fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

Zbiórka i na start

Aida Bella
Facebook
Przed kilkoma miesiącami pięcioro polskich zawodników zdecydowało, że sami zbiorą część pieniędzy potrzebnych na przygotowania do zimowych igrzysk olimpijskich w Soczi. Każdy może zostać sponsorem takiego sportowca.
Panczenista Zbigniew Bródka, łyżwiarki na krótkim torze Aida Bella i Marta Wójcik, snowboarder Piotr Janosz oraz narciarz dowolny Szczepan Karpiel-Bułecka postanowili uzbierać 20 tysięcy złotych przy pomocy strony internetowej polakpotrafi.pl
To jedno z miejsc, gdzie twórcy, przedsiębiorcy, podróżnicy, wreszcie sportowcy, gromadzą pieniądze na realizację swoich pomysłów. Rewanżem – ten element odróżnia crowdfunding od publicznej zbiórki pieniędzy – może być umieszczenie nazwisk darczyńców na okładce płyty, spotkanie z bohaterem, podziękowania w napisach końcowych filmu albo lekcja jazdy konnej. Zasadą jest wszystko albo nic – trzeba zebrać ustaloną wcześniej kwotę, w przeciwnym razie pieniądze wracają do wpłacających.
Crowdfunding znany jest już od kilkunastu lat – rozwinął się pod koniec XX stulecia w USA, choć to data bardzo umowna, bo już cokół amerykańskiej Statuy Wolności został ufundowany z datków obywateli. Dziś za oceanem działają strony www, na których zbiera się fundusze tylko na sport. W ostatnich miesiącach rzesze amerykańskich zawodników – potencjalnych reprezentantów w snowboardzie, skokach, czy narciarstwie dowolnym – szukały w ten sposób funduszy na walkę o start w Soczi.
Polskim sportowcom się udało – kusząc 239 osób zdjęciami z dedykacją, koszulkami, kalendarzami i wspólnymi treningami zebrali ponad 21 tysięcy złotych. Najwyższe jednorazowe wpłaty przekroczyły 300 złotych, jednak na osobisty dwugodzinny trening za 1000 zł nikt się nie zdecydował. Dwadzieścia tysięcy podzielone na pięć nie zda się na wiele, więc gdzieś między wierszami sportowcy przyznają, że akcja „X dni do Soczi" miała po części charakter promocyjny.
Obecność w tym gronie Zbigniewa Bródki zaskakuje. W poprzednim sezonie polski panczenista wygrał klasyfikację Pucharu Świata na dystansie 1500 m. Jest także brązowym medalistą mistrzostw świata na dystansach – sztafeta, w której jechał, stanęła na podium marcowych mistrzostw rozegranych w Soczi.
Bródka był już na igrzyskach – przed czterema laty w Vancouver zajął 27. miejsce w wyścigu na 1500 m. Obecnie objęty jest – w ramach Klubu Polska – indywidualnym programem przygotowań olimpijskich. Ma realne szanse na medale w biegu na 1500 m oraz wyścigu drużynowym.
- Nie mogę powiedzieć, że jestem w złej sytuacji finansowej, ale dodatkowe środki na przygotowania pomiędzy startami czy zgrupowaniami zawsze się przydadzą. Przy tej okazji chcieliśmy zwrócić uwagę na dyscypliny słabiej finansowane i na brak obiektów do treningów – mówi „Rz" Bródka, który, aby potrenować na krytym torze, musi wyjeżdżać zagranicę.
Związkowym planem przygotowań do igrzysk olimpijskich objęte były także Aida Bella i Marta Wójcik. Uznały jednak, że potrzebują lepszego sprzętu, zaplecza medycznego, odnowy biologicznej. To niuanse, bez których nie można zrobić kolejnego kroku – mówiły.
- Pieniędzy zawsze brakuje, ale każdy miał tyle, na ile zasłużył – uważa Kazimierz Kowalczyk, prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego. - Oczywiście, proces szkolenia short-tracku można byłoby zorganizować lepiej, dlatego podzielam pogląd, że przydałoby się więcej pieniędzy dla tej konkurencji. Ale uważam, że środki które otrzymały zawodniczki, pozwoliły na przygotowania do igrzysk – podkreśla prezes PZŁS w rozmowie z „Rz".
Bella i Wójcik znalazły się z sztafecie, która podczas mistrzostw Europy w 2013 roku wywalczyła brązowy medal. Jednak pozycję europejskiego short tracku widać po wynikach bieżącego sezonu Pucharu Świata – Polska sztafeta jest na 10. pozycji, najlepsze z Europejek – Włoszki – zajmują 5. miejsce. Do igrzysk zakwalifikowało się osiem zespołów. Jedyną Polką z olimpijską kwalifikacją w short tracku jest w tej chwili Patrycja Maliszewska.
W znacznie trudniejszym położeniu znaleźli się dwa pozostali uczestnicy zbiórki na olimpijskie przygotowania: Piotr Janosz, reprezentant Polski w snowboardowym freestyle'u i narciarz dowolny Szczepan Karpiel-Bułecka. Dla nich liczył się każdy grosz.
Rok przed igrzyskami Polskiemu Związkowi Snowboardu ograniczono ministerialne dotacje, co znacznie utrudniło przygotowania olimpijskie.
Pozycja finansowa Polskiego Związku Narciarskiego jest znacznie lepsza, jednak akurat narciarstwo dowolne nie jest priorytetem w chwili, gdy o medale olimpijskie w Soczi będą walczyć skoczkowie i Justyna Kowalczyk. W tegorocznych zawodach Pucharu Świata w konkurencji skislope Karpiel-Bułecka zajmował miejsca w piątej dziesiątce. W tej sytuacji, mimo wywalczonego na włoskiej Uniwersjadzie wicemistrzostwa, trudno mieć nadzieję na olimpijski występ.
O tym, że trzeba i warto liczyć na siebie przekonuje także Jędrzej Dobrowolski, reprezentant Polski w narciarstwie szybkim. On – jako przedstawiciel konkurencji nieolimpijskiej – ma jeszcze większe kłopoty z finansowaniem swoich startów.
- Przez kilka pierwszych sezonów opłacałem moją jazdę z pieniędzy swoich i rodzinnej firmy. Starałem się. Parę lat temu w Warszawie pojawiły się nawet trzy billboardy ze zdjęciem i informacją o poszukiwaniu sponsora. Finansowo na tym straciłem, ale było trochę rozgłosu i parę osób dowiedziało się o moim istnieniu – mówi „Rz" Dobrowolski. - Teraz jest znacznie lepiej. PZN finansuje jedną trzecią kosztów wyjazdów – to znaczna pomoc, bo właśnie wyjazdy pochłaniają najwięcej pieniędzy. Resztę finansują sponsorzy. To zaspokaja moje podstawowe potrzeby sportowe.
Dla przedstawicieli wielu dyscyplin nie ma innej możliwości niż „zbiórka na siebie". Na polskiej stronie crowdfundingowej trwają więc kolejne akcje – wicemistrz świata w trialu rowerowym Karol Serwin przygotowuje się do startu w kolejnych mistrzostwach globu, a kobieca reprezentacja Polski w lacrosse zdołała zebrać kwotę potrzebną na zakup strojów. Sportowiec potrafi.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA