fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Nawet Kreml nie pomoże

Manifestacja na rzecz darowania długu Grecji przed Ministerstwem Finansów w Atenach 9 kwietnia
AFP, Louisa Gouliamaki Louisa Gouliamaki
Rząd liczył, że otrzyma awansem od Gazpromu 5 mld euro za tranzyt nowego gazociągu.

Szef Gazpromu Aleksiej Miller przyleciał we wtorek do Aten w wyjątkowo trudnym momencie. Kilka godzin wcześniej prezydent wydał dekret, w którym żąda natychmiastowego przekazania przez samorządy i przedsiębiorstwa państwowe wszystkich posiadanych funduszy. Premier Aleksis Cipras ma nadzieję, że w ten sposób uzyska do 2 mld euro, czyli tyle, ile potrzeba na wypłacenie emerytur i pensji urzędnikom państwowym. Tyle że władze samorządowe i dyrektorzy państwowych firm przynajmniej na razie odmawiają spełnienia polecenia Aten.

– Sytuacja jest niezwykle trudna. Administracja, banki, przedsiębiorstwa tracą płynność. Każdy domaga się zapłaty natychmiast w gotówce, odrzuca możliwość udzielenie kredytu – mówi „Rz" Kiriakos Filimis, ekspert ateńskiego instytutu badań gospodarczych Eliamep.

Gazprom nie zapłaci

Ratunek miał przyjść z Moskwy. W czasie weekendu „Spiegel" podał, powołując się na źródła w greckim rządzie, że Gazprom wypłaci Atenom 5 mld euro. Taka miałaby być zaliczka za opłaty tranzytowe, jakie rosyjski potentat mógłby płacić Grekom za tranzyt gazociągu Turkish Stream biegnącego z Rosji pod Morzem Czarnym przez Turcję aż do Grecji.

W czasie wtorkowego spotkania szefa Gazpromu Aleksieja Millera z Ciprasem padły jednak tylko ogólniki. Budowa Turkish Stream, choć ogłoszona już przez Władimira Putina, pozostaje bowiem na razie jedynie mglistą koncepcją. Moskwa nie porozumiała się w tej sprawie z Ankarą: oba kraje dzieli spór o wysokość opłat tranzytowych.

Znacznie poważniejszym problemem jest jednak brak zgody Unii Europejskiej na tę inwestycję. A bez tego Gazprom po prostu nie będzie miał klientów na dostarczany surowiec.

– Jak zareagujemy na ten pomysł? To jest do pewnego stopnia ta sama historia, co z South Stream (inny porzucony przez Gazprom projekt budowy gazociągu na południu Europy – red.). Ogłoszono ważną decyzję dla bezpieczeństwa dostaw do Europy Południowo-Wschodniej bez wcześniejszego skonsultowania się z nami – powiedział w wywiadzie dla rosyjskiego dziennika „Kommiersant" komisarz ds. energii UE Maros Sefcovic.

Cipras nie chce ciąć emerytur

Czy w tej sytuacji Grecja okaże się pierwszym rozwiniętym krajem świata, który nie spłaci swojego długu wobec MFW? I który jako bankrut zostanie wyrzucony ze strefy euro?

– Nie wierzę w to. Ani przytłaczająca większość greckiego społeczeństwa, ani rząd Ciprasa nie chcą tego. Wiedzą, że koszty dla Grecji byłyby ogromne. W ostatnich pięciu latach Grecja straciła 25 proc. swojego dochodu narodowego, Grexit spowodowałby jeszcze większe straty dla naszej gospodarki – uważa Filimis.

Rząd Ciprasa nie może dojść do porozumienia z Brukselą, bo odmawia przeprowadzenia kluczowych reform, w tym dalszej redukcji emerytur i zatrudnienia w administracji publicznej, a także kontynuacji procesu prywatyzacji. Grecki premier nie zgadza się także na to, aby nadwyżka pierwotna budżetu wynosiła 3 proc. PKB, co zdaniem Unii jest konieczne, aby kraj zaczął spłacać swoje gigantyczne (175 proc. PKB) zadłużenie.

– Cipras może pójść na niewielkie ustępstwa, np. w sprawie prywatyzacji portów i ośrodków turystycznych na wyspach, ale już nie sprzedaży przedsiębiorstw użyteczności publicznej czy elektrowni. Obniżka emerytur i zatrudnienia jest z jego punktu widzenia wykluczona. To zbytnio odbiegałoby od programu Syrizy ogłoszonego przed wyborami – uważa Kiriakos Filimis.

W tej sytuacji szef rządu może ogłosić albo referendum w sprawie akceptacji warunków Brukseli, albo wręcz przedterminowe wybory.

Kontrola transakcji walutowych

– Do tego czasu zostałoby zawarte 11 maja porozumienie przejściowe z wierzycielami, na mocy którego Grecja otrzymałaby 2 mld euro funduszy. To pozwoliłoby utrzymać płynność kraju do końca czerwca, kiedy zgodnie z tym planem powinno zostać zawarte ostateczne porozumienie, już po referendum lub przedterminowych wyborach – uważa ekspert instytutu Iliamep.

Wyjątkowe środki szykuje także Europejski Bank Centralny, aby zapobiec całkowitemu załamaniu greckich finansów publicznych. Wiceprezes EBC Vitor Constancio po raz pierwszy zapowiedział, że możliwe jest wprowadzenie kontroli transakcji walutowych między Grecją a resztą strefy euro. Chodzi o zapobieżenie masowemu odpływowi kapitału z greckich banków. Takie rozwiązanie już raz było stosowane w eurolandzie. W 2013 roku kontrole transakcji walutowych zostały wprowadzone wobec Cypru.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA