fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory Prezydenckie 2015

Głowa Millera wisi na włosku

Magdalena Ogórek raczej nie dostanie miejsca na liście SLD
Fotorzepa/Jerzy Dudek
Lokalni działacze chcą zakończyć erę szefa SLD. Jeśli nie dopną swego, partii grozi bunt.

W SLD rozpoczynają się rozliczenia po kampanii prezydenckiej. W partii wrze. W sobotę odbędzie się spotkanie Zarządu Krajowego Sojuszu połączone z posiedzeniem klubu parlamentarnego. Dzień wcześniej spotkają się szefowie regionów. – Jeśli ktoś myśli, że obędzie się bez rozliczenia tego fatalnego wyniku (2,38 proc.), to jest w dużym błędzie – mówi nam wprost sekretarz generalny partii Krzysztof Gawkowski.

Kozły ofiarne

Pierwsze decyzje w zasadzie już zapadły. Mimo wcześniejszych zapewnień i umowy zawartej z kandydatką Magdalena Ogórek nie ma co liczyć na dobre miejsce w wyborach parlamentarnych. Odcinając się od programu partii i nie konsultując kolejnych poczynań podczas kampanii, miała złamać warunki porozumienia. Za jej wystawienie przepraszał już Włodzimierz Czarzasty, a wszelkie wątpliwości rozwiała Joanna Senyszyn, apelując o definitywne rozstanie.

Niemal przesądzone jest też, że poleci głowa pomysłodawcy kandydatury Ogórek i szefa jej sztabu Leszka Aleksandrzaka. – Ktoś musi ponieść konsekwencje – przekonuje nas jeden z posłów. Podobne deklaracje składał też Czarzasty. – Ten, kto wymyślił Magdalenę Ogórek jako kandydatkę na prezydenta, powinien ponieść konsekwencje i poniesie je – przekonywał. W rozmowie z „Rzeczpospolitą" zapewniał jednak, że posada Millera jest bezpieczna.

Z naszych informacji wynika jednak, że szef SLD nie może być pewny stanowiska. Sam Miller do dymisji podawać się nie zamierza. Będzie próbował przekonywać partyjnych liderów, że zmiana kierownictwa kilka miesięcy przed wyborami do Sejmu zakończy się katastrofą. Chce też przedstawić swój plan na kampanię parlamentarną.

– Będzie mówił, że dziś nie ma wroga na lewicy, i trzeba otworzyć listy na środowiska pozostające dotąd poza SLD – tłumaczy osoba znająca kulisy Sojuszu.

W tym kontekście wymienia się Annę Grodzką, Wandę Nowicką czy przedstawicieli ruchów miejskich. Rozmowy prowadzono także z Andrzejem Rozenkiem, ale on sam twierdzi, że nie jest zainteresowany żadną ofertą SLD. Millera bronić będą prawdopodobnie wierni mu starzy działacze Sojuszu, tacy jak Anna Bańkowska czy Tadeusz Iwiński, oraz niedawno przyjęci byli posłowie Twojego Ruchu. – Na pewno będziemy stali za legalnie wybranymi władzami – przyznaje Wincenty Elsner.

– To akurat oczywiste. Tylko Miller może im dać miejsca na listach. To ich jedyny adwokat we władzach partii – mówi nam jeden z posłów.

W planach nowego otwarcia miałoby się znaleźć nawet miejsce dla zawieszonego Grzegorza Napieralskiego. – Byłem proszony o powstrzymanie się od krytyki i zapewniany, że dostanę jedynkę w Szczecinie – przyznaje były lider SLD.

Nowa inicjatywa

– Parcie na rozliczenia w strukturach lokalnych jest ogromne. Chodzi przede wszystkim o Aleksandrzaka, ale też o Millera – mówi nam osoba znająca kulisy sprawy. – Dlatego gorąco może być już w piątek.

Z żądaniem dymisji wystąpi prawdopodobnie śląski poseł Marek Balt, nazywany w partii sumieniem SLD. Wcześniej jako jedyny głosował przeciw wystawianiu Ogórek, twierdził też, że Miller nie powinien jednocześnie pełnić funkcji szefa partii i klubu parlamentarnego. Balt mógłby prawdopodobnie liczyć na wsparcie Joanny Senyszyn, Katarzyny Piekarskiej czy szefowej Forum Równych Szans i Praw Kobiet Platformy Programowej SLD Moniki Pniakowskiej. – Nie wiem jeszcze, co zrobię – zastrzega sam Balt.

W partii mówi się także, że zwolennikiem zmian we władzach jest też Czarzasty, który zawarł pakt m.in. z szefami struktur pomorskich i lubelskich oraz częścią Stowarzyszenia „Ordynacka". – Ale Włodek sam z taką inicjatywą nie wystąpi, woli działać w cieniu – twierdzi jeden z działaczy SLD.

Ale są też inne pomysły. Poseł Piotr Chmielowski uważa, że zamiast zmiany lidera należałoby dać kilku osobom, m.in. Gawkowskiemu, Piekarskiej, Senyszyn, Czarzastemu, a nawet rzecznikowi Jońskiemu, zakazy medialne. Aleksandrzak zaś uważa, że ci, którzy domagają się jego dymisji, sami powinni się do niej podać.

Nasi rozmówcy przekonują jednak, że jeśli do detronizacji Millera nie dojdzie, to nastąpi bunt struktur. – Część baronów jedzie tu tylko po głowę Millera. Jeśli jej nie dostaną, wyjdą z partii. A na to czeka Napieralski, który dopina już z Rozenkiem szczegóły swojej inicjatywy. Obaj chcą zakończyć rozmowy przed 20 maja.

Wiadomo, że w nowej formacji nie będzie Barbary Nowackiej, która odmówiła zarówno im, jak i SLD. – Chce teraz odpocząć od polityki – mówi nam osoba znająca kulisy rozmów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA