Historia

Prześladowanie z powodu profanacji hostii

Wikipedia
W połowie XIII wieku do oskarżeń Żydów o morderstwa rytualne dołączono zarzuty o „profanację hostii”, co związane było z rozwojem kultu Eucharystii i ustanowieniem w 1264 r. przez papieża Urbana IV święta Bożego Ciała.
Jedno z pierwszych posądzeń o „profanację hostii” miało miejsce w Paryżu w 1290 r. i stało się wzorem dla większości późniejszych oskarżeń. Według oskarżenia paryskiego lichwiarz żydowski Jonathan obiecał zadłużonej u niego chrześcijance zwrócić zastawioną odzież świąteczną w zamian za dostarczenie hostii. Pragnął zobaczyć ukrytą w opłatku krew Chrystusa. Hostia była przez niego nakłuwana – co spowodowało krwawienie, a także rozdzierana i gotowana w oliwie. Pomimo okrutnych działań nie uległa zniszczeniu, za każdym razem się odnawiała. Cuda spowodowały zmianę wyznania żony i syna Jonathana.
Popularność legendy przekroczyła granice Francji. Inspirowała wiele oskarżeń o profanację hostii, szczególnie w krajach niemieckich. Dla gmin żydowskich takie oskarżenia były szczególnie niebezpieczne, bo wierzono, że przestępstwo przeciw hostii jest skierowane przeciw Bogu obecnemu w Eucharystii, za co groziła kara całej ludzkości. To przekonanie popychało do rozprawienia się z „mordercami Boga” w nadziei, że Jego gniew odwróci się od chrześcijan. Kult Bożego Ciała rozpowszechnił się na terenie całej Polski w XIV stuleciu, a w 1420 r. na synodzie gnieźnieńskim uznano to święto za powszechne, obchodzone we wszystkich kościołach w państwie.
W tym też czasie narodziło się oskarżenie Żydów o profanację hostii. Pierwszy raz takie bezpodstawne oskarżenie zakończone procesem i skazaniem na śmierć domniemanych winnych padło w 1453 r. na Żydów wrocławskich. Według jednej z relacji Żydzi zaproponowali 30 florenów woźnemu z kościoła św. Macieja w zamian za wykradzenie z tabernakulum i dostarczenie im hostii. Człowiek ów po naradzie z żoną przystał na intratną propozycję. Wraz z jednym z Żydów udał się do kościoła i wyjął z tabernakulum dziesięć komunikantów. Hostie przyniesiono do synagogi i po ułożeniu na stole okrutnie kaleczono za pomocą noży, aż wytrysnęła z nich krew. Scenę „profanacji hostii” podpatrzył i ujawnił przechodzący obok synagogi strażnik miejski. Konsekwencją było wytoczenie wrocławskim Żydom procesu, który prowadził słynny kaznodzieja, franciszkanin Jan Kapistran (1386 – 1456). Wyrok ogłoszono w połowie sierpnia 1453 r., skazując 14 Żydów na spalenie na stosie. W trakcie procesu sugerowano, że skradzione hostie rozesłano do siedmiu miast śląskich oraz do Krakowa, dla tamtejszych Żydów. Miało to posłużyć do usprawiedliwienia licznych późniejszych pogromów antyżydowskich na Śląsku. Jan Kapistran, który po zakończeniu procesu we Wrocławiu przybył do Krakowa, również tam próbował doprowadzić do wystąpień antyżydowskich. Powodem miało być rzekome przysłanie do Krakowa jednej ze skradzionych we Wrocławiu hostii. Bodaj najbardziej znanym wypadkiem posądzenia Żydów o profanację Najświętszego Sakramentu była sprawa, która miała miejsce w 1556 r. w niedużym mieście na Mazowszu – Sochaczewie. Główną oskarżoną była Dorota z Łaz, która przez kilka lat była służącą u szkolnika synagogi sochaczewskiej Beniasza (inna wersja podaje Beszeima). Tuż przed Wielkanocą 1556 r. Beniasz namówił rzekomo Dorotę, aby wykradła i przyniosła mu Najświętszy Sakrament. Po kilku nieudanych próbach udało jej się wreszcie dostarczyć hostię Żydom. Ci przynieśli opłatek do synagogi, gdzie nakłuwali go, aż wypłynęła z niego krew, którą zebrano do szklanego naczynia. Ujawnienie zbrodni poruszyło mieszkańców całej Polski. Przyczynił się do tego niezwykle szybko przeprowadzony proces, w którym zeznania i przyznanie się do winy podsądnych wymuszano torturami. Wszyscy oskarżeni z Dorotą i Beniaszem oraz trzema innymi Żydami przyznali się do świętokradztwa i profanacji hostii. Dorota została spalona na stosie 23 kwietnia, a Beniasz 15 maja w Sochaczewie. Proces wywołał szybką reakcję wielu gmin żydowskich w Rzeczypospolitej. Ich przedstawiciele interweniowali na dworze królewskim. Obawiano się rezultatów procesów prowadzonych przez duchownych katolickich, niebezpodstawnie posądzając ich o uprzedzenie i stronniczość. Już po wykonaniu wyroku król Zygmunt August wydał edykt potwierdzający bezpieczeństwo wszystkim Żydom w kraju. W styczniu 1557 r. wydał przywilej regulujący zasady postępowania w przypadku wniesienia przeciw wyznawcom judaizmu oskarżenia o charakterze rytualnym.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL