fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Kudrycka nie chce już kontroli UJ

Rozmawiałam z rektorem UJ. Powiedział, że władze Wydziału Historii podejmą działania naprawcze – mówi „Rz” minister nauki Barbara Kudrycka
Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Szefowa resortu nauki po rozmowie z premierem odwołała kontrolę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Naukowcy twierdzą, że to nie zamyka sprawy
Dziś minister nauki Barbara Kudrycka skieruje do przewodniczącego Państwowej Komisji Akredytacyjnej Marka Rockiego list z prośbą o nierozpatrywanie jej wcześniejszego wniosku o nadzwyczajną kontrolę na Uniwersytecie Jagiellońskim.
W czwartek Kudrycka chciała, by komisja sprawdziła, jak na uniwersytecie powstają prace magisterskie z historii. Powodem była książka Pawła Zyzaka „Lech Wałęsa. Idea i historia”, oparta na jego obronionej na UJ pracy. Fragmenty biografii Wałęsy opisał na podstawie m.in. anonimowych źródeł. PKA nigdy wcześniej nie przeprowadzała nadzwyczajnej kontroli z powodu kontrowersyjnej publikacji. Toteż decyzja minister spotkała się z krytyką ze strony środowiska akademickiego.
W piątek naukowcy wystosowali list otwarty „W obronie wolności słowa i swobody badań historycznych”, w którym zaprotestowali przeciwko atakom na UJ oraz IPN, gdzie Zyzak był zatrudniony. Tego samego dnia wieczorem premier Donald Tusk skłonił Kudrycką do odwołania kontroli. – Przekonał mnie, że uczelnie same powinny rozstrzygać wątpliwości wokół prac badawczych. Rozmawiałam też z rektorem UJ Karolem Musiołem, który powiedział, że władze Wydziału Historii podejmą działania naprawcze – mówi „Rz” minister.
Odwołanie kontroli Kudrycka ogłosiła w sobotę po tym, jak na posiedzeniu Rady Krajowej PO Tusk powiedział, że „polski rząd nie będzie nadzorował prac magisterskich”. Na konferencji we Wrocławiu premier wyjaśniał, że decyzja o kontroli była „autorskim pomysłem pani minister”, którego on nie zaakceptował i uważa za błąd.
Co zamierza zrobić UJ? Prof. Andrzej Banach, dziekan Wydziału Historii, mówi, że o pracy Zyzaka będzie 24 kwietnia rozmawiać rada wydziału: – Zapozna się z jej recenzjami oraz wysłucha promotora prof. Andrzeja Nowaka i recenzenta dr. hab. Zdzisława Zblewskiego. Sprawdzi też, czy nie było uchybień proceduralnych – tłumaczy.
Rada wydziału z pewnością zapyta prof. Nowaka, czy treść pracy magisterskiej Zyzaka jest taka sama jak jego książki. Sam Zyzak zastrzegł, by jego praca nie była udostępniana nikomu spoza uczelni.
Odwołanie kontroli nie kończy dyskusji naukowców o ingerencji ministra w autonomię uczelni i przyszłości IPN.
– Dla mnie to nie koniec tej sprawy. Będę śledził, co się dzieje na uczelni wokół prof. Nowaka i Zyzaka – mówi prof. Maciej Urbanowski, historyk literatury polskiej z UJ, sygnatariusz listu otwartego. – Sądzę, że powinna być poddana ocenie postawa władz UJ i wydziału. Zabrakło mi gestu solidarności z bezpardonowo atakowanym profesorem uniwersytetu. W tym, co się wydarzyło wokół książki Zyzaka, widzę próbę zastraszenia środowiska naukowego i pretekst do zniszczenia IPN.
– Nie zgadzam się, żeby prace magisterskie oparte były na anonimowych źródłach, ale reakcja minister była zbyt pochopna i wyglądała na odwet – twierdzi prof. Jan Krysiński, honorowy przewodniczący Konferencji Rektorów Polskich Uczelni Technicznych. – To jest sprawa do rozwiązania przez radę wydziału. Działania minister niepotrzebnie podważyły autorytet rektora Karola Musioła.
Również uczeni zagraniczni są zdziwieni zlecaniem kontroli na uczelni z powodu kontrowersyjnej pracy magisterskiej.
– Żaden minister w rządzie nie ma takiej mocy prawnej. Ministerstwo sprawuje pieczę nad wszystkimi szczeblami edukacji, ale nie w tak szerokim i szczegółowym zakresie – mówi prof. Bob de Graaf, historyk Uniwersytetu Leiden w Holandii.
Szef PKA Marek Rocki, senator PO, nie chciał komentować decyzji o odwołaniu kontroli.
[ramka][b]Dr. hab. prof. UJ Maciej Urbanowski, historyk literatury polskiej [/b]
Ingerencja min. Kudryckiej wydała mi się bardzo groźnym precedensem. Nasz list otwarty był naturalną reakcją naukowców i wielu innych osób, które się do nas przyłączyły . Sądzę, że taka postawa przyczyniła się do odwołania decyzji min. Kudryckiej. Ale dla mnie to nie koniec tej sprawy. Będę teraz śledził co się dzieje na uczelni wokół prof. Andrzeja Nowaka i Pawła Zyzaka. Sądzę, że powinna być poddana ocenie postawa władz UJ i Wydziału Historii. Sygnały które od nich płynęły były nieczytelne, zabrakło mi zwłaszcza gestu solidarności z bezpardonowo atakowanym profesorem uniwersytetu.
W tym co się wydarzyło wokół książki Zyzaka widzę próbę zastraszenia środowiska naukowego w Polsce oraz pretekst do zniszczenia IPN. Rząd pokazał, że nie rozumie co to jest wolność nauki, swoboda badań i na czym polega autonomia uniwersytetu.
[b]Jerzy Bukowski, dr filozofii , Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie, rzecznik krakowskiego Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych [/b]
Podpisując list otwarty uznałem za rzecz całkowicie oczywistą, by przeciwstawić się próbom ograniczenia działalności czy wręcz likwidacji IPN . I to w sytuacji gdy Instytut nie jest wydawcą krytykowanej książki i nie ponosi za nią żadnej odpowiedzialności. Ktoś tu przyjął starą zasadę, że zawsze znajdzie się kij by psa uderzyć. Mam nadzieję, że tak jak min. Kudrycka wycofała się z wysłana na UJ Państwowej Komisji Akredytacyjnej, tak premier Tusk zmieni zdanie odnośnie IPN. Instytut odgrywa przecież znakomitą rolę, organizuje świetne wystawy, wydaje wartościowe książki i prowadzi programy edukacyjne. Tymczasem mówi się o nim i ocenia tylko, gdy pod jego egidą ( lub autorstwa któregoś z jego pracowników)powstanie książka, która wydaje się kontrowersyjna. Nie można w demokratycznym państwie tak postępować.
[b]Prof. Tomasz Gąsowski, historyk z UJ [/b]
Zamiar kontroli uniwersytetu to była decyzja z innej epoki i z innego systemu. Tak więc wycofanie się z niej min. Kudryckiej uważam za krok rozsądny. Dobrze, że to zrobiła i nie czekała długo. Myślę, że przyczyniła się do tego jednoznaczna reakcja środowisk akademickich całej Polski i większości mediów. Jestem jednak zmartwiony, że władze Uniwersytetu Jagiellońskiego nie zajęły w tej sprawie wyrazistego stanowiska. Zabrakło - jak do tej pory — ich zdecydowanej reakcji na próbę naruszenia autonomii uczelni i podważania jej kompetencji.
[b]Prof. Jan Prokop, romanista, członek korespondent PAU [/b]
Celem ataków faktycznie nie był ani prof. Nowak ani mgr Zyzak , lecz IPN. I to jest głęboko przerażające. Przecież IPN próbował i próbuje wydobyć ważne aspekty naszej przeszłości. Wykonuje bardzo żmudną i niezbędną pracę. Dlatego demagogią jest mówienie, że wystarczy otworzyć archiwa dla wszystkich, bo nie można otworzyć ot tak wielu kilometrów akt .To jest po prostu fizycznie niemożliwe, gdyż nikt tam niczego nie znajdzie bez kwalifikowanych archiwistów IPN. To tak jakby wpuścić kogoś do Biblioteki Narodowej bez katalogu. Takie propozycje może zgłaszać ktoś taki jak Palikot, albo jego małe repliki jak Niesiołowski i Komorowski. Niepokoję się, że chce się zamknąć usta tym, którzy — nie bez różnych potknięć — starają się dotrzeć do tego, jak było naprawdę i nie zgadzają się na traktowanie postaci historycznych jako tabu. Jestem naprawdę zaniepokojony, bo Polska stoi obecnie na granicy zakrętu w stronę Białorusi.
[b]Maciej Gawlikowski, dziennikarz ,dokumentalista, niezależny producent telewizyjny [/b]
Nie utożsamiam się z wieloma poglądami tych co promują pracę Zyzaka.Można było lepiej redakcyjnie opracować tę książkę. Ale nie widzę powodu aby robić taką histerię wokół tego, że ktoś ośmielił się badać historię Wałęsy. Uważam, że władze państwowe i liderzy partii politycznych nie powinni zajmować się książką .Tak samo absurdalne jest robienie z Lecha Wałęsy złotego cielca, przedmiotu kultu oraz wykorzystanie książki Zyzaka do wściekłego ataku na IPN.
[b]Ryszard Bocian, były działacz KPN z Krakowa [/b]
Tam gdzie nie ma wolności badań, tam przychodzi taliban i średniowiecze. Czegoś takiego jeszcze nie mieliśmy, by premier rzucał się na pracę magisterską młodego człowieka, a b. prezydent chciał emigrować bo go opisano w książce! Słowem :trzęsienie ziemi z powodu 24-letniego człowieka. Zupełnie nie rozumiem , jak można się tak kompromitować i bać się odrobiny prawdy. Kompromituje się premier Tusk , Lech Wałęsa i min. Kudrycka. Zupełnie nie na miejscu są też ataki na IPN, że Zyzak kseruje u nich akta. Może po prostu niektórzy boją się tego co jest w archiwach IPN?
[b]Prof. Maria Dzielska, historyk z UJ [/b]
Gdy usłyszałam, że min. Kudrycka wycofała się z kontroli , to pomyślałam, że przyniósł jednak skutek nasz protest akcentujący nienaruszalność IPN i decyzji uniwersyteckich. Cieszę się , że zachowamy naszą niezależność i nikt nie będzie robił sądu nad powstającymi w uczelni pracami magisterskimi .Ich ocena należy bowiem do władz uniwersytetu.
Boleśnie odbieram ataki na IPN. Uważam ,że Instytut jest jedną z najważniejszych instytucji jakie powstały w III RP. Przywrócił on właściwy kształt naszego myślenia o historii najnowszej, przyczynił się do prawdziwego pokazania zmian jakie dokonywały się na przełomie czasów PRL i III RP. Wcześniej przedstawiane było to w sposób szczątkowy i tendencyjnie.
[b]Leszek Elektorowicz, pisarz z Krakowa [/b]
Podpisałem list bo zaniepokoiły mnie wypowiedzi polityków, które są zagrożeniem wolności wypowiedzi. Trzeba się temu zdecydowanie przeciwstawiać, bo do niczego dobrego to nie prowadzi. Podobnie jak bezczelne ataki na IPN. Cieszę się, że min. Kudrycka przyszła jednak po rozum do głowy. Jednak znając jej działania nie sądzę by to zrobiła z własnej woli. Tak jak poprzednio była inspirowana ze strony rządu, tak i teraz dostała polecenie by się wycofać.
[b]Dr hab. Aleksander Bobko, prorektor ds. Badań Naukowych i Współpracy z Zagranicą Uniwersytetu Rzeszowskiego: [/b]
— Formalnie pani minister nie przekroczyła swych kompetencji. W tej sprawie ważny jest jednak jej kontekst. A ten jednoznacznie wskazuje, że pani minister usiłowała wpłynąć na autonomiczną uczelnię. Uniwersytetowi Jagielońskiemu to szkody nie przyniesie. Wydział Historii tej uczelni jest jednym z najlepszych w kraju i straszenie go PAKĄ jest niepoważne. Jest jeszcze aspekt polityczny. Gdyby w ten sposób zachował się minister poprzedniego rządu, to uznano by to za wielki skandal. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA