fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Jak kryzysy przekuć w sukces

Donald Tusk
Fotorzepa, MW Michał Walczak
Stocznie na skraju upadku, protesty w oświacie – PO nie boi się jednak, że rząd straci impet
Do rocznicy rządu Donalda Tuska zostało kilka tygodni. Tymczasem problemy narastają. Zaczęły się protesty związane ze stoczniami. W piątek ulicami Szczecina przeszło ok. 3 tys. stoczniowców. Związki zawodowe Stoczni Gdynia wysłały do szefa Komisji Europejskiej José Barroso, prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy’ego i unijnej komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes list, w którym proszą o ratunek przed upadłością.
W związku z sytuacją stoczni Tusk wrócił w czwartek z urlopu. Jak wynika z informacji „Rz”, odbyła się wtedy specjalna narada na temat wyjazdu szefa rządu do Brukseli. Premier przyznaje, że jego wpływ na najwyższych urzędników KE ma „pewne granice”. Zastrzega jednak: – Walczymy do upadłego.
Tusk jest świadomy, że upadłość stoczni może się fatalnie odbić na notowaniach rządu. – Nie mam wątpliwości, że opozycja będzie to wykorzystywać – odpowiada na pytanie „Rz”.
Stocznie to niejedyny kłopot, z jakim musi się zmierzyć. Inne to m.in. protesty rodziców, którym nie podobają się pomysły minister edukacji Katarzyny Hall, by sześciolatki uczyły się w szkołach, niepokoje społeczne wokół reformy emerytalnej.
– To są małe kryzysy, które przy sprawnym PR dość łatwo przekuć w sukces – uważa dr Wojciech Jabłoński z Uniwersytetu Warszawskiego, specjalista od marketingu politycznego.
Eksperci są zgodni: po roku rząd ma prawo złapać zadyszkę. – Jeśli się maszeruje, to przychodzi zmęczenie – zauważa dr Jarosław Flis, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Nie wydaje mu się jednak, by czarne chmury zbierające się ostatnio nad rządem mogły mu zagrozić.
– Stocznie, PZPN czy problemy z oświatą to dziedzictwo poprzedników. KRUS czy reforma emerytalna to już problemy związane z obietnicami składanymi przez Tuska – komentuje Anna Materska-Sosnowska, politolog z UW. Przyznaje, że nastąpiło sprzężenie problemów. – Zawsze są górki i dołki, na to się nakłada kryzys gospodarczy na Zachodzie. Żeby dobrze rządzić, trzeba mieć też fart.
Zbigniew Chlebowski, szef Klubu PO, nie widzi powodów do niepokoju. – Nie sądzę, by to się przerodziło w kryzys – mówi.
Media od miesięcy spekulują o możliwych zmianach w rządzie. Osoba z otoczenia premiera uważa jednak, że na razie żadnemu ministrowi dymisja nie grozi. – Premier powtarza dość stanowczo, że na razie nie będzie rekonstrukcji rządu. Planowana jest raczej na wiosnę – mówi. Choć w PO przyznają także, że przynajmniej do kilku resortów zastrzeżenia są poważne. – Dlatego na rocznicę rządu ma nie być żadnego mydlenia oczu – podkreśla nasz rozmówca.
Inny polityk zbliżony do Kancelarii Premiera tłumaczy, że rząd odwoła się do dorobku legislacyjnego, zamiast organizować huczne obchody. Stąd pomysł, by jesienią przeprowadzić przez Sejm ponad 100 ustaw. – To odwróci uwagę od innych problemów – uważają rządzący.
Zdaniem ekspertów rząd nie musi robić wiele, żeby zapanować nad ich spiętrzeniem, bo opozycja jest tak słaba, iż nie potrafi wykorzystać sytuacji.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA