fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Światowy szał wokół "Papai" Urszuli Dudziak

Urszula Dudziak podczas warszawskiego festiwalu Jazz Jamboree w 1989 roku
Reporter, Jacek Domiński Jac Jacek Domiński
Powrót przeboju. Jazzowy utwór po 30 latach od premiery przeżywa drugą młodość. Podbił już Azję i Amerykę Południową. – Jestem taka jak ta piosenka – mówi wokalistka
Zaczęło się od filipińskiego teleturnieju, w którym publiczność nagradzała prawidłowe odpowiedzi uczestników tańcząc "Papaya dance", czyli prosty układ choreograficzny do pochodzącego z 1976 r. utworu skomponowanego wspólnie przez Dudziak i Michała Urbaniaka. Na Filipinach taneczne kroki znają już wszyscy – nawet pracownicy hipermarketów, żołnierze i więźniowie.
Piosenka jest też popularna w Meksyku i Wenezueli. Hasło "Papaya dance" znalazło się w anglojęzycznej wersji internetowej encyklopedii Wikipedia, a serwis You Tube pokazuje ponad 1900 związanych z nim filmów, na których do śpiewu Dudziak tańczą animowane postaci, zabawki Transformers i amerykańska ambasador na Filipinach.
Wokalistka jest zaskoczona sukcesem "Papai". – Ostatnio myślałam, że zbyt długo ją śpiewam, a tu masz babo placek – powiedziała "Rz". – Kocham tę piosenkę, ona oddaje mój charakter. Jestem pogodna, życzliwie patrzę na świat i bardzo mnie cieszy, że ludzie znajdują w "Papai" powód do uśmiechu, coś kojącego, wręcz terapeutycznego. Dudziak uważa, że to ze względu na emanującą z utworu radość "Papaya" podoba się w krajach południowych. Pierwotna wersja była w latach 70. numerem jeden w Meksyku, przebojem na Hawajach i we Włoszech. W USA przyjęto ją chłodniej. Jej egzotyczny tytuł Michał Urbaniak zaczerpnął od nowojorskiego lokalu Papaya King na rogu 72. ulicy i Broadwayu, gdzie pijał świeże soki owocowe.
– Prowadziłem wtedy zdrowy tryb życia – powiedział "Rz" muzyk. – Odstawiłem używki, przeszedłem na dietę. Na przyjęciu u znajomego, kiedy wszyscy świetnie się bawili, mnie dopadła nuda. Poszedłem do drugiego pokoju, usiadłem do pianina, coś zacząłem plumkać i tak wyplumkałem "Papayę". Nagrałem ją na taśmę magnetofonową i puściłem Uli w samochodzie, a ona zaczęła improwizować. "Papaya" znalazła się na płycie "Urszula" wydanej przez wytwórnię Arista – mówi "Rz" Urbaniak. – To od niej zaczęła się kariera Uli w USA.
Fenomen "Papai" wybuchł teraz na nowo za sprawą łatwych do zapamiętania kroków. Utwór dołączył do listy sensacyjnych hitów tanecznych, takich jak: "Lambada", "Samba di Janeiro", "Macarena" czy "Kaczuszki". – Ludzie uwielbiają bawić się w grupie – tłumaczy ich popularność DJ Adamus. – Spotykają się, by coś wspólnie przeżyć. A prosty taniec jest odbiciem potrzeby bycia razem. Trudniej wyjaśnić, skąd bierze się drugie życie przebojów. Adamus był sprawcą takich powrotów, m.in. popularnego remiksu "Hi-fi Superstar" grupy Wanda i Banda. – Reguły nie ma – mówi. – Gdyby ktoś ją znał, starałby się wykreować hit co pół roku. Powrót przebojów bywa sterowany przez wytwórnie lub producentów. Zdarzają się popularne remiksy piosenek, które w oryginale nie zrobiły kariery. Ale w przypadku "Papai" zadziałał samoistny zapłon, którego racjonalnie wytłumaczyć się nie da. Na pewno pomógł efekt egzotyki. Ten spontaniczny powrót cieszy, ale świadczy też o kryzysie współczesnych kompozytorów. "Papaya" może zrobić karierę ogólnoświatową, bo jest jednocześnie charakterystyczna i prosta.
Kilka lat temu popularna w polskich klubach była wersja tej piosenki nagrana przez Kayah. Ale "Papaya dance" jeszcze na naszych parkietach nie gości. – To kwestia czasu – uważa Adamus. – Zadziała efekt domina. Wiem, że już przygotowywany jest pakiet remiksów
Czy ogromna popularność na dużych rynkach muzycznych Azji i Ameryki Południowej przyniesie autorom "Papai" finansowe korzyści? – Na takim powrocie można dużo zarobić pod warunkiem, że kraj, w którym piosenka cieszy się popularnością, uczciwie płaci tantiemy – mówi "Rz" Anna Jurksztowicz, która prowadzi zajmującą się publishingiem firmę Simusic. – Na liście wielkich piratów są m.in. Chiny, Meksyk i Indie. Ale na przykład Japonia i Tajwan to uczciwi płatnicy. Kilka lat temu na Tajwanie karierę robił utwór Budki Suflera "Takie tango", napisano do niego nowy tekst, a polscy autorzy sporo wtedy zarobili.
To, czy artysta otrzyma tantiemy z zagranicy – dodaje Jurksztowicz – zależy w dużej mierze od tego, czy zatrudnił tam publishera, czyli firmę, która działa jak kontroler i dba, by instytucje podobne do naszego ZAiKS przekazywały autorom wpływy.
Michał Urbaniak zapewnił: – Ja i Ula jako kompozytorzy jesteśmy właścicielami praw autorskich do "Papai". Zarządza nimi, jak w przypadku wszystkich naszych wspólnych utworów, nowojorska firma UBX Inc.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA