fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Związane nogi

Krzysztof "Diablo" Włodarczyk na ringu w rzymskim Gran Teatro
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
- Gdyby sędzia ringowy liczył Włocha po raz drugi w dziewiątej rundzie byłbym mistrzem - mówi Krzysztof "Diablo" Włodarczyk po remisie z Włochem Giacobbe Fragomenim
[b]Rz: Co pan pomyślał po ostatnim gongu? [/b]
Boże drogi, chyba mam ten punkcik przewagi - przemknęło mi przez głowę. Łudziłem się, że sędziowie dadzą mi zwycięstwo i pas WBC będzie mój.
[b]Tylko angielski sędzia Richard Davies dał panu wygraną. Francuz Robin Dolpiere punktował dla Fragomeniego, a Fin widział remis. Jest pan rozczarowany? [/b]
Gdyby sędzia ringowy liczył Włocha po raz drugi w dziewiątej rundzie byłbym mistrzem, ale tego nie zrobił choć powinien. Mam do siebie pretensje, że nie zakończyłem tej walki przed czasem. Gdybym uderzył jeszcze dwa, trzy razy na korpus pas byłby mój.
[b]Zaczął pan ten pojedynek bardzo dobrze. Pierwsze dwie rundy były perfekcyjne, później jednak stracił pan dynamikę. Co się stało?[/b]
Brakowało mi powietrza. Ten kryzys związał mi nogi. Ręce pracowały jak należy, ale nogi nie. I Fragomeni to wykorzystał. I od początku powinienem więcej bić na dół. Czuł te ciosy, widziałem po jego reakcjach, ale zabrakło mi konsekwencji.
[b]Czym pana zaskoczył Fragomeni?[/b]
Niczym, walczył tak jak potrafi najlepiej. Ma ogromne doświadczenie, umie rozłożyć siły na 12 rund i pokazał jak skutecznie wychodzi się z opresji.
[b]Drugą walkę z Amerykaninem Steve'em Cunninghamem przegrał pan na własne życzenie. Teraz też ma pan do siebie pretensje? [/b]
Wtedy przegrałem ją w głowie, zanim się zaczęła. Przez pierwsze sześć rund nie wiedziałem gdzie jestem. Tym razem wytrzymałem ciśnienie psychiczne, ale miałem lekki kryzys fizyczny i chyba to zadecydowało, że Fragomeni przy remisie zachował tytuł. Czuję się teraz bardzo dziwnie. Ani tej walki nie wygrałem, ani nie przegrałem, ale cieszyć się nie ma z czego. Czeka mnie bezsenna noc, bo nie da się uciec od myśli o straconej szansie.
[b]Chciałby pan rewanżu? [/b]
Jak najszybciej, ale wiem, że przyjdzie mi na kolejny pojedynek o tytuł poczekać. I będę pracował jak szalony, bo innej drogi do mistrzostwa nie ma. Muszę się poświęcić do końca i zrobię to, bo rola chłopca do bicia mnie nie interesuje. Wiem czego chcę, chcę być mistrzem świata.
[i]Rozmawiał w Rzymie: Janusz Pindera [/i] `
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA