fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Klich już nie chce mieć szefa obrony

Minister obrony Bogdan Klich
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Szef MON myśli nad tym, jak wycofać się z pomysłu utworzenia stanowiska dowodzącego siłami zbrojnymi – dowiedziała się nieoficjalnie „Rz”
W MON trwają prace nad przygotowaniem programu rozwoju sił zbrojnych na lata 2009 – 2018. Jeden z punktów tego dokumentu ma określać zasady powoływania szefa obrony. Podlegałby on bezpośrednio ministrowi i miałby dowodzić w jego imieniu siłami zbrojnymi. Za organ doradczy służyłoby mu kolegium dowódców złożone z dowódców wszystkich rodzajów sił zbrojnych.
Jednak, jak mówią nasi informatorzy z resortu obrony i politycy Platformy, punkt dotyczący szefa obrony może zniknąć z programu. – Minister pospieszył się trochę z ujawnieniem tego pomysłu. Teraz ma problem, jak się z niego wycofać – uważa rozmówca „Rz”.
Oficjalnie resort nie potwierdza odejścia od tego pomysłu. „Program jest w dalszym ciągu poddawany konsultacjom, dlatego wypowiadanie się o zapisach w nim zawartych jest przedwczesne” – odpowiedział „Rz” Robert Rochowicz, rzecznik MON.
Utworzenie stanowiska szefa obrony miało wyeliminować nakładanie się kompetencji oraz oddzielić planowanie od dowodzenia. Propozycja, która wymagałaby zmiany konstytucji, od początku budzi ogromne emocje. Gdy minister pod koniec roku poinformował media o pomyśle utworzenia stanowiska szefa obrony, natychmiast spotkał się z krytyką.
– Posłowie Sejmowej Komisji Obrony zastanawiali się od początku, czy będzie to miało umocowanie konstytucyjne – mówi Jadwiga Zakrzewska z Platformy Obywatelskiej, wiceprzewodnicząca tej komisji.
Z kolei były wiceminister obrony generał Stanisław Koziej uważa, że wprowadzenie stanowiska szefa obrony osłabiłoby cywilną kontrolę nad wojskiem.
– Taki głównodowodzący potrzebny jest w czasie wojny. W czasie pokoju to cywilny minister powinien mieć zasadniczy wpływ na armię – mówi gen. Koziej. Jego zdaniem wycofanie się resortu z tego pomysłu jest krokiem w dobrym kierunku.
Szef Komisji Obrony Narodowej Janusz Zemke: – Ta sytuacja przypomina mi socjalizm, który głównie zajmował się tym, jak naprawić problemy, które sam stworzył.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA