fbTrack

Świat

Muzułmanie przed katolikami

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Stale rośnie liczba wyznawców islamu. Powód? To właśnie muzułmanki rodzą najwięcej dzieci
– Nie zajmujemy już pierwszego miejsca. Muzułmanie nas wyprzedzili – przyznał redaktor naczelny papieskiego rocznika statystycznego “Annuario Potificio” prałat Vittorio Formenti. Potwierdził, że muzułmanie stanowią 19,2 procent populacji świata. Katolicy – 17,4 procent.
Jeszcze rok temu w tym samym roczniku Watykan ogłaszał, że katolicyzm ma najwięcej wyznawców. W liczbach bezwzględnych nadal ich przybywa, ale nie tak szybko jak muzułmanów. “Muzułmańskie rodziny mają dużo dzieci, chrześcijańskie mają ich mniej” – tłumaczy Vittorio Formenti w wywiadzie dla “L’Osservatore Romano”. Czy to jedyny powód zmian na religijnej mapie świata?
– Jedyny i wyłączny. Przypadki zmiany wyznania są nieliczne i nie mają znaczenia w statystykach – przyznaje w rozmowie z “Rzeczpospolitą” dr Piotr Szukalski, demograf z Uniwersytetu Warszawskiego. Jego zdaniem ogromne znaczenie ma tu odmienny model rodziny. Muzułmanki nie tylko rodzą więcej dzieci, ale zostają matkami w bardzo młodym wieku. – W świecie islamu jest dużo więcej młodych kobiet w wieku rozrodczym niż wśród katoliczek – przyznaje. Muzułmanki przeciętnie rodzą po kilkoro dzieci. Europejki częściej decydują się tylko na jedno. Zmiany odnotowane przez Watykan demografowie dostrzegli już dawno. Pojawiły się między innymi w prognozach ONZ dotyczących ludności świata na 2050 rok. – Wyraźnie widać, w których krajach nastąpi przyrost ludności, a w których populacja będzie obumierać – mówi Szukalski. Najmniejszy przyrost – nawet mimo napływu imigrantów spoza Europy – widać w krajach chrześcijańskich. Największy – na południu Półwyspu Arabskiego (w Omanie, Jemenie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich) oraz w północnej Afryce (Algierii, Maroku). Wyjątkiem może być Ameryka Łacińska. Vittorio Formenti nazwał ją “katolickim skarbcem”. Katolicy stanowią tam dziś połowę populacji i notują wysoki przyrost naturalny. Tamtejsi księża ratują statystyki dotyczące liczby powołań. W 2006 roku było ich o 700 więcej niż rok wcześniej. Nowi klerycy pochodzą głównie z Ameryki Południowej i Afryki. Natomiast drastycznie zmniejsza się liczba powołań w Europie. Najgorzej jest z tym we Francji, Holandii i Belgii. Muzułmanie nie zdołali jednak jeszcze wyprzedzić wszystkich chrześcijan. Katolicy razem z wyznawcami prawosławia i protestantami stanowią 33 procent mieszkańców globu. Statystyki papieskiego rocznika zostały oparte na w miarę pełnych danych za rok 2006. Pełnego obrazu – z powodu braku w wielu krajach najnowszych informacji dotyczących lat 2007/2008 – nie można jeszcze stworzyć. Jednak należy się spodziewać, że proporcje w dalszym ciągu będą się zmieniać na korzyść wyznawców islamu. Vito Mancuso, profesor teologii na mediolańskim uniwersytecie San Raffaele Rz: Czy to, że muzułmanów jest już więcej niż katolików, wynika tylko z demografii? Vito Mancuso: Nie tylko. Trzeba pamiętać, że islam posiada wymiar duchowy, który przekłada się na rzeczywistość społeczno-polityczną. Z chrześcijaństwem jest inaczej. Najpierw chrześcijanie byli prześladowaną mniejszością, a potem ta religia podbiła świat dzięki swej apolityczności. Mahomet nigdy nie mówił jak Chrystus: „Królestwo moje nie jest z tego świata”. Sądzę, że w islamie demografia to część strategii. Poczynając od średniowiecza, Kościół katolicki stał się potęgą i ewangelizacja całego świata wydawała się osiągalna. Dziś to niemożliwe. Co się zmienia? Jesteśmy świadkami dwóch zjawisk. Pierwsze to wzrost liczby muzułmanów dzięki wysokiemu przyrostowi naturalnemu w krajach islamskich. Drugi to wzrost jakościowy duchowości orientalnej. Od pewnego czasu ta duchowość, jak choćby różnych trendów buddyzmu, stała się atrakcyjna dla ludzi Zachodu, którym chrześcijaństwo nie daje odpowiedzi na nurtujące ich problemy. Czy katolicy mogą coś zrobić, by znów wyprzedzić muzułmanów? Wydaje mi się, że jeśli chodzi o demografię, mamy do czynienia ze zjawiskiem nieodwracalnym. Wszyscy chrześcijanie, jeśli miałbym coś sugerować, powinni poważnie pomyśleć o jedności. Katolicy powinni zacząć poważny dialog z prawosławnymi. Zróbmy z Kazania na Górze Magna Carta i odrzućmy ambicje poszczególnych Kościołów. rozmawiał Piotr Kowalczuk wyślij e-mail do autorów p.kowalczuk@rp.pl k.zuchowicz@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL