fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Jakie będą konsekwencje spotkanie NATO w Walii?

Jędrzej Bielecki
Gest solidarności z prezydentem Ukrainy nie wystarczy, aby powstrzymać agresję Kremla.
Petro Poroszenko był wczoraj przyjmowany przez przywódców państw NATO z najwyższymi honorami. Przed rozpoczęciem spotkania w Newport w Walii prezydenci Stanów Zjednoczonych i Francji, premierzy Wielkiej Brytanii i Włoch oraz kanclerz Niemiec poświęcili blisko godzinę na oddzielne spotkanie z ukraińskim przywódcą, choć do tego grona Bronisława Komorowskiego nie zaprosili.
– Przywódcy potępili otwarte pogwałcenie przez Rosję suwerenności Ukrainy i jej integralności terytorialnej. Zgodzili się także, że Rosja musi ponieść poważniejsze konsekwencje z powodu swojego działania – podał w komunikacie Biały Dom.
Późnym popołudniem Poroszenko rozmawiał na posiedzeniu rady Rosja–NATO z szefami państw i rządów wszystkich krajów sojuszu.
– Stoimy w obliczu radykalnie odmiennej sytuacji międzynarodowej: bezpośrednio na Wschodzie Rosja atakuje Ukrainę – ostrzegł odchodzący sekretarz generalny paktu Anders Fogh Rasmussen.
– Moskwa musi zrozumieć, że jeśli będzie kontynuowała swój plan na Ukrainie, nasza presja na Rosję będzie rosła – wtórował gospodarz spotkania David Cameron.
Na przywódcach państw NATO taktyczne zagrywki Władimira Putina nie robią już wrażenia. Dzień przed rozpoczęciem szczytu rosyjski prezydent przedstawił siedmiopunktowy projekt zakończenia konfliktu na Ukrainie. Zwykle taki gest demobilizował Zachód przynajmniej na jakiś czas. Ale nie tym razem.
– Liczy się to, co się dzieje w terenie. A tam, niestety, Rosja wciąż prowadzi dywersyjne działania, by destabilizować wschód Ukrainy – podkreślił Rasmussen. Inicjatywę Putina określił jako tak zwany plan pokojowy i uznał, że rosyjski przywódca „jest nieszczery".
Po rozpoczęciu kilka dni temu rosyjskiej ofensywy na Nowoazowsk ukraiński rząd podjął na nowo starania o przystąpienie kraju do NATO. O tym rozmawiał w Newport Poroszenko. Stany Zjednoczone wolą na razie nie podejmować żadnych konkretnych zobowiązań, choć Barack Obama uważa, że „drzwi sojuszu powinny pozostać otwarte". Jego stanowiska nie podziela jednak kilka kluczowych europejskich państw sojuszu.
– Francja i Niemcy od razu dały znać, że są przeciwne przyjęciu Ukrainy do NATO, nawet w dalekiej perspektywie – powiedział „Rz" proszący o zachowanie anonimowości natowski dyplomata.
Kilka godzin wcześniej szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow ostrzegł, że jeśli Ukraina rozpocznie proces, którego zwieńczeniem miałoby być członkostwo w pakcie północnoatlantyckim, to „zniweczy to wszystkie inicjatywy, które miałyby doprowadzić do pokoju na wschodzie Ukrainy".
Zaangażowanie NATO na Ukrainie ma jednak bardzo jasne granice. Barack Obama w środę w Tallinnie uroczyście powtórzył gwarancje bezpieczeństwa dla państw bałtyckich i Polski. Ale jednocześnie podkreślił, że sojusz, którego wydatki na obronę są przeszło dziesięciokrotnie większe niż Rosji, nie zaangażuje wojsk na Ukrainie.
W tej sytuacji Poroszenko liczy na dostawy broni od paktu.
– NATO przyjmie deklarację, w której zapowie zdecydowane dwustronne inicjatywy krajów członkowskich, aby wesprzeć ukraińską armię w obliczu rosyjskiej agresji – zapowiedział ukraiński prezydent po spotkaniu z zachodnimi przywódcami.
Na razie nie wiadomo, ani które kraje NATO miałyby przekazać Ukrainie broń, ani jakiego typu miałoby to być uzbrojenie. Bronisław Komorowski powiedział, że Polska takiej pomocy udzieli, ale po zakończeniu konfliktu.
– W moim przekonaniu to strona ukraińska powinna określić zakres oczekiwanej i potrzebnej pomocy i jej warunki. W czasie rozmowy prezydent Poroszenko mówił w bardzo zdecydowany sposób o potrzebie wsparcia armii ukraińskiej w procesie modernizacji, odbudowy i przebudowy, ale w warunkach już zakończonego konfliktu – powiedział polski przywódca.
Sam sojusz planuje powołanie odrębnych funduszy w celu modernizacji różnych aspektów ukraińskich sił zbrojnych. Łącznie NATO chciałoby przeznaczyć na ten cel 12 mln euro.
Można mieć jednak wątpliwości, czy to wystarczy do zmiany stanowiska Putina.
– To jest moment próby dla NATO. Jeśli nie zdołamy powstrzymać rosyjskiej agresji na Ukrainę, będzie to miało długotrwałe i dalekosiężne skutki dla wiarygodności sojuszu – ostrzega Kelly Ayotte, republikański senator z New Hampshire.
Część ekspertów obawia się, że dla sojuszu Ukraina leży w szarej strefie między Rosją i samym NATO i dlatego nigdy nie będzie mogła liczyć na zdecydowane działania paktu.
Inaczej jest z krajami członkowskimi. Dziś przywódcy NATO mają podjąć decyzję o wzmocnieniu tzw. flanki wschodniej, czyli przede wszystkim Polski i krajów bałtyckich. Chodzi o utworzenie sił szybkiego reagowania: liczącej 4 tys. żołnierzy brygady zdolnej w ciągu dwóch–trzech dni przyjść z pomocą państwom naszego regionu. Dodatkowo miałyby powstać wojskowe instalacje i magazyny broni dla natowskich żołnierzy.
– To jest inicjatywa, która znacząco wzmacnia bezpieczeństwo Polski – powiedział prezydent Komorowski.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA