fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Skompromitowani działacze lgną do Pawła Kukiza

Poseł Andrzej Jagiełło
Piotr Kowalczyk /Fotorzepa
Andrzej Jagiełło, polityk skazany za udział w tzw. aferze starachowickiej, próbuje wrócić do życia publicznego.

Były poseł SLD kilka dni temu wziął udział w spotkaniu ruchu zwolenników Pawła Kukiza w Świętokrzyskiem, gdzie na co dzień mieszka. Ogłosił na nim poparcie dla tej inicjatywy. – To coś nowego, zależy im na zmianach w Polsce. SLD nie będę popierać, on mnie nie popierał – mówi „Rzeczpospolitej" były poseł.

Jagiełło był posłem V kadencji. Jego karierę przerwała tzw. afera starachowicka. Dwanaście lat temu – jak ustaliła wtedy „Rzeczpospolita" – Jagiełło ostrzegł telefonicznie partyjnego kolegę i starostę starachowickiego, że CBŚ planuje akcję przeciwko członkom lokalnego gangu, z którym współpracowali samorządowcy z SLD. Został skazany na rok więzienia. Odsiedział pół roku, a wyrok jest już zatarty.

Były poseł nie wie jeszcze, czy chciałby kandydować do Sejmu. – Media chyba by mnie zamęczyły, stale musiałbym siedzieć w sądzie i tłumaczyć, że moje prawa obywatelskie są naruszane, bo wyrok mam zatarty – tłumaczy. Podkreśla, że ma wiele uwag do funkcjonowania państwa, a doświadczenie, które posiada, może być wykorzystane.

Sam Paweł Kukiz mówi nam, że cieszy się z zaangażowania Jagiełły w tworzenie jego ruchu. Dodaje jednak, że nie oznacza to wcale, iż znajdzie się on na listach do parlamentu.

– Ja też mogę się angażować w różne rzeczy. Na razie czekam na wyniki wyborów prezydenckich, po nich będą dopiero wybory parlamentarne – tłumaczy i mówi, że on sam będzie pełnomocnikiem wyborczym zatwierdzającym listy do parlamentu.

Decyzji Jagiełły nie chcą komentować jego dawni koledzy z SLD.

Czy były poseł miałby szansę u wyborców? Zdaniem politologa dr. hab. Rafała Chwedoruka z Uniwersytetu Warszawskiego nie jest to wykluczone.

– Polacy są strasznie zapominalscy. Gdyby ktoś w 2001 roku powiedział, że za kilkanaście lat Jerzy Buzek będzie najpopularniejszym polskim politykiem, to nikt by nie uwierzył. A jednak tak się stało – przypomina.

Podkreśla, iż w przypadku Kukiza może być tak, jak było u Palikota, gdy do Sejmu na plecach lidera weszły różne osoby. – On tak naprawdę stworzy PO–PiS. W zasadzie już to zrobił, odbierając głosy obu partiom. Mniej miejsca w jego partii będzie dla byłych działaczy SLD – uważa ekspert.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA