fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lustracja

Nie prosiłem o wsparcie

Mówi Lech Wałęsa, były prezydent
RZ: Grupa polityków i intelektualistów podpisała się pod oświadczeniem w pana obronie. Piszą o „kampanii nienawiści i zniesławień”. Oczekiwał pan takiego poparcia?
Lech Wałęsa: Ja ich o to nie prosiłem. Dobrze, że jeszcze są ludzie, którzy nie zapomnieli o „Solidarności”.
Czy sygnatariusze apelu w obronie badań naukowych mają rację, twierdząc, że niektóre wystąpienia pana zwolenników to próby ograniczenia swobody pracy historyków?
Kto im zakazuje badań, czy oni zwariowali? Jeśli ktoś pisze książkę na czyjś temat, to nawet grzeczność wymaga, żeby się skonsultować, zapytać czy coś wyjaśnić – tym bardziej jeśli chodzi o mój życiorys. Niech sobie robią i zarabiają na tym pieniądze, ale kultury trochę.
W apelu napisano, że powstaje atmosfera zagrożenia wolności słowa.
To są ludzie z tytułami, ale nigdy nie doczytają nic do końca i bzdury opowiadają – wstyd mi za nich. Kto komu zabrania badań? Ja zachęcam do badania, ale jak ktoś pisze książkę na czyjś temat, to powinien chociaż porozmawiać. Autorzy byli daleko od „Solidarności” i dziś nie potrafią jej zrozumieć.
Jednemu z autorów publikacji pobrudzono wczoraj samochód. Myśli pan, że to kawał czy celowe działanie?
Jak ktoś mu kawał robi, to może zacznie wyjaśniać m.in. sprawy zamachów na mnie. Może ktoś próbuje go zachęcić. Ja tego nie zrobiłem, nikomu nie kazałem, ja jestem poważnym człowiekiem.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA