fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca, emerytury, renty

Deregulacja: zarządcy i pośrednicy z uprawnieniami państwowymi

Nowe przepisy znoszą też wszystkie warunki stawiane do tej pory kandydatom na zarządcę i pośrednika.
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Kolejne otwarcie dostępu do profesji najbardziej odczują zarządcy i pośrednicy nieruchomości.
Od nowego roku znikną ustawowe licencje zawodowe na rynku nieruchomości. Te  wydane do tej pory, ok. 50 tys., będą miały wartość archiwalną.  Licencje m.in.  dla zarządców nieruchomości i pośredników likwidują przepisy pierwszej transzy deregulacji.

Który certyfikat

Federacje i stowarzyszenia branżowe chciały wydawać wspólny certyfikat. Nic jednak z tego nie wyszło.
– To przykre, że nie doszliśmy do porozumienia, by razem reprezentować środowisko – mówi Arkadiusz Borek, prezydent  Federacji Gospodarki Nieruchomościami. – I każda organizacja działa na własną rękę.
Własne licencje już wydaje Polska Federacja Rynku Nieruchomości. Uruchomiła też ogólnopolski rejestr pośredników i zarządców dla osób, które uzyskają licencję zawodową nadawaną przez PFRN lub uzyskały ją na starych zasadach. Trzeba  mieć minimum średnie wykształcenie, odbyć kurs połączony z praktyką oraz zdać egzamin.
– Nasze certyfikacje mają pomóc klientom znaleźć dobrego fachowca, a kandydatom zdobyć kwalifikacje. Na razie zarejestrowało się ok.  tysiąca osób – tłumaczy Leszek Hardek, prezydent PFRN.
Lada dzień rusza też inicjatywa 200 przedsiębiorców z rynku nieruchomości.  Razem z Instytutem Gospodarki Nieruchomościami powołali Krajową Izbę Gospodarki Nieruchomościami. Ona też poprowadzi  swój rejestr i wyda  licencje zawodowe.
Zdaniem Marcina Jańczuka, specjalisty  z Metrohouse SA, otwarcie zawodów zdezorientuje klientów.
– Nie będą wiedzieć, komu powierzyć np. sprzedaż nieruchomości – tłumaczy. Według niego rząd powinien teraz zorganizować akcję edukacyjną dla społeczeństwa.

Bez wymagań

Nowe przepisy znoszą też wszystkie  warunki stawiane do tej pory kandydatom na zarządcę i pośrednika. Ustawa deregulacyjna wprowadza tylko dwa wymagania: obowiązkowe ubezpieczenie OC oraz świadczenie usług tylko na podstawie pisemnych umów. Nie przewiduje jednak żadnych sankcji za brak OC. Wielu więc ich nie wykupi. Gdy narażą   klienta na straty, ten nie będzie miał z czego dochodzić roszczeń.
Oznacza to, że osoby wykonujące te zawody nie muszą już posiadać dyplomu studiów ani kierunkowych, ani podyplomowych. Wystarczy ukończenie gimnazjum. Zniknie też warunek odbycia praktyki. Pośrednikiem i zarządcą będzie mogła być osoba karana za przestępstwa gospodarcze i fałszerstwa. Nie będzie potrzebny wpis do rejestru prowadzonego przez ministra infrastruktury i rozwoju. Z końcem 2013 r. zostanie on zamknięty. A o certyfikat branżowy nie będzie trzeba się starać.
Osoby posiadające obecnie państwowe licencje zastanawiają się jednak nad złożeniem pozwu zbiorowego przeciwko państwa. W grę wchodzi nawet o pół miliarda złotych.
–  Każdy pośrednik i zarządca musiał wydać ok. 10 tys. zł, by dostać licencję. Skoro państwo uważa, że są niepotrzebne,  to niech zwraca te pieniądze – uważa Borek.

Jacek Łapiński, dyrektor Gdańskiego Zarządu Nieruchomości Komunalnych

Moim zdaniem ustawa deregulacyjna wcale nie otwiera rynku nieruchomości dla młodych ludzi, a wręcz odwrotnie – utrudni im wejście do zawodu. Co prawda licencje zawodowe będą miały jedynie wartość archiwalną, wciąż jednak będą świetną kartą przetargową w zdobywaniu klientów. Funkcjonują one przecież od wielu lat. Nadal więc wspólnoty mieszkaniowe będą szukały zarządców wśród osób z uprawnieniami. Dla właścicieli nieruchomości będzie to gwarancja posiadania właściwych kwalifikacji. Młody człowiek, który będzie chciał wejść do zawodu na nowych zasadach, nie będzie miał czego pokazać. Pojawią się wprawdzie licencje nadawane przez organizacje zawodowe, ale będzie ich wiele. I to nie będzie licencja przyznawana przez państwo.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA