fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lokaty i inwestycje

Ma ruszyć fundusz inwestujący w stare cenne samochody

Bentley MKVI Park Ward z 1950 r. prezentuje się znakomicie
Archiwum
Klienci firmy New World Alternative Investments inwestujący m.in. w sztukę, coraz częściej pytali o możliwość lokowania oszczędności w zabytkowe samochody. Tak powstał projekt New World Classic Cars
Europejski rynek obrotu zabytkowymi samochodami i częściami do nich szacowany jest na 17 mld euro rocznie. Wartość kolekcjonerskich modeli pojazdów rośnie średnio o 6 – 8 proc. rocznie, także w czasach, gdy tradycyjne fundusze inwestycyjne ponoszą straty. Co ważne, rynek jest dość płynny; co roku organizowane są setki aukcji, giełd itd.
Spory ruch w tej branży jest także w Stanach Zjednoczonych, RPA czy Nowej Zelandii. W Polsce, choć też są kolekcjonerzy starych pojazdów (również tacy, których prywatne zbiory liczą setki sztuk), zakupu zabytkowego samochodu wciąż nie traktuje się jako lokaty kapitału. Ale to z pewnością się zmieni. – Nasi klienci, inwestujący m.in. w sztukę, coraz częściej pytali o możliwość lokowania oszczędności w zabytkowe samochody – mówi Mateusz Walczak, prezes firmy New World Alternative Investments specjalizującej się w inwestycjach alternatywnych. W ten sposób tłumaczy genezę projektu New World Classic Cars. W jego ramach ma powstać fundusz skupujący zabytkowe auta. Będą one kupowane na światowych aukcjach, od prywatnych właścicieli za granicą, czy też w firmach restaurujących zabytki.
– Nie mamy jeszcze do końca dopracowanego projektu – przyznaje Mateusz Walczak. – Być może będzie to zamknięty fundusz inwestycyjny, w którym klienci będą mogli kupować udziały. Możemy też pomagać inwestorom w zakupie wybranych aut. Zdaniem ekspertów najbardziej będą drożeć krótkie serie luksusowych modeli przedwojennych oraz powojennych, ale wyprodukowanych do lat 60. Zdecydowanie więcej płaci się za kabriolety. Wartość zabytku znacząco rośnie, gdy użytkowała go znana osoba: głowa państwa, papież, słynny artysta. Wśród marek najbardziej poszukiwanych są między innymi Aston Martin, Bentley, Bugatti, Horch, Jaguar, Maybach czy Rolls-Royce. Za kolekcjonerskie egzemplarze klasycznych aut trzeba zapłacić od 20 – 30 tys. euro do nawet 2 – 2,5 mln euro (prawdziwe perełki). Jeśli jednak dobrze wybierze się model oraz skutecznie wynegocjuje cenę, można liczyć na spore zyski. Wystarczy wspomnieć, że w 2003 r. dwudrzwiowe coupé Bentley MKVI Park Ward z 1950 r. było wyceniane na ok. 45 tys. euro, a w tym roku już na 60 tys. euro. W tym samym czasie wartość czterodrzwiowego bentleya S3 continental z 1965 r. wzrosła z ok. 50 tys. euro do ponad 140 tys. euro. A to oznacza ok. 180 proc. zysku. – Samochody zabytkowe i klasyczne cieszą się w Polsce coraz większą popularnością, ale trzeba wiedzieć, co wybrać, gdzie kupić, na czym będzie można zarobić – mówi Włodzimierz Zientarski, dziennikarz motoryzacyjny i kolekcjoner starych aut. – Zabytkowe auta to motoryzacyjne dzieła sztuki, które wymagają dbałości i wiedzy oraz właściwego traktowania. Są zupełnie inne niż współczesne, seryjnie produkowane auta. Kolekcjonowanie ich to nie tylko pasja, ale także poważna i opłacalna inwestycja.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA