fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Ludowcy tracą Lasy Państwowe

Rzeczpospolita
PSL i lewica są przekonane, że Platforma przejmuje wpływy w ich bastionie – Ministerstwie Środowiska
To był błąd – mówią ludowcy o tym, że Waldemar Pawlak oddał obsadę Ministerstwa Środowiska PO. Resort i podległe mu instytucje mają bowiem intratne stanowiska i decydują o przeznaczeniu setek milionów złotych. Przez lata było to imperium SLD i PSL.
Premier mianował ministrem fachowca. Prof. Maciej Nowicki to założyciel i do niedawna prezes EkoFunduszu. Tę samą tekę piastował już w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego. – Ale to naukowiec, który nie ma zaplecza politycznego. Resortem rządzi więc wiceminister Stanisław Gawłowski, poseł PO. I wszędzie obsadza swoich ludzi – narzeka jeden z ludowców.
Jako przykład PSL-owcy podają Lasy Państwowe. Minister odwołał w kwietniu kojarzonego z nimi dyrektora generalnego LP Jerzego Piątkowskiego. Nowym szefem został jego zastępca, 35-letni Marian Pigan. Zmiana odbyła się nagle i podobno bez konsultacji z PSL, choć to ich wiceminister Janusz Zaleski ma być odpowiedzialny za leśnictwo. Branżowy portal www.prawylas.glt.pl nazwał to tak: „to zmiana »towarzysza« komunistycznego układu na młodego »wilczka« PO”. – Ta nominacja była dla mnie zaskoczeniem. Ale nie będzie to animozja koalicyjna. Pewno więcej kontrowersji wywoła wśród leśników – sądzi Eugeniusz Grzeszczak, minister z PSL w Kancelarii Premiera.
I rzeczywiście – portal sugeruje, że Pigan maczał palce w odwoływaniu starszych kolegów z regionalnych dyrekcji LP. Plotki głoszą też, że w konkursach na dyrektorów z wymogów wobec kandydatów wykreślono np. doświadczenie. – Żeby mogli nimi zostać nowi ludzie, czyli swoi z PO – komentuje inny prominentny polityk PSL.
Polityków zaskakują też efekty innych konkursów. We wtorek minister mianował np. Jerzego Nawrockiego na dyrektora Państwowego Instytutu Geologicznego. Wygrał z profesorami Krzysztofem Szamałkiem (wiceminister i główny geolog kraju za SLD) i Markiem Narkiewiczem (był już p. o. dyrektora PIG). Nawrockiego rekomendowała ministrowi komisja, w której przewagę nad reprezentantami PIG mieli przedstawiciele resortu. Szefował jej urzędnik. W poprzednim konkursie proporcje w komisji były odwrotne, resort reprezentowali naukowcy, a ministrowi dano do wyboru trzech kandydatów. – Nawrocki za PiS chciał być głównym geologiem, ale nie został i przeszedł na stronę PO – tłumaczą zmianę urzędnicy.
Ich zdaniem podobne sytuacje mają miejsce w innych instytucjach. PO nie chce np. PSL-owskiego kandydata na wiceprezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. – Już dawno mamy kompetentnego kandydata, wciąż czekamy aż zostanie powołany – przyznaje Grzeszczak.
Politycy są przekonani, że Nowicki długo ministrem nie będzie – najwyżej do grudnia, czyli konferencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu. Potem może go zastąpić Gawłowski. – O ile profesor wytrzyma tak długo, bo poseł przychodzi do niego z „poleceniami od premiera” – twierdzi polityk lewicy.
Urzędnicy mają Nowickiemu za złe, że otacza się doradcami ze starej kadry akademickiej i wiele czasu spędza za granicą. Zyskuje na tym młody i dynamiczny Gawłowski, który sprawami środowiska zajął się dopiero w poprzedniej kadencji Sejmu.
Ale w ministerstwie mówi się też, że PSL liczy na odzyskanie wpływów po rekonstrukcji rządu. A teraz nie wprowadza do resortu swoich polityków, by móc krytykować ekipę PO. – Nie podejrzewam kolegów o tak makiaweliczne działania – śmieje się Arkadiusz Litwiński z PO, wiceszef Sejmowej Komisji Ochrony Środowiska. Zapewnia, że PO nie przejmuje imperium PSL i że świetnie się dogadują. – Jeśli pojawia się jakiś nietakt, to bardziej z przyzwyczajenia, że coś jest strefą PSL. Nowi ludzie obronią się kompetencjami.
—dok
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA