fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Śląsk Wrocław ma wciąż potencjał

Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Grzegorz Ślak | W stolicy Dolnego Śląska nie ma wystarczającego wsparcia dla rodzimego biznesu – mówi prezes Akwawitu.
Rz: Wrocław czy Warszawa? Z którym miastem jest pan dziś bardziej związany?
Grzegorz Ślak: Wrocław jest i zawsze będzie dla mnie ważnym miastem, bo tutaj po wojnie trafili moi dziadkowie: od strony mamy z Wilna, a od strony taty ze Lwowa (Grzegorz Ślak urodził się w Ostrzeszowie – red.). Po studiach prawniczych na Uniwersytecie Wrocławskimi i finansach na tutejszej Akademii Ekonomicznej trafiłem jednak najpierw do bankowości, a następnie po ukończeniu MBA zacząłem kierować giełdowymi spółkami Huta Ferrum i Rafinerią Trzebinia. To wymagało częstego pobytu w stolicy. Od sześciu lat moje związki z Wrocławiem znów są silniejsze, bo zarządzam spółkami z grypy Bartimex: Polmosem – Akwawitem, Wratislavią-Bio oraz Krakusem. Staram się bywać we Wrocławiu trzy dni w tygodniu. Kupiłem mieszkanie w Sky Tower.
Gdy patrzy pan na Wrocław z 40. piętra Sky Tower, to jakie zmiany w mieście najbardziej rzucają się w oczy?
Wrocławowi udało się przyciągnąć wielu międzynarodowych inwestorów, jak LG czy Amazon. Ale nie ma wystarczającego wsparcia samorządu dla rodzimego biznesu, co skutkuje brakiem silnych lokalnych marek. Wyjątkiem są nasze wódki Wratislavia i Krakus. Jednak to wciąż za mało.
Czy to dlatego stara się pan kupić klub piłkarski Śląsk Wrocław?
Boli mnie, gdy widzę upadek klubu, którego fanem jestem od dziecka. Uważam, że ma on potencjał, aby stać się wizytówką Wrocławia, tak jak Legia jest symbolem Warszawy. Ma także szanse ponownie grać w europejskich pucharach. Tymczasem na trybunach, na których mogłoby zasiadać 40 tys. osób, teraz bywa nie więcej niż siedem tysięcy kibiców. Prowadzę rozmowy z władzami miasta i mam nadzieję, że uda mi się dojść z nimi do porozumienia w najbliższym czasie.
Duży udział w produkcji Akwawitu mają spirytus oraz wódki produkowane na zlecenie innych firm oraz sieci handlowych. Jak rozwija się sprzedaż waszych marek?
Ukończyliśmy inwestycje w nowe linie rozlewnicze i nasze moce sięgają obecnie 170 mln litrów butelek rocznie (to ponad 100 mln litrów więcej niż do tej pory – red.). Pozwoli nam to nie tylko zwiększyć produkcję na zlecenie, ale także skupić na rozwoju naszych własnych marek. Ostatnio wprowadziliśmy do Biedronki likiery Kukułka, a teraz dołączamy do nich Krówkę i Kokosankę. Jesteśmy także pierwszą polską spółką, która wprowadzi na rynek szkocką whisky produkowaną w Polsce. Będziemy oferować ją pod marką Jack Strong w wersjach luksusowej trzy- i 12-letniej.
Dlaczego whisky?
Dziś, aby zarobić na mocnych alkoholach, trzeba mieć ciekawy pomysł. Ponadto Polska, dzięki wódkom, kojarzy się na świecie z produkcją napojów spirytusowych. Zaletą whisky jest także fakt, że marże są na niej większe niż na wódki, a popyt na nie nadal rośnie w wielu krajach. A my chcemy nie tylko rozwijać sprzedaż Jacka Stronga w kraju, ale także go eksportować. Mamy już pierwsze zamówienia z Anglii.
Postawił pan jednak na szkocką, a nie polską whisky?
Zależało nam, aby była to właśnie szkocka whisky ze względu na jej renomę. Jednak chcemy dołożyć też polski akcent. Stąd umowa z firmą Salco, która dostarcza nam koncentratu do produkcji whisky, zakłada możliwość umieszczania na butelkach etykiety „made in Poland". Robimy to z pełnym przekonaniem, ponieważ spirytus jest Polski, a większość procesu produkcji odbywa się w naszym kraju.
Będziecie mniej koncentrować się na wódkach?
Wprost przeciwnie. Planujemy wprowadzenie od maja czystej wódki pod marką Jack Strong. Będziemy chcieli wyjść z nią mocno za granicę.
Eksport Akwawitu rośnie?
W 2015 roku nasz eksport zwiększył się o 40 proc., a jego udział w przychodach Akwawitu wyniósł 25 proc. Nasza U'Luvka bardzo dobrze sprzedaje się w Stanach Zjednoczonych. Na tamtejszy rynek dostarczamy także markę Gvori w butelce 1,75 l. Eksportujemy również sporo Krakusa. Trafia on m.in. do Wielkiej Brytanii, USA, krajów Ameryki Południowej i Japonii. Będziemy mocniej współpracować ze sklepami bezcłowymi na polskich lotniskach, w tym z Baltoną.
Jakie wyniki ma w tym roku osiągnąć Akwawit?
W 2015 roku spółka, mimo dużych inwestycji, zanotowała zysk netto sięgający 600 tys. Jej przychody wyniosły ok. 340 mln zł. Jeszcze w 2011 roku, gdy zaczynałem restrukturyzację Akwawitu, wyniosły 180 mln zł. W tym roku powinny przekroczyć 400 mln zł. Łączne przychody grupy Bartimpex wyniosły w ubiegłym roku 1 mld zł, a jej zysk sięgnął 40 mln zł.
Ile osób zatrudniacie we Wrocławiu?
W sumie zatrudniamy ok. 600 osób, w tym blisko 200 w Akwawicie. Około 50 pracowników mamy także w zakładzie rektyfikacji spirytusu w Lesznie.
Czy debiut giełdowy spółki Wratislavia–Bio specjalizującej się w produkcji biopaliw jest nadal aktualny?
Tak, prospekt jest już gotowy i zakładamy, że do debiutu dojdzie jeszcze w tym roku. Chcemy pozyskać z emisji akcji 120 mln zł. Pieniądze wydamy na inwestycje, m.in. w rozwój innowacyjnej produkcji biopaliw z alg.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA