fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Oszołomstwo po inteligencku

Prawie jak polak-katolik
AFP
"Polski świat jest jak świat islamu" - oznajmił z namaszczeniem prof. Wiktor Osiatyński
Jednym z moich ulubionych archetypów postaci występujących w polskim życiu publicznym jest ten, który nazwałbym "inteligenckim oszołomem". Jest to zwykle pan (rzadziej - pani) w dość podeszłym wieku, w jakimś stopniu zasłużonym, co , który - świadomie lub nie - buduje wokół siebie aurę oczytanego intelektualisty. Dlatego kiedy mówi, to mówi z namaszczeniem, powoli cedząc każde słowo, a ton jego głosu dobitnie wskazuje, że wie, co mówi. Ostatecznie zaś potwierdzają to trochę staromodne, lecz bardzo mądrze brzmiące słownictwo. Ta maniera, w połączeniu z autorytetem z czasów minionych daje mu niemal całkowity immunitet, licencję na mówienie największych nawet bzdur, które w mniej dystyngowanych ustach mogłyby prowokować tylko ironiczny uśmiech.
Wiele jest postaci przyjmujących tę wygodną pozę i wchodzących w ten archetyp: wystarczy pomyśleć o Stefanie Bratkowskim, Jacku Żakowskim, a także o wielu prawicowych profesorach i publicystach. Być może jednak najlepszym przedstawicielem tego archetypu jest jednak profesor Wiktor Osiatyński, prowadzący w TOK FM program o komicznym tytule "Zrozumieć świat".
Tytuł jest komiczny dlatego, że w programie występują niemal wyłącznie goście, z którymi się  pan profesor zgadza. W rezultacie słuchacze mogą się delektować całą godziną wzajemnego - że tak sięgnę do języka dyplomacji -  "robienia łaski" i utwierdzaniu się w posiadanych już poglądach.
Poglądach, które ostatnio zresztą mimo spokojnego i eksperckiego tonu profesora zaczynają się radykalizować i przypominać byle oszołoma. Ledwie kilka tygodni temu Osiatyński domagał się zniesienia konkordatu, bo sprawił on, że "religia - w swoich założeniach oparta na miłości bliźniego - ustąpiła miejsca instytucji ferującej wyroki, ziejącej jadem, nienawiścią i zemstą".
Jeszcze dalej poszedł zaś wczoraj, kiedy porównał polskich "fundamentalistów" do ich fundamentalistów islamskich. Porównanie to nie rzecz jasna jest niczym nowym - od dawna przecież funkcjonuje pojęcie "katotalibanu". Jednak o ile zwykle wypowiedziane jest ono jako hiperbola (i wypowiadana jest przez znanych krzykaczy-oszołomów), o tyle pan profesor używa go zupełnie poważnie, ani na chwilę nie zmieniając swojego uczonego tonu. Tematem wczorajszej rozmowy z prof. Piotrem Winczorkiem były globalne światopoglądowe zmiany, które jak wahadło przechylają się raz w jedną, raz w drugą stronę. Co było świetnym pretekstem do uderzenia w krajowych "katoli".
Winczorek: Kontrreformacją w stosunku do tej reformacji z lat 70-80-tych zwłaszcza w świecie zachodnim miała miejsce "kontrreformacja", to są te ruchy fundamentalistyczne, które się w naszej części świecie pojawiają. Nie mówię tutaj o świecie islamu...
Osiatyński: Nie ma wielkiej różnicy między światem islamu a światem polskim
Na szczęście w reakcji na nieśmiały protest Winczorka,  Osiatyński dobrodusznie złagodził swoje stanowisko.
Oczywiście jest różnica [w porównaniu z] tym nowym państwem islamskim - kalifatem, natomiast jeśli chodzi o samą zasadę że prawo zwane boskim (...) stało nad prawem publicznym, takie dążenia są podobne. Podobne jest też użytkowanie symboli religijnych.
Należy pochwalić profesora za umiarkowanie. Mógł przecież porównać do Hitlera.
Źródło: W Sieci Opinii
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA