fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Premier chce by Schetyna został ambasadorem w Moskwie

Grzegorz Schetyna i Donald Tusk
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Jedynym rozliczeniem kampanii wyborczej ?w Platformie Obywatelskiej jest próba wysłania Grzegorza Schetyny na placówkę dyplomatyczną do Moskwy.
Premier Donald Tusk jest zadowolony z wyniku wyborczego Platformy w wyborach europejskich. Jak mówią nasi rozmówcy na szczytach PO, Tusk całe zwycięstwo przypisuje sobie, swej sprawności politycznej oraz komunikatywności. ?I jednoosobowemu zarządzaniu partią.
Podczas zeszłotygodniowego posiedzenia zarządu PO nie było dyskusji o wynikach, nie analizowano choćby, czemu partia straciła milion wyborców od czasu poprzednich eurowyborów w 2009 r.
Za to – co staje się już tradycją w PO – po wyborach premier postanowił uderzyć w Grzegorza Schetynę. Podczas obrad zarządu ostro skrytykował go za przedwyborczy wywiad dla „Rz", w którym Schetyna nazwał Platformę „partią sytą i często pozbawioną woli walki". Schetyna publicznie krytykował także przyjęcie na listy PO dawnego speca od propagandy PiS Michała Kamińskiego, co było osobistą decyzją Tuska.
Schetyny na spotkaniu zarządu PO nie było, bo pod koniec minionego roku Tusk doprowadził do usunięcia go z władz partii. Teraz premier przystępuje do ostatecznego rozrachunku ze Schetyną: chce się go całkowicie pozbyć z partii, wysyłając na placówkę zagraniczną. Według naszych informacji Schetyna usłyszał propozycję wyjazdu do Moskwy, gdzie pod koniec listopada kończy się kadencja obecnego ambasadora Wojciecha Zajączkowskiego.
Schetyna nie chciał w rozmowie z „Rz" komentować tych informacji. Jego współpracownicy nie wyobrażają sobie, aby przyjął propozycję wyjazdu, bo to oznaczałoby pożegnanie z krajową polityką. Jednocześnie jednak, nad Schetyną wisi miecz Tuska. A to znaczy, że Schetyna nie ma szans na realizację swego własnego pomysłu politycznego – ubiegania się o stanowisko prezydenta Wrocławia jako kandydat Platformy.
Zresztą podczas obrad zarządu PO dyskutowano o zbliżających się wyborach samorządowych i zapadła decyzja, że dla poprawienia wyniku partia będzie negocjować z popularnymi bezpartyjnymi prezydentami dużych miast. A to znaczy, że we Wrocławiu PO zapewne poprze wieloletniego włodarza miasta Rafała Dutkiewicza, który od lat drze ze Schetyną koty.
Jednak Schetyna to niejedyny personalny problem premiera. Wydłuża się lista chętnych do wyjazdu do Brukseli na stanowisko polskiego komisarza w Komisji Europejskiej. Jest w tej grupie były wicepremier Jan Vincent-Rostowski, sfrustrowany swą porażką w eurowyborach. Jest były premier i główny doradca Tuska Jan Krzysztof Bielecki, który – jak słyszymy w Platformie – chciałby wyjechać także ze względów osobistych. Jest wreszcie przyjaciel Tuska – obecny komisarz UE ds. budżetu Janusz Lewandowski, który chce przedłużyć swą misję w Brukseli.
Premier oficjalnie poinformował, że do wyjazdu rekomenduje szefa MSZ Radosława Sikorskiego, którego widzi w fotelu szefa unijnej dyplomacji. Ale czy Sikorski ma szansę na to stanowisko? Dotychczasowa unijna praktyka pokazuje, że ci kandydaci, którzy są zgłaszani publicznie na tym etapie negocjacji, rzadko otrzymują kluczowe posady.
W PO panuje przekonanie, że Sikorski stara się o pracę za granicą, bo polska polityka mu się już znudziła. Zagraniczne media zwracają jednak uwagę głównie na to, że Sikorski jest ostrym krytykiem polityki zagranicznej Kremla i zwolennikiem zaostrzenia sankcji wobec Rosji – a łatka rusofoba może mu zamknąć drogę do nominacji, bo większość krajów UE nie chce konfrontacji z Rosją. Niewykluczone, że premier, zgłaszając Sikorskiego, naprawdę liczy na inną tekę w KE, głównie na energetykę, choć może także na zarządzanie funduszami unijnymi lub też regulację rynku UE.
A zatem obsada placówki w Brukseli to wciąż otwarta kwestia. W Moskwie zresztą też.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA