fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W końcu zabrakło nabojów

Cmentarz Powstańców Warszawy. W tym miejscu złożono 12 ton prochów ludzi zabitych podczas egzekucji na Woli
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Trzydzieści, czterdzieści, a może sześćdziesiąt tysięcy ofiar? Nie znamy nawet przybliżonej liczby. W pierwszych dniach sierpnia 1944 r. Niemcy dokonali ludobójstwa na cywilnych mieszkańcach Woli. Zbrodnia ta nie doczekała się poważnych badań
[b][link=http://www.rp.pl/temat/342709.html]Zobacz nasz dodatek specjalny o 65. rocznicy Powstania Warszawskiego[/link][/b]Jeszcze życie toczyło się normalnie – na tyle, na ile to możliwe pod koniec piątego roku okupacji. Fryzjer na Okopowej strzygł i golił brzytwą. Na Pańskiej krawcowa przyjmowała poprawki. W małej restauracyjce na rogu Spokojnej i Okopowej można było się napić kawy. Ulicami jeździły furmanki, a Chłodną – nazywaną Marszałkowską zachodniej Warszawy – mknął tramwaj. Ale ludzie wciąż mieli przed oczami to, co pozostało po getcie.Czerwone budynki fabryk mieszały się ze skromnymi domami i kamienicami. Dla 11-letniego Wiesława Kępińskiego Wola była całym światem. Mieszkał z rodziną w drewnianym domku naprzeciwko parku Sowińskiego, a w jego okolicy żyła cała rodzina.W fabryce Franaszka nadal produkowano kolorowy papier. Kazimierz Franaszek, potomek powstańca styczniowego, pozostał wierny dewizie: „U nas wszystko musi być najlepsze”. Podczas wojny wykorzystał to, że zakład...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA