fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Wyrok NSA o opłatach za korzystanie z przystanków

Fotorzepa/Sławomir Mielnik
Mali przewoźnicy nie muszą płacić za korzystanie z przystanków tyle co duzi. Samorządy będą miały kłopot.

Naczelny Sąd Administracyjny orzekł we wtorek, że opłata za korzystanie przez przewoźników z przystanków powinna być zróżnicowana i zależeć od wielkości pojazdów.

W Łodzi w 2012 r. uchwalono, że korzystanie przez przewoźników z przystanków komunikacyjnych, których właścicielem lub zarządzającym jest miasto, jest odpłatne. Każde zatrzymanie kosztuje 5 groszy.

– Kwota nieduża, ale tworzy koszty – mówi Wioletta Kurzawa, współwłaścicielka firmy Dynamic Travel w Poddębicach k. Łodzi, prowadzącej regularne linie komunikacji międzymiastowej. – Jeżeli robimy 50 kursów w jedną stronę i 50 w drugą, a w Łodzi jest 10 przystanków, daje to łącznie 50 zł dziennie. Duży przewoźnik, mający wiele autobusów, nie odczuje tego tak jak mały.

Większe autobusy bardziej niszczą

Właściciele niewielkich firm zaskarżyli uchwałę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi.

– Art. 16 ust. 4 ustawy z 2010 r. o publicznym transporcie zbiorowym przewiduje możliwość ustalania przez organy samorządowe opłat za korzystanie z przystanków komunikacyjnych – mówi radca prawny Piotr Harańczyk, pełnomocnik firm przewozowych. –Ale nie można nikogo dyskryminować. Tymczasem wiele gmin wprowadza jedną, równą stawkę dla wszystkich przewoźników.

WSA w Łodzi stwierdził nieważność § 3 ust. 1 uchwały, ustalającego o,o5 zł opłaty za jedno zatrzymanie pojazdu na przystanku. Zdaniem sądu istotny wpływ na wielkość kosztów utrzymania przystanków ma wielkość pojazdów, które się na nich zatrzymują. Im większa pojemność, tym więcej wsiadających i wysiadających, więcej śmieci i zniszczeń.

– Wysokość opłaty powinna więc być dostosowana do wielkości pojazdów – orzekł WSA.

Równo czy różnie

Rada Miejska w Łodzi zaskarżyła ten wyrok do NSA. Aktualnie w Łodzi zatrzymuje się 80 przewoźników na 1400 przystankach autobusowych. Wprowadzenie zróżnicowanych opłat byłoby utrudnieniem dla samych przewoźników – argumentowała Rada Miejska. Wymagałoby stałej weryfikacji licencji i zezwoleń.

– Przyjęcie równej stawki mniej dyskryminuje niż jej zróżnicowanie – przekonywała podczas rozprawy pełnomocniczka Rady, radca prawny Katarzyna Sobczak.

NSA jednak nie przekonała. Sąd oddalił skargę kasacyjną. Sędzia Małgorzata Grzelak powiedziała, że NSA akceptuje wyrok WSA.

Profesor Andrzej K. Piasecki z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, znawca tematyki samorządowej, mówi, że wyrok NSA zbyt daleko ingeruje w akty prawa miejscowego stanowionego przez samorząd.

Opinia dla „Rz"

Grzegorz Kubalski, prawnik Związku Powiatów Polskich

Ustawa o transporcie zbiorowym pozostawia w całości gminom prawo ustalania kryteriów różnicowania wysokości opłat za postój na przystankach. Jedyny wymóg jest taki, by były one niedyskryminujące. Nie da się powiedzieć, że nieuwzględnienie wielkości pojazdu ma charakter dyskryminujący. NSA wyszedł poza kontrolę o charakterze legalnym, co jest jego zadaniem, i wkroczył w kwestie merytoryczne dotyczące kryteriów, które chce przyjąć gmina. Wydaje się zatem, że posunął się za daleko. Wyrok nie daje podstaw do domagania się przez właścicieli małych busów odszkodowań od gmin. Należy się natomiast spodziewać, że w skali kraju pojawią się skargi na uchwały, które nie różnicują opłaty ze względu na wielkość pojazdu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA