fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Show-biznes

Muzyk, który ciągle zaskakuje

Damon Albarn podczas Bonnaroo Music & Arts Festival 14 czerwca tego roku w Manchesterze, w stanie Tennessee
AFP, Jason Merritt Jason Merritt
Damon Albarn, lider Blur i Gorillaz, zagra w niedzielę ?na Malta Festival Poznań hity i piosenki z solowej płyty „Everyday Robots" - pisze Jacek Cieślak.
Właściwie Damon Albarn nie musiał wydawać solowej płyty. Nic nie musi. A już na pewno nigdzie jeździć, żeby wykonywać na żywo swoje piosenki. Współtworzony przez niego od 1998 r. zespół Gorillaz jest przecież wirtualny, a mimo to wydana przez niego w 2001 r. debiutancka płyta sprzedała się w 7 mln egzemplarzy. Druga uzyskała podobny wynik.
Rekordów Albarna, które zostały zapisane w Księdze Guinnessa, można wymienić więcej. Na przykład przewrotność. Gorillaz reagowało na popularność, ograniczając nakłady specjalnych edycji winylowych płyt – tak aby ich brakowało. A wznowień nie było. Aby nawiązać i utrzymać kontakt z fanami, wystarczyła gra prowadzona z nimi za pośrednictwem internetu. Założona tam strona przyciągała nowatorską mieszanką rocka, rapu i elektroniki, newsami, klipami oraz komiksowymi alter ego muzyków – 2D, Russela, Murdoca i Noodle.

Krytyka od wewnątrz

Albarn spełniał też największe marzenia młodych ludzi – w czasach płatnej muzyki iTunes i walki z piractwem publikował nagrania za darmo. Komunikował się też ze słuchaczami za pomocą szerszej platformy, jaką są gry komputerowe. „FIFA 2012" wydana w roku mistrzostw Europy w Polsce i na Ukrainie zawierała przebój Gorillaz „19/2000".
W formie gry interaktywnej zorganizowana była promocja związana z albumem „Plastic Beach", nagranym z udziałem światowych gwiazd – raperów Snoop Dogga i De La Soul oraz muzyków The Clash, w tym Micka Jonesa. Każdy z graczy mógł się dostać na tytułową Plastikową Plażę, która z jednej strony była siedzibą muzyków, z drugiej – symbolem chaosu i śmietnika, jakim stał się współczesny świat.
Zespół reagował na wydarzenia, protestując m.in. przeciwko atakowi na World Trade Center, a innym razem śmiał się z celebrytów i atakował pseudogwiazdki.
– Pomysł założenia Gorillaz przyszedł nam do głowy, kiedy we dwóch oglądaliśmy MTV ?– wspomina Jamie Hewlett, słynny brytyjski grafik, główny współpracownik Albarna. ?– Jeśli ogląda się muzyczną telewizję zbyt długo, zaczyna się mocno odczuwać piekło i pustkę współczesnej kultury, w której nie ma nic konkretnego, trwałego. Wirtualny, komiksowy zespół, jaki wymyśliliśmy, jest tego świata odbiciem, a jednocześnie umożliwia komentowanie go od wewnątrz.
Przedłużeniem internetowego życia Albarna i Gorillaz stał się książkowy komiks przygotowany przez Jamiego Hewletta oraz autobiograficzny film, którego premiera odbyła się na Festiwalu Filmowym w Berlinie.
Właściwie od początku wszystko robił na opak. Karierę w Blur, najsłynniejszym oprócz Radiohead i Oasis, zespole brytyjskim ostatnich dwóch dekad, zaczynał z 60 tysiącami funtów długu. Taki był bilans wydania pierwszej płyty „Leisure" w 1991 r., a właściwie błędnych założeń finansowych, kiedy zespół musiał rywalizować z zapomnianym dziś Suede. A także podkreślać własną brytyjską tożsamość – w kontrze do amerykańskiej Nirvany, co było skutkiem nieudanych koncertów w Stanach Zjednoczonych i tęsknoty za Anglią.
Ostatecznie grupa porównywana z The Kinks i The Beatles czerpała wzorce od tego drugiego. Albarn w Blur zaczął od prosto zaaranżowanych, dynamicznych i chwytliwych piosenek, ale rozwijał się, anektując brzmienia nowych trendów: elektroniki, hip-hopu, a także tradycyjnego gospel.
Sukces Blur przyniosła dopiero trzecia płyta „Parklife" z quasi-dyskotekowym przebojem „Girls & Boys". Album pozostawał na brytyjskiej liście przebojów przez 100 tygodni, przynosząc grupie cztery statuetki Brit Awards, w tym dla najlepszego zespołu i za najlepszy album.
To było przygotowanie do ostatecznej walki o tytuł najważniejszego zespołu w bezpośrednim pojedynku z Oasis. Grupy zdecydowały się wydać single tego samego dnia. Najważniejsze brytyjskie media komentowały rywalizację tak, jakby wróciły czasy The Beatles i The Rolling Stones.
Blur postawił na szali piosenkę „Country House" z psychodelicznymi partiami gitar oraz motywami instrumentów dętych, pochodzącą z czwartego albumu „The Great Escape", Oasis zaś – „Roll With It". Pod koniec tygodnia singel Oasis kupiło 216 tysięcy fanów, Blur zaś – 274 tysięcy! Blur triumfował. Niestety, jak to zwykle bywa, wygrana bitwa nie oznaczała zwycięstwa w wojnie. Ostatecznie nowa płyta Oasis sprzedawała się lepiej od krążka grupy Albarna. Przyszedł czas na zmiany.
– Mógłbym codziennie zasiadać przy moim pianinie i komponować w nieskończoność piękne popowe piosenki pełne intrygujących socjologicznych obserwacji, ale trzeba było zmienić kierunek działania – wyznał.

Zerwanie z britpopem

Czwarty krążek zatytułowany „Blur" był manifestacyjnym zerwaniem z britpopem. W Anglii nie zostało to przyjęte entuzjastycznie, ale świat, a przede wszystkim Ameryka, na muzykę Albarna i kolegów się otworzył. Przebój „Song 2" – tak się składa, że nagrany w stylistyce Nirvany – słuchany był po obu stronach oceanu.
Finał był taki, że Blur pokonało Oasis, mówiąc językiem futbolu, na obcym boisku. Oasis nigdy nie podbili Ameryki, co stanowi cel i jest obsesją wszystkich brytyjskich muzyków od czasów The Beatles – a Albarnowi to się udało.
To on poprowadził zespół w nową stronę, również na ostatnim albumie „Think Tank" z 2003 r. Potem muzyczny świat już tylko oczekiwał na comeback Blur, co musiało zająć pięć lat. Ostatecznie – na zeszłorocznym Open'erze – grupa dotarła również do Polski.
Blur i Gorillaz nie wyczerpują muzycznej aktywności Albarna. Razem z Flea, basistą Red Hot Chilli Peppers, założył Rocketjuice and The Moon, z Tonnym Allenem zaś – The Good, the Bad & the Queen.
Nigdy nie lubił ograniczeń, czego wyrazem stał się album z operą „Dr Dee", dedykowany sławnemu angielskiemu alchemikowi, który był zaprzyjaźniony z królem Zygmuntem Augustem. Opera miała premierę na Manchester International Festival i była grana w English National Opera.
Koncert na Malta Festival Poznań będzie jedynym w Polsce występem Albarna, promującym pierwszą solową płytę „Everyday Robots".
– Proszę mi wierzyć, że nigdy nie wyobrażałem sobie, że nagram solową płytę – mówił w wywiadzie dla magazynu „Rolling Stone". – Kto nie kocha grać w zespole? To jest genialne. Najlepsze. Chyba podświadomie unikałem nagrania solowej płyty. Ale dłużej się nie dało.

Powrót do dzieciństwa

Inspiracją stała się produkcja albumu „The Bravest Man in the Universe", legendy soulu Bobby'ego Womacka, na prośbę Richarda Russela, szefa XL Recordings, wydawcy m.in. Adele.
Powstała najbardziej osobista płyta muzyka. Wiele piosenek nawiązuje do jego dzieciństwa we wschodnim Londynie.
– Chodziłem po starych kątach z iPadem, nagrywałem ulice ze szkolnych lat i na podstawie tych archeologicznych zapisów tworzyłem piosenki – powiedział wokalista.
„You and Me" to kompozycja o złych heroinowych nawykach, które Albarn dawno porzucił, bo łączyły się z co najmniej dwoma dniami nieświadomości w tygodniu. Mamy tu rozchybotane bity i efekty przypominające dźwięki kardiogramów. Piosenka stała się kanwą tabloidowej promocji albumu, opartej na plotkarskich domysłach.
– Podejrzenia dotyczące mojego heroinowego nałogu sięgają 1997 r., kiedy nagrałem z Blur piosenkę „Beetlebum" – powiedział w wywiadzie dla „The Guardian". – Była traktowana jako aluzja do mojego związku z Justine Frischmann, liderką grupy Elastica, która swoich upodobań nie trzymała raczej w sekrecie. Rzeczywiście, zdarzało mi się korzystać z narkotyków. Wydawały mi się pomocne w komponowaniu muzyki. Prawda jest taka, że robiłem to pod dużą kontrolą, w niezwykle zdyscyplinowany sposób, tak żeby sobie nie zaszkodzić. To było dawno temu i nie chce mi się o tym więcej gadać.
W programie poznańskiego koncertu nie powinno zabraknąć „Mr. Tembo" – kołysanki dla słonia adoptowanego przez przyjaciół Albarna w Tanzanii. Ta piosenka nie powstałaby pewnie, gdyby nie obecna partnerka Suzi Winstanley. Głównym motywem jej twórczości jest portretowanie zwierząt na wolności.
Tematem innych kompozycji są refleksje nad współczesnym światem – rzeczywistością gier komputerowych, telefonów komórkowych, życiem opartym na kontraście pomiędzy naturą a technologią. „Korzystając z naszych telefonów, stajemy się robotami" ?– śpiewa Damon w tytułowej piosence. Specjalnym gościem na płycie jest Brian Eno, legendarny producent i kompozytor, który zaśpiewał w finałowej kompozycji „Heavy Seas of Love".
Teraz Albarn skomponuje kolejną operę, opartą na książce z czasów dzieciństwa. Podkreślił to, co najważniejsze:
– Nareszcie nie będę musiał śpiewać o sobie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA