fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Nieoficjalny dodatek do pensji

Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Ponad połowa młodych pracowników firm prywatnych otrzymuje oprócz pensji dodatkowe pieniądze pod stołem – wynika z badań.
Badania przeprowadziło Centrum Profilaktyki Społecznej i Katedry Pedagogiki Wyższej Szkoły Biznesu, a wzięli w nich udział m.in. pracownicy firm prywatnych, korporacji, instytucji państwowych i samorządowych oraz właściciele firm.
Rzucają one więcej światła na sprawę powszechnego zatrudniania pracowników na umowę- zlecenie czy o dzieło. Wskazują, że co trzeci młody pracownik firmy prywatnej (wiek 20–30 lat) jest opłacany według najniższych stawek albo zatrudniony na którąś ze wspomnianych umów.
– Zarazem aż 57 proc. takich pracowników przyznało, że obok oficjalnego uposażenia z odprowadzoną składką ZUS otrzymuje dodatkowe, nierejestrowane – mówi „Rz" prof. Mariusz Jędrzejko, kierownik projektu badawczego.
Jedna trzecia spośród tych, którym płaci się pod stołem, twierdzi, że wynagrodzenie otrzymywane w ten sposób wynosi od 30 do 50 proc. oficjalnej pensji.
Do otrzymywania pozaoficjalnej gratyfikacji przyznała się ponad połowa pracujących w firmach budowlanych i tylko nieco mniej zatrudnionych w handlu i usługach. Także co czwarty pracownik firmy prywatnej twierdzi, że otrzymuje dodatkową zapłatę na lewo.
Ekspertów to nie zaskakuje. – Kiedy jest spowolnienie gospodarcze, pracodawca często ma do wyboru  – albo dogadać się z pracownikiem, że ten dostanie pieniądze takie jak wcześniej, choć oficjalnie mniejsze, albo właściciel będzie nadal płacił pełne składki od pensji, ale będzie zmuszony zwolnić część ludzi.  Pracownicy to rozumieją – mówi „Rz" Dominika Staniewicz, ekspert ds. rynku pracy BCC.
Zaznacza, że takiej praktyki nie pochwala, ale rozumie, skąd się ona bierze. – Pracodawcy nie od dziś mówią, że koszty pracy są za wysokie. Gdyby były akceptowalne dla obu stron, nikt nie wpadłby na pomysł, by płacić pod stołem – zaznacza.
Dlaczego budownictwo i handel? Zdaniem ekspertki BCC te branże zawsze były obciążone takimi nieoficjalnymi płacami.
– W handlu, gdzie pracują głównie ludzie młodzi, jest wysoka rotacja, a dochody są sezonowe. Z kolei w budownictwie, aby pozyskać dobrych pracowników, trzeba im odpowiednio zapłacić. A dopóki kryterium wygrywania przetargów w tej branży będzie najniższa cena, takie praktyki będą miały miejsce – uważa Staniewicz.
Badania dostarczają też innych ciekawych wniosków: co piąty Polak obawia się utraty pracy, a niewiele mniej odczuwa stres, jadąc do firmy.
Z kolei już w pracy obawiają się głównie braku szacunku ze strony szefa i złej organizacji. Co siódma osoba – krzyków i wulgaryzmów. Przeciążenia pracą tylko co dziesiąta.
Co jeszcze doskwiera? Brak uznania. Ponad 41 proc. twierdzi, że w ostatnim miesiącu nie dostało ani jednej pochwały, niewiele mniej przyznaje, że szef pochwalił ich raz, a tylko co piąty został pochwalony wiele razy. Ponad 84 proc. badanych zapewnia, że gdyby ich szefowie dostrzegali ich zaangażowanie,  byliby gotowi dać z siebie więcej.
W badaniu (listopad 2013–luty 2014) wzięło udział wybranych losowo 1,4 tys. osób w wieku 18–65 lat z 11 miast.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA