 roku. – Jeśli chronimy inne elementy środowiska, to naszym obowiązkiem jest też chronić cenne złoża surowców energetycznych, ponieważ za wiele ich nie mamy, mamy tylko dużo węgla – uważa prof. Zbigniew Kasztelewicz z AGH, sekretarz komitetu sterującego ds. zagospodarowania złóż legnickich. – Czy ktoś widział na świecie, aby odkryte nowe duże złoża ropy czy gazu ktoś zniszczył przez zabudowę osiedlami czy autostradami? – Złoża chroni się także za granicą, m.in. w Stanach Zjednoczonych – mówi Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki w rządzie Buzka. – Tyle że w USA złoże jest własnością właściciela gruntu, a w Polsce – państwa. Także zdaniem posła Piotra Cybulskiego (PiS), wiceszefa sejmowej komisji nadzwyczajnej pracującej nad zmianą prawa geologicznego i górniczego, ochrona legnickiego złoża to bardzo sensowna decyzja. – Ale pod warunkiem że wiemy, iż na pewno zastosujemy odkrywkę, a nie inną metodę – zastrzega. – Największe kuriozum w rządowym projekcie to zapis, że za utratę wartości gruntu nad złożem mają zapłacić gminy. [srodtytul]Ludzie mówią stop[/srodtytul] Rządowych planów boją się mieszkańcy i samorządowcy. – Dla nas ochrona złoża oznacza zakaz budowy domów, fabryk, osiedli, kanalizacji, oświetlenia – wylicza Irena Rogowska, wójt gminy Lubin, jeden z liderów komitetu STOP Odkrywce powołanego przez mieszkańców i lokalne władze. – Za kilkanaście lat, zanim ta kopalnia ruszy – jeżeli w ogóle ruszy – nasze miasteczka i wioski zamienią się w skanseny. Wydobycie węgla oznacza też w przyszłości wysiedlenia. Tylko na terenie udokumentowanych złóż (zalega tam blisko 15 mld ton węgla) 64 miejscowości w sześciu gminach będzie musiało opuścić 20 tys. osób. Na złożu perspektywicznym leży dziesięć kolejnych gmin. – Niestety, siedzimy na bilansie energetycznym kraju, więc znowu trzeba będzie szukać nowego miejsca na ziemi – mówi Wanda Dyrda, właścicielka zakładu fryzjerskiego w centrum Rui pod Legnicą. 27 lat temu jej rodzice musieli przenieść się tu z Rapocina. W miejscu ich domu dziś dymią kominy huty. – Teraz będzie ciężej, bo to moja mała ojczyzna. Klienci, sąsiedzi w pobliskim Tyńcu, gdzie mieszkam... [wyimek]Według ekspertów złoża powinny być chronione, bo kraj nie posiada ich zbyt wiele [/wyimek] We wrześniowym referendum przeciw odkrywce opowiedziało się 94 proc. mieszkańców sześciu podlegnickich gmin. – Gdy się okazało, że to bez znaczenia, ludzie są kompletnie zdezorientowani, nie wiedzą, co z nimi będzie – mówi fryzjerka. – Panie wójcie, to znaczy, że nie ma co rozpoczynać budowy? – po decyzji rządu Zdzisław Tersa z Kunic odebrał już dziesiątki takich telefonów od osób, które dostały pozwolenia na budowę domu. Kunice to modna sypialnia Legnicy. – W ciągu kilku ostatnich lat przeprowadziło się tu prawie 3000 osób – opowiada wójt Tersa. – Tymczasem blisko 85 proc. gminy leży na udokumentowanym złożu. W miejscu eleganckich willi powstanie dziura. – Nasze długoletnie plany rozwoju chyba możemy wyrzucić do kosza – martwi się Waldemar Kwaśny, wójt Miłkowic. Dzięki powstającej drodze S3 miejscowość miała szansę stać się centrum transportowo-logistycznym. S3 powstanie, ale będzie przebiegała przez środek 200-metrowej głębokości brunatnego leja. Według resortu gospodarki przesunięcie trasy to zmartwienie przyszłych właścicieli kopalni. Z powierzchni ziemi ma zniknąć połowa gminy Ruja. – Rząd funduje nam stagnację. Ludzie sami zaczną uciekać – mówi wójt Robert Chruściel. Gmina Ścinawa ma podpisaną umowę z inwestorem, który ma budować farmę wiatrową. – Kto zapłaci 2 mld zł odszkodowania, jeśli postawienie wiatraków będzie zakazane? – pyta burmistrz Andrzej Holdenmajer. Sam obserwuje, że wiele firm, które miały inwestować w gminie, wycofuje się z przetargów na grunty. Podobnie jest w gminie Lubin, gdzie pod budownictwo jednorodzinne, mieszkaniowe i inwestycyjne przygotowano 2800 ha. Resorty gospodarki i środowiska w przesłanych „Rz” stanowiskach zapewniają, że wszelkie ewentualne inwestycje będą konsultowane społecznie. [srodtytul]Zgazowanie? Nierealne[/srodtytul] Choć Ministerstwo Środowiska zastrzega, że sposób eksploatacji znajdzie się dopiero w projekcie zagospodarowania złoża będącego częścią wniosku o koncesję, to nie pozostawia większych złudzeń co do metody wydobycia. „Nowoczesne technologie wydobycia, inne niż eksploatacja odkrywkowa (np. przemysłowa gazyfikacja węgla za pomocą jego podziemnego wypalania), są aktualnie w fazie badań doświadczalnych i dziś brak jest jednoznacznej odpowiedzi co do możliwości zastosowania ich w przypadku zagospodarowania polskich złóż węgla brunatnego” – czytamy w stanowisku przesłanym do „Rz”. Piotr Borys, dolnośląski eurodeputowany PO: – Zamiast tradycyjnej technologii forsowanej przez lobby odkrywkowe powinniśmy inwestować w nowoczesne technologie wydobycia. UE na nowe technologie ma 50 mld euro. Protestujący mieszkańcy i samorządowcy nadzieję widzą w pomyśle podziemnej gazyfikacji węgla. Fachowcy są sceptyczni. – Są „znawcy” tego tematu, którzy głoszą, że odkrywka jest zła, a piękna i bezpieczna jest metoda podziemnego zgazowania węgla w złożu. Jest to jedno kłamstwo – przekonuje prof. Kasztelewicz. – Metoda podziemnego zgazowania jest znana od ponad 100 lat. W Polsce jeszcze nie była testowana na węglu brunatnym. Podobnie jak wytapianie siarki w złożu w kopalni Jeziórko niesie ze sobą duże i mało kontrolowane osiadanie powierzchni, zanieczyszczenie wód powierzchniowych i podziemnych. Dodaje, że gdyby metoda podziemnego zgazowania była lepsza niż odkrywkowa, to np. Niemcy nie planowaliby na najbliższe 50 lat wydobywać 180 mln ton rocznie węgla brunatnego metodą odkrywkową. – A elektrownie atomowe, a wodne, a energia z biomasy, a wiatraki? Świat idzie naprzód, a my trzymamy się XIX-wiecznych metod pracy – nie daje za wygraną burmistrz Holdenmajer. Ochrona złóż ma być zabezpieczona już w 2010 roku w nowym prawie geologicznym i górniczym, ustawach o planowaniu przestrzennym i gospodarce nieruchomościami. Prace w komisjach sejmowych nad nowelizacjami trwają od kilku miesięcy. [srodtytul]Idą pod Sejm[/srodtytul] Mieszkańcy i lokalne władze planują kolejne manifestacje. Pojutrze zjawią się pod Sejmem. – Będziemy prosić o niewprowadzanie tych zapisów – zapowiada wójt Rogowska. Kilkuset mieszkańców Zagłębia Miedziowego mają wesprzeć mieszkańcy okolic Gubina (tam również powstaje kopalnia odkrywkowa). Prof. Kasztelewicz obrusza się na poczynania samorządowców. – Są niezrozumiałe, a wręcz nieodpowiedzialne – krytykuje. – Tak nie może być, aby lokalne społeczności decydowały o strategicznych podstawach kraju w zakresie bezpieczeństwa energetycznego i suwerenności państwa. Przeciwnicy branży węglowej w Legnicy czy Gubinie najpierw głosili „precz z odkrywką”, a teraz „precz z ochroną złóż”. Zrozumiałbym, gdyby powiedziano: nie chcemy energii elektrycznej – chcemy powrotu do kaganka!
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA