fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Sześć lat na urlopie z dziećmi

Andrzej Duda
materiały prasowe
Nie oburzamy się na budowę stadionów, a złoszczą nas wydatki na dzieci – dziwi się polityk PiS.
Rz: PiS proponuje ?w programie, by wypłacać dzieciom do 18. roku życia ?po 500 zł miesięcznie. Policzyliście, ile to będzie kosztować?
Andrzej Duda, poseł, szef sztabu wyborczego PiS: Tak. Według naszych szacunków byłoby to ok. 24 mld zł rocznie. Świadczenie ma być wypłacane dla drugiego i każdego kolejnego dziecka w rodzinie. ?Z dwoma zastrzeżeniami. Jeśli rodzina jest zamożna, nie otrzymuje wsparcia, jeśli natomiast jej dochód jest niski, otrzyma je od pierwszego dziecka.
Idea bonu polega na tym, ?że państwo wspiera wszystkich, m.in. po to, by uniknąć kosztów administracyjnych kontroli takiego świadczenia.
Proponujemy model solidarnościowy, w którym państwo otwiera się na najbardziej potrzebujących. Dla średnio zarabiającej rodziny 500 zł to realne wsparcie, zamożnej nie trzeba pomagać w wychowywaniu dzieci.
Ale wtedy musi pan uruchamiać całą machinę kontroli, zaświadczeń, weryfikacji. Poza tym mówicie o bonie.
Zamierzamy pomagać głównie tym, którzy dzisiaj ledwo wiążą koniec z końcem.
A może lepiej nie dyskryminować klasy średniej, bo to ona „dostarcza" dzieci, proszę wybaczyć za określenie, dobrej jakości.
To prawda. I dlatego w planie docelowym jest wprowadzenie jednolitego bonu dla wszystkich. Na razie nas na to nie stać. Zdolne dzieci są w każdej grupie społecznej, ale wiele z nich ze względu na trudną sytuację materialną rodziców nie ma szansy na zdobycie wykształcenia stosownego do ich talentów.
Dlaczego zatem w programie PiS oprócz propozycji bonu pojawia się pomysł wypłacania większej liczbie osób świadczeń rodzinnych adresowanych ?do uboższych? To niekonsekwencja. Z jednej strony dajecie 500 zł wszystkim, z drugiej dodatkowo pieniądze uboższym.
To nie jest niekonsekwencja. Chcemy dodatkowo pomagać uboższym. Tyle tylko że ta pomoc będzie ograniczona, bo proszę pamiętać, że świadczenia powszechne realnie poprawią sytuację materialną rodzin, przez co uprawnionych do świadczeń dla uboższych będzie mniej.
Jak wygracie wybory, wprowadzicie bon i zacznie obowiązywać od 2016 r. Skąd weźmiecie na to pieniądze?
Z wielu źródeł – tam, gdzie dzisiaj są one marnowane lub w dziwny sposób znikają. Także z wyższej ściągalności podatków. Szacujemy, że na przykład w tej chwili wpływy z VAT są zaniżone o kilkanaście, nawet kilkadziesiąt miliardów złotych.
Czyli opodatkujecie ?ludzi, by dać im z ich podatków pomoc. ?Świetny pomysł.
Nie chodzi tu o podnoszenie podatków, tylko o bardziej sprawiedliwe rozłożenie obciążeń i uszczelnienie systemu podatkowego. ?Nie powinno być tak, ?że jedni płacą ponad miarę, ?a drudzy nic nie wkładają ?do budżetu. Stąd m.in. ?pomysł opodatkowania dużych sieci handlowych. Chcemy wprowadzić ?podatek od ich obrotów, ?by zagraniczne sieci nie unikały płacenia podatków ?w Polsce. To nieuczciwa konkurencja wobec ?polskich firm, zwłaszcza rodzinnych.
Chcecie też wprowadzić trzecią stawkę podatkową, choć to rząd PiS ją likwidował.
Chcemy opodatkować wyżej jedynie dochody ponad 300 tys. zł. Nie dotyczy to zatem wielkiej liczby ludzi.
Doskonale pan wie, że najzamożniejsi i tak płacą podatki w rajach podatkowych. Wprowadzając trzecią stawkę w PIT, niewiele zyskacie, a Polska straci wizerunkowo. Uderzycie w klasę średnią.
Niech pan nie przesadza. Zapłacenie wyższego PIT dla osoby zarabiającej 25 tys. zł miesięcznie nie jest wyzwaniem ponad miarę.
Proponujecie sześcioletni urlop dla matek. Czy to nie wykluczy kobiet ?z rynku pracy?
Faktycznie chcemy doprowadzić do tego, ?by urlopy macierzyński, rodzicielski i wychowawczy trwały w sumie sześć lat. ?Nie jest to jednak działanie natychmiastowe. Będziemy robić to stopniowo i obserwować, jak działa ?w praktyce.
Gdyby był pan pracodawcą i wiedział o takim prawie kobiety, zatrudniłby pan ją?
Zakładamy, że po wprowadzeniu naszej recepty na gospodarkę będzie się ona rozwijać tak szybko, że to pracodawcy będą szukać pracowników, a nie odwrotnie. To system naczyń połączonych. Wtedy nie ma obaw o etat dla kobiet. Będzie to prawo, a nie obowiązek kobiet. Chcemy rodzinie i kobiecie dać wolność wyboru, a nie zmuszać do pozostania w domu. Proszę pamiętać, że chcemy też objąć subwencją oświatową przedszkola i zapewnić w nich za darmo miejsca dla wszystkich chętnych. Kobiety nie powinny zatem mieć problemu z pracą.
To kosmiczne obietnice: sześć lat na płatnym urlopie, 500 zł miesięcznie z bonu, dodatkowe pieniądze z systemu świadczeń rodzinnych, darmowe przedszkola.
Pamiętajmy, w jakiej sytuacji demograficznej jesteśmy. To jest dramat. Jeśli nie podejmiemy realnych działań, będzie jeszcze gorzej. Nasza sytuacja ludnościowa grozi nam zapaścią cywilizacyjną. Dość już też mam tych głosów, które mówią, że polityka rodzinna to wydatek socjalny. Tak nie jest. To jest inwestycja. Dlaczego nie oburza nas, gdy budujemy stadiony, a złości, gdy inwestujemy w najważniejszy i najcenniejszy kapitał, jaki mamy, tj. ludzi? ?To nielogiczne.
Ale budżetu, zwłaszcza że nie mówicie o żadnym cięciu wydatków, nie będzie na to stać.
Program prorozwojowy, także z obśmianym, ale jak najbardziej realnym 1 bln zł na inwestycje, pozwoli sfinansować te wydatki. Uruchomimy gospodarkę.
Najbardziej pchnie ją do przodu wasza propozycja, by wycofać się z podniesienia wieku emerytalnego. Nie ma kraju, ?w którym dobrobyt bierze się ?ze świadczeń, a nie z pracy.
Chcemy, by był to wybór. Jeśli ktoś chce, to będzie pracował, jeśli nie – przejdzie na emeryturę. Ta reforma została wprowadzona bez większej refleksji, w jakich zawodach można pracować ?do późnego wieku.
Ludzie uciekną na świadczenia. Powinniście tak naprawdę dziękować PO, że przeprowadziła tę reformę.
Nasi eksperci twierdzą, ?że to się zbilansuje.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA