fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nowe technologie

Groźne elektroniczne metki

Chip RFID
commons.wikimedia.org
Metki RFID, tzw. radiowe kody kreskowe, szkodzą sprzętowi medycznemu. Sęk w tym, że wyposaża się w nie paszporty czy szpitalne identyfikatory
Holenderscy naukowcy przeprowadzili serię testów badających wpływ radiowego systemu RFID (Radio Frequency Identification) na sprzęt szpitalny. Jest to rodzaj "elektronicznej metki" z zakodowanymi informacjami, które można odczytać bezprzewodowo. Okazało się, że ten system, używany m.in. do zapisywania historii choroby pacjenta, może nawet wyłączyć niektóre urządzenia medyczne. Badania na ten temat opublikowało pismo "Journal of the American Medical Association".
Znaczniki RFID, mimo że mało widoczne, stały się w naszym życiu wszechobecne. Mamy je w przepustkach do biur, paszportach (wydanych po 2006 roku) czy w kartach kredytowych.
Najłatwiej dostrzec je w sklepach, gdzie chronią cenne towary przed kradzieżą. Najczęściej występują w postaci giętkich naklejek, na których widoczny jest zwitek drutu. Odgrywa on rolę anteny odbierającej sygnał od nadajnika radiowego umieszczonego w bramce sklepowej. W odpowiedzi znacznik RFID odsyła unikalny numer, który umożliwia identyfikację towaru. Elektroniczna metka może być praktycznie niewidoczna, bo jej minimalna wielkość może wynosić nawet 0,4 mm na 0,4 mm.
System RFID to jednak nie tylko bat na nieuczciwych klientów. To również sposób kontrolowania towarów przewożonych na duże odległości czy... pacjentów i personelu szpitalnego.
Takie rozwiązanie wdrożyły już niektóre zagraniczne placówki, m.in. New York Jacobi Medical Center, Heartlands Hospital w Birmingham czy szpital uniwersytecki w Jenie. Taki system pomaga uniknąć pomyłek w podawaniu czy dawkowaniu leków, pozwala też na jednoznaczną identyfikację nawet nieprzytomnego pacjenta, co zmniejsza liczbę błędnie adresowanych operacji.
Bardzo dobrze sprawdzający się w szpitalach system etykiet radiowych okazuje się mieć wady, i to niemałe. Badania wykonane przez naukowców z Vrije Universiteit w Amsterdamie pokazują bowiem wyraźnie, że pole magnetyczne wytwarzane przez czytniki RFID wpływa na działanie elektronicznego sprzętu szpitalnego. Spośród przeprowadzonych 123 testów 41 różnych urządzeń medycznych w aż 34 przypadkach pojawiły się zakłócenia. Większość z nich naukowcy określili jako "znaczące" lub "niebezpieczne".
Pod wpływem urządzeń RFID wyłączały się wentylatory chłodzące obwody elektroniczne, resetowały się automatyczne kroplówki, a rozruszniki serca same się przeprogramowywały. Najgorsze jest jednak to, że część urządzeń, np. aparaty do dializ, po prostu się wyłączała. Większość awarii miała miejsce w odległości uważanej za bezpieczną, a więc co najmniej 25 cm od czytnika RFID. Odporne na zakłócenia okazały się urządzenia starszego typu.
– Niespodziewane wyłączenie jakiegokolwiek typu sprzętu medycznego może być skrajnie niebezpieczne – komentuje kierujący badaniem dr Erik Jan van Lieshout. – Życie pacjentów wymagających intensywnej terapii zależy od tych urządzeń. A ku naszemu zdumieniu nikt w szpitalach nie pomyślał, żeby przeprowadzić testy wpływu RFID na ten sprzęt.
Szczęśliwie nikt z tego powodu do tej pory nie ucierpiał, a przynajmniej oficjalne statystyki o tym nic nie mówią. Dr van Lieshout apeluje jednak, aby nie wykreślać systemu RFID z wyposażenia szpitali.
– Jak każdy system, i ten wymaga przetestowania – mówi naukowiec. – Systemy bezprzewodowe są ogromnym ułatwieniem dla personelu szpitali, mogą też zmniejszyć liczbę błędów lekarskich. Pomyślmy więc raczej, jak ochronić sprzęt medyczny przed ich szkodliwym działaniem.
Firmy produkujące urządzenia RFID prześcigają się w pomysłach, w jaki sposób wykorzystywać radiowe znaczniki w szpitalach. Najlepszym rozwiązaniem wydają się jednorazowe bransoletki lub naklejane na skórę plastry zawierające informacje na temat stanu zdrowia pacjenta wraz z dołączonym zdjęciem pozwalającym na identyfikację osoby nieprzytomnej. Szpital w Jenie przymierza się natomiast do stworzenia systemu śledzącego przepływ lekarstw ze szpitalnej apteki aż do konkretnej dawki, którą zażywa pacjent. W ten sposób można by uniknąć błędów w dawkowaniu leków i podawania niewłaściwych substancji. Jak wynika ze statystyk, średnio co 20. pacjent cierpi z powodu efektów ubocznych leków, a 55 proc. tych przypadków można by uniknąć.
Za pomocą RFID można też śledzić trasę, jaką pacjent czy personel przemierza w szpitalu – wejście do każdego ze szpitalnych pomieszczeń zostawiłoby swój ślad w systemie. Na co komu taka inwigilacja? Na przykład do kontroli wyjść pacjentów ze szpitala czy sprawdzania poziomu higieny u pielęgniarek i lekarzy, którzy po wizycie u każdego chorego powinni umyć ręce. Skutecznie zweryfikowałby to czytnik RFID przy każdej umywalce. Za pomocą metek radiowych można też kontrolować dostęp uprawnionych osób do wyspecjalizowanego sprzętu medycznego, a nawet śledzić same urządzenia.
Jednym ze sposobów przeciwdziałania błędom lekarskim jest umieszczanie znaczników RFID na tamponach używanych podczas operacji. Taki system ostrzega chirurgów przed pozostawieniem opatrunku w ciele pacjenta.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA