Opinie

Minister Grad przez Arabów oszukany

Ujawnione stenogramy CBA z podsłuchu osób odpowiedzialnych za sprzedaż stoczni potwierdzają tezę, że transakcja ta była ściśle powiązana z kontraktem na zakup gazu z Kataru.
[b][link=http://blog.rp.pl/blog/2009/10/12/lukasz-rucinski-minister-grad-przez-arabow-oszukany/]skomentuj na blogu[/link][/b]
Istnienie takiego związku można było wydedukować już wcześniej - choćby zestawiając daty negocjacji i podpisania obu umów - teraz zyskujemy kolejną przekonującą poszlakę. Co wynika z podsłuchów? Przede wszystkim ogromna determinacja urzędników, aby sprzedać stocznie spółce Stichting Particulier Fonds Greenrights. Firmie zarejestrowanej w karaibskim raju podatkowym, o nieznanej strukturze właścicielskiej i kapitale, kierowanej przez nikomu nieznanego osobnika bez większego doświadczenia menedżerskiego czy nawet stoczniowego. To pachnie na kilometr kłopotami i tylko ktoś niespełna rozumu brnąłby w podpisanie umowy z takim partnerem, chyba że... No właśnie. Chyba że byłby przekonany, iż firma SPFG to słup, za którym stoi wiarygodny inwestor, którego będzie można ujawnić, gdy tylko prasa i opozycja zaczną zadawać niewygodne pytania.
Tym wiarygodnym, prawdziwym inwestorem mieli być Katarczycy. Rząd był o tym święcie przekonany. Tłumaczy to pomyłkę ministra skarbu Aleksandra Grada, który podczas konferencji przedstawiającej zwycięzcę przetargu na stocznie powiedział, że nabywcą zakładów jest QInvest (państwowy bank inwestycyjny z Kataru). Wyjaśnia to też wspomnianą determinację przebijającą ze stenogramów CBA. Tylko, dlaczego Katarczycy mieliby przejmować polskie stocznie? Swego czasu Witold Gadomski w „Gazecie Wyborczej” napisał, że cena, po której kupiliśmy od nich gaz, jest wyższa od rynkowej. Zastanawiał się, czy nie jest to przypadkiem okup za uratowanie polskich zakładów. Jeżeli tak było, to Arabowie zrobili świetny interes a przy okazji wystrychnęli ministra Grada na dudka. Nikt nie pociągnie Katarczykow do odpowiedzialności za fiasko sprzedaży stoczni a jeżeli włożyli oni w ten interes jakieś pieniądze, to najwyżej zafundowali SPFG wadium przetargowe. Polski rząd tymczasem nie może zerwać kontraktu gazowego, bo – pomijając to, że w ten sposób rząd anulował by swoje sukcesy w zakresie bezpieczeństwa energetycznego kraju – naraziłby na dekonspiracje cały stoczniowo-gazowy plan. Jest jeszcze kwestia potencjalnego uszczuplenia wpływów budżetowych. Katarski surowiec będzie kupować PGNiG. Jest to wprawdzie spółka akcyjna, notowana na giełdzie, ale kontrolowana przez Skarb Państwa, który tylko w tym roku dostał od niej tytułem dywidendy 382,5 mln zł. Skoro PGNiG będzie przepłacać za gaz, jego zysk będzie mniejszy, co powinno skutkować ograniczeniem wysokości dywidendy. Do tego jednak urzędnicy nie mogą dopuścić i już podjęli szybkie i zdecydowane kroki. Jak pisaliśmy w ubiegłym tygodniu, trwają przymiarki do wprowadzenia tzw. opłaty dywersyfikacyjnej, którą płacić będą wszyscy korzystający z gazu. Zasilony nią PGNiG powetuje sobie koszt surowca a Skarb Państwa ściągnie ze spółki wypłatę z zysku. Czyli – tak jak zawsze - stocznie miały być ratowane pieniędzmi podatników.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL