fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Stańczak wolał śmierć od islamu?

Piotr Stańczak prosił o pomoc polski rząd
AFP
Pakistańscy porywacze polskiego inżyniera twierdzą, że go zabili, bo nie chciał przejść na islam
Agencja DPA zdobyła tę informację od Pakistańczyka, który miał być więziony przez tych samych talibów, którzy przed pięcioma miesiącami zamordowali Piotra Stańczaka. Jeden z pilnujących go strażników opowiadał, że Polak nigdy nie okazywał zdenerwowania czy strachu.
– Zjadał posiłki, które mu dostarczaliśmy, i potem dobrze spał. Wszyscy podziwialiśmy jego odwagę. Nawet dla naszego dowódcy decyzja o jego zabiciu nie była łatwa. Dlatego postanowiliśmy dać mu szansę – opowiadał talib o imieniu Abdullah.
Ekstremiści zaproponowali zakładnikowi przejście na islam. Polak jednak odrzucił propozycję, tłumacząc, że najpierw musi odzyskać wolność, a decyzję o zmianie religii ewentualnie podejmie, kiedy się więcej dowie na temat islamu.
– Musieliśmy go zabić, bo zasady są zasadami. Daliśmy mu szansę, ale ją stracił. Bez wątpienia jednak był odważnym człowiekiem – relacjonował słowa strażnika były więzień Mohammed Amir. DPA zastrzega, że na prośbę rozmówcy nie ujawnia jego prawdziwego nazwiska.
Wywiad przeprowadzono w prowincji Attok, tej samej, gdzie 28 września 2008 r. porwano pracownika Geofizyki. Ze słów Amira wynika, że talibowie dokładnie zaplanowali porwanie.
– Nasi ludzie mieli na niego oko przez kilka miesięcy. Mieliśmy nadzieję, że uda się go wymienić na naszych mudżahedinów więzionych przez rząd – mówili strażnicy. Ekstremiści przewieźli łodzią Polaka przez rzekę Indus na tereny plemienne Północno-Zachodniej Prowincji Granicznej (NWFP). Potem przetransportowali go do doliny Tirah, a na koniec do Waziristanu Południowego.
W zamian za uwolnienie geologa talibowie domagali się wypuszczenia kilkudziesięciu swoich towarzyszy, wśród nich Ahmeda Sajeda Omara Szejka, który brał udział w porwaniu i zamordowaniu amerykańskiego dziennikarza Daniela Pearla w 2002 roku. 7 lutego ogłosili, że władze nie spełniły ich żądań i w bestialski sposób zamordowali Polaka.
– Talibowie nie mają szacunku dla religii. Zamordowali Polaka, bo rząd nie spełnił ich warunków, a teraz z typowym dla siebie cynizmem opowiadają, jacy to byli wspaniałomyślni – mówi „Rz” Raszid Khan, szef oddziału dziennika „The Dawn” w Peszawarze.
Sceptyczny jest też socjolog z Uniwersytetu w Peszawarze Ijaz Khan. – Nigdy nie słyszałem, aby talibowie komukolwiek dali taką ofertę. Jeśli namawiali zakładnika do zmiany wiary, to raczej po to, aby potem wykorzystać to w celach propagandowych – mówi „Rz” profesor Ijaz Khan.
W zeszłym tygodniu z niewoli talibów udało się uciec dziennikarzowi „New York Timesa”, Davidowi Rohdemu. Gazeta przez siedem miesięcy utrzymywała porwanie w tajemnicy, obawiając się, że rozgłos skłoni talibów do pokazowej egzekucji zakładnika. Wczoraj ujawniono, że tajemnicy dochowały nie tylko liczne światowe media, ale nawet Wikipedia, która usuwała wpisy na temat porwania.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora
[mail=w.lorenz@rp.pl]w.lorenz@rp.pl[/mail][/i]
[ramka][b]Ks. Henryk Zieliński, redaktor naczelny katolickiego tygodnika „Idziemy” [/b]
Wymuszona konwersja na islam nie rodzi z punktu widzenia Kościoła katolickiego skutków prawnych i sakramentalnych. W islamie wystarczy wypowiedzieć szahadę, czyli wyznanie wiary, w obecności muzułmanów, by zostać muzułmaninem. To prosta formuła: Nie ma bogów prócz Allaha Jedynego, a Mahomet jest wysłannikiem Allaha.
Z punktu widzenia islamu wystarczy wejść do budynku pełnego muzułmanów i wypowiedzieć tę formułę, i już jest się wyznawcą tej religii.
Z punktu widzenia Kościoła katolickiego wypowiedzenie tej formuły, szczególnie w sytuacji zagrożenia życia, nie byłoby jednak uznane za odstępstwo od wiary. Jeśli ktoś nie jest w stanie zebrać w sobie tyle odwagi w obliczu śmierci, by przeciwstawić się przymusowi, i podejmuje decyzję, której by normalnie nie podjął, nie jest to uważane przez Kościół katolicki za oficjalną konwersję. Z kolei jeśli taka osoba nie zgodziła się zmienić wiary mimo zagrożenia życia, to kwalifikuje się na męczennika za wiarę. W takich sytuacjach wszczyna się proces beatyfikacyjny. Oczywiście musiałyby istnieć dowody na to, że odmowa była motywowana wiarą oraz że osoba ta rzeczywiście mogłaby ocalić swoje życie, przechodząc na islam.
Muzułmańscy bojownicy często próbują zmusić swe ofiary do konwersji na islam. Przypadek pana Piotra nie jest odosobniony. Tacy „biali muzułmanie” byliby dla islamskich terrorystów bardzo użyteczni. Można ich wykorzystywać do przygotowywania zamachów w krajach, w których ze względu na swój kolor skóry i pochodzenie nie budzą podejrzeń. Zmuszenie do konwersji może być też jednak formą poniżenia ofiary przed śmiercią. [i]—not. ryb[/i][/ramka]
[ramka][b]Emir Popławski, przewodniczący Gminy Muzułmańskiej w Warszawie [/b]
Nie można kogoś zmusić pistoletem, by zmienił wiarę. Konwersja pod przymusem nie jest zgodna z naszą wiarą. Jeśli ktoś chce przyjąć islam, to powinien spełnić pewne warunki. Powinien poznać swą przyszłą religię dobrowolnie, nie pod przymusem. Musi zostać wprowadzony w wiarę. Tego nie da się zrobić od razu, to zajmuje trochę czasu.
Jeśli ktoś wypowiada szahadę (wyznanie wiary) z pistoletem przystawionym do głowy, nie jest to prawdziwym wyznaniem wiary. To są tylko zwyczajne słowa wypowiedziane w strachu przed utratą życia. W ten sposób nie można się stać w oczach Koranu muzułmaninem. Chrześcijaństwo i islam pochodzą od tego samego Boga. Chrześcijanie i muzułmanie wierzą w tego samego Stwórcę. My, muzułmanie, traktujemy Jezusa tak samo jak Mahometa. Ci ludzie, którzy porwali Piotra Stańczaka, odeszli od wiary. Islam zabrania zabijać i nie ma usprawiedliwienia zabójstwa w imię obrony wiary. Ten, kto zabija, przestał wierzyć. Terroryści, którzy usprawiedliwiają swe czyny obroną wiary, w rzeczywistości daleko odeszli od nauk Koranu. Zabili polskiego inżyniera. W imię czego? Za to, że nie był muzułmaninem? To zmuszanie do konwersji pod groźbą śmierci. To jest bez sensu. Tylko że on był ambitny i powiedział, że nie wypowie narzuconych mu słów. Nie ma zresztą żadnej pewności, że gdyby powiedział: „Nie ma bogów prócz Allaha Jedynego, a Mahomet jest wysłannikiem Allaha”, darowaliby mu życie. Moim zdaniem oni tylko szukali pretekstu, by go zabić. Nic, co by zrobił, by mu nie pomogło.
[i]—not. ryb[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA