fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Kłopoty zapór na Wiejskiej

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Kluczowy przetarg dotyczący zwiększenia bezpieczeństwa Sejmu zakończył się skandalem.
Odporność na uderzenie jadącej z prędkością 80 km/h ciężarówki o masie 7,5 tony, duża szybkość podnoszenia i możliwość pracy nawet w warunkach ciężkiej zimy –  takie wymagania mają spełniać zapory drogowe chroniące teren parlamentu przed terrorystami.
Przetarg, który w tej sprawie rozpisała Kancelaria Sejmu, skończył się skandalem i skierowaniem sprawy do prokuratury. O co chodzi? Kancelaria podejrzewa, że jedna z firm miała próbować ją oszukać, podając nieprawdziwe informacje dotyczące swojego doświadczenia. Skutkiem mogło być obniżenie bezpieczeństwa Sejmu.
Decyzja o budowie zapór zapadła po zatrzymaniu w ubiegłym roku przez ABW Brunona K., chemika z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Zamierzał zdetonować 4 tony materiałów wybuchowych, wwiezionych pod Sejm furgonetką.
Po zatrzymaniu chemika marszałek Sejmu Ewa Kopacz zleciła audyt bezpieczeństwa. Wykazał on, że do najsłabszych ogniw w bezpieczeństwie parlamentu należą właśnie wjazdy na jego teren. Powód? Niektóre bramy są obecnie chronione tylko łatwymi do sforsowania szlabanami.
Kancelaria Sejmu przetarg na nowe zapory rozpisała  w maju. Mają wysuwać się z ziemi na wysokość 90 cm i przypominać te zamontowane przed Pałacem Prezydenckim.
Zgłosiły się dwie firmy, a zgodnie z prawem zwyciężyć powinna ta, która zaoferowała niższą cenę. Tak się nie stało, bo miała „celowo wprowadzić w błąd" Kancelarię. Takie sformułowanie znalazło się w informacji, którą opublikowała na swojej stronie internetowej. W efekcie przetarg wygrała druga propozycja.
– Zawiadomiliśmy w tej sprawie prokuraturę – potwierdza Jan Węgrzyn, zastępca szefa Kancelarii Sejmu. – Firma z Wielkopolski utrzymywała, że dysponuje doświadczeniem, którego w rzeczywistości nie posiada – tłumaczy.
Jednym z wymagań wobec oferentów była realizacja w ostatnich pięciu latach co najmniej jednego zabezpieczenia wysokiej klasy za kwotę ponad pół miliona złotych. Firma utrzymywała, że wykonała zapory drogowe dla elektrowni atomowej w litewskim Ignalinie. Urzędnicy Kancelarii Sejmu stwierdzili jednak braki w dokumentacji, a o wyjaśnienia zwrócili się do elektrowni w Ignalinie i litewskiego resortu energetyki. Okazało się, że ta firma zainstalowała na Litwie nie cztery, ale jedną zaporę, w dodatku niższej klasy.
– Firma wysłała nam też zdjęcia zabezpieczeń przed jednym z salonów samochodowych. Dotarliśmy do tego miejsca. Okazało się, że zabezpieczeń tam nie ma. Zresztą  zdjęcia wyglądają na komputerowy montaż – dodaje wiceszef Kancelarii Sejmu.
Czujność sejmowych urzędników chwali Jerzy Dziewulski, ekspert od antyterroryzmu i były poseł SLD. – Dobrze, że udało im się wychwycić nieprawidłowości, bo zamiast większego bezpieczeństwa mielibyśmy jego marną imitację – komentuje.
Dodaje, że wykonanie zapór złej jakości mogłoby istotnie obniżyć bezpieczeństwo Sejmu. – Każdą przeszkodę można sforsować, jednak dobra zapora pozwala zyskać  czas, który w przypadku ataku terrorystycznego odgrywa decydującą rolę – tłumaczy.
Czy firma z Wielkopolski celowo chciała obniżyć poziom bezpieczeństwa parlamentu? Zdaniem Dziewulskiego mogła raczej kierować się chęcią zysku. – Wykonywanie roboty dla Sejmu to świetna rekomendacja w tym biznesie – tłumaczy.
Zawiadomienie Kancelarii Sejmu trafiło do prokuratury Warszawa-Śródmieście. Jej szef Zdzisław Kuropatwa mówi „Rz", że postępowanie jeszcze nie ruszyło, ale wstępnie sprawę można zakwalifikować jako złamanie art. 270 kodeksu karnego, który mówi o fałszowaniu dokumentów.
Jerzy T., przedstawiciel firmy,  twierdzi, że o sprawie dowiaduje się od „Rz". – To chyba jakaś pomyłka. Mamy duże doświadczenie. Nasze blokady pojechały właśnie do Korei Południowej i Nigerii, służą w jednostce wojskowej w Warszawie. Dostarczaliśmy też urządzenia do Ignalina, ale nie bezpośrednio, tylko przez podwykonawców – tłumaczy.   
Współpraca: Janina Blikowska

Bezpieczeństwo do poprawki

Budowa nowych zapór drogowych to tylko jeden z planowanych elementów zwiększenia poziomu zabezpieczeń parlamentu. Ważną zmianą jest podwyższenie murku od strony ul. Wiejskiej, który obecnie ma około 30 cm. Jego wysokość ma wzrosnąć dwukrotnie. Wzmocniony ma zostać także parkan, który na tyłach parlamentu odgradza jego teren od parku. Ogrodzenie ma miejscami obecnie jedynie 80 cm wysokości. I choć w rzeczywistości są to dwa równoległe parkany, oddzielone pasem o szerokości około 1,5 m, łatwo można je przeskoczyć. – Mamy już zgodę konserwatora zabytków na przebudowę niektórych elementów – mówi „Rz" zastępca szefa Kancelarii Sejmu Jan Węgrzyn. W ramach poprawy bezpieczeństwa niemożliwe ma stać się także parkowanie samochodów w najbliższym sąsiedztwie parlamentu. Kancelaria Sejmu utrudniła też w ostatnim czasie poruszanie się podziemnym łącznikiem między salą obrad a hotelem poselskim. To tamtędy w ramach prowokacji – zaaranżowanej dla wyemitowanego w styczniu w TVP programu „Po prostu" – dziennikarze wnieśli na salę obrad środki potrzebne do skonstruowania materiałów wybuchowych. Funkcjonariusze Straży Marszałkowskiej zostali też wyposażeni w paralizatory. Umożliwiły to zmiany w ustawie o środkach przymusu bezpośredniego. —wef
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA