fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Ślub w plenerze

Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Urzędnicy nie chcą udzielać ślubów w plenerze, więc zdesperowani państwo młodzi sięgają po środki zaradcze. Decydują się wypowiedzieć „tak” przed urzędnikiem podstawionym – mówi Zuzanna Kuczbajska, która oprócz ślubów plenerowych organizuje także imprezy rozwodowe
Jakie śluby są teraz w modzie?
Zuzanna Kuczbajska: Przede wszystkim śluby cywilne w plenerze. Państwo młodzi uciekają w ten sposób od tradycyjnej formy ślubu urzędowego, kiedy ceremonia trwa kwadrans, a urzędnicy obsługują pary mechanicznie, według procedur. Przed salą ruch – jedni składają życzenia nowo poślubionym, inni czekają na rozpoczęcie kolejnej ceremonii. Przypomina to kolejkę w sklepie. Brakuje poczucia prywatności, intymności. Łatwo zorganizować ślub plenerowy w Polsce?
Bardzo trudno! Urzędnicy nie chcą przewodniczyć uroczystościom plenerowym, bo nie idą za tym żadne dodatkowe korzyści dla urzędu. Pozostając na miejscu, urzędnik udziela trzech – czterech ślubów przez godzinę. Jeśli wyjechałby w plener, musiałby poświęcić jednej parze godzinę, dwie. Zgodnie z obowiązującym prawem ślub poza urzędem może się odbyć tylko w wyjątkowych sytuacjach. Czyli? Pobyt w więzieniu, poważna choroba, inne niedyspozycje jednego z partnerów (wszystko, co uniemożliwiałoby zawarcie ślubu w urzędzie). Młodzi wykorzystują te przepisy: składają zaświadczenia lekarskie, symulują, że np. panna młoda ma klaustrofobię... Zdarza się, że zdesperowani państwo młodzi biorą cichy ślub w urzędzie stanu cywilnego na dzień – dwa przed ceremonią plenerową, a właściwa uroczystość odbywa się przed... aktorem. Dlaczego młodzi decydują się na taki „teatr”? Bo taka ceremonia pozwala młodej parze na dużą swobodę i takie zaaranżowanie uroczystości, żeby pozostało wrażenie, że jest jedyna, wyjątkowa. Przemowa „urzędnika” jest długa, trwa 20 – 30 minut. Jest dobrze przemyślana, adresowana wprost do pary, zawiera cytaty z ich ulubionych książek, wierszy czy piosenek. Czasami jakiś jej fragment ułożony jest przez samych młodych. Często są to słowa skierowane bezpośrednio do rodziny czy najbliższych przyjaciół. Czyli wszyscy pięknie udają? Aktor udaje, nie młodzi. On nawet nie tyle udaje, co wciela się w rolę. Uczucia, wypowiedziane słowa, przysięga – to wszystko w wykonaniu pary młodej jest prawdziwe, a przynajmniej na takie wygląda. Emocje są naprawdę duże. Mam wrażenie, że w ciągu najbliższych 2 – 3 lat, jeżeli urzędnicy nie zmienią swojej postawy i wciąż będą problemy z urządzaniem ślubów plenerowych, ceremonie przed aktorem staną się coraz bardziej popularne. Ludzie potrzebują atmosfery intymności, której w urzędzie stanu cywilnego brakuje. Na razie jesteśmy na etapie przyzwyczajania się do tego typu uroczystości. Urządza pani również imprezy rozwodowe. Mam dwie firmy. Jedna zajmuje się organizacją ślubów i wesel, druga – przyjęć rozwodowych, które zamawiają głównie ludzie w wieku 30 – 40 lat. Takie przyjęcia formą przypominają wieczory panieńskie czy kawalerskie. Mają rozbudowane części rozrywkowe, jak wypad do spa czy masaże dla pań, a jazda hummerem, ściganie się gokartami czy motorówkami dla panów. rozmawiała Anna Sztandera
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA