Paradoksalnie najważniejszy z tych wymiarów może się wydawać lekko banalny. Po prostu wszyscy się przekonaliśmy, jak fundamentalne znaczenie ma funkcjonowanie tego sektora. Oczywiście od zawsze uchodził on za ważny. Od zawsze każdy miał z nim kontakt. Od zawsze na niego narzekaliśmy. Ale nigdy nie doświadczyliśmy takiej sytuacji, że funkcjonowanie kraju i los setek tysięcy ludzi z dnia na dzień zaczął zależeć od sprawności, fachowości i poświęcenia pracowników ochrony zdrowia. A co za tym idzie – od przygotowania na przykład sprzętowego i organizacyjnego całego systemu.

Ludzie ten egzamin zdali. Czy zdał go system? – to pytanie otwarte. Na pewno pandemia uwypukliła dwie znane od dawna bolączki służby zdrowia: niedofinansowanie i brak kadr. W tej pierwszej kwestii sytuacja wydaje się jasna – nakłady na ochronę zdrowia muszą wzrosnąć, i to w większym tempie, niż zakładali to rządzący. Oczywiście zasadnicza jest tutaj kwestia efektywności, ale statystyki nie kłamią, na sektor wydajemy mniej niż inne kraje rozwinięte.

W warunkach pandemii okazało się, że to igranie z ogniem.

Gorzej z brakiem lekarzy, pielęgniarek i wszystkich innych pracowników, bez których system nie może działać. Częściową odpowiedzią jest trend, o którym sporo piszemy w naszym dzisiejszym raporcie – cyfryzacja służby zdrowia. To paląca potrzeba epoki covid na bardzo wielu poziomach, także tym najbardziej naturalnym: informatyzacji placówek oraz usług, i to informatyzacji sensownej, z wzajemną kompatybilnością systemów, co w Polsce od lat nie jest oczywiste. Ale to także kwestia rozwoju telemedycyny, wszelkiego rodzaju diagnostyk i leczenia na odległość. Od tego nie uciekniemy, a ten proces jest w stanie przynajmniej złagodzić coraz bardziej widoczną kadrową dziurę w naszej służbie zdrowia.

Przed sporymi wyzwaniami stanął również przemysł farmaceutyczny. Wbrew pozorom okres pandemii nie jest dla tej branży czasem żniw – pacjenci ograniczyli swoje wizyty u lekarzy, mniej jest wypisywanych recept i co za tym idzie, mniejsza jest sprzedaż. Ale przemysł stanął również przed innym bardzo poważnym problemem: kwestią łańcucha dostaw i sprowadzania z Dalekiego Wschodu substancji czynnych niezbędnych do produkcji leków. Jeszcze przed pandemią te dostawy potrafiły ulegać poważnym zakłóceniom, gdyby doszło do lockdownu w wymiarze światowym, Europa miałaby potężny kłopot.

Dlatego coraz bardziej słyszalne są głosy, aby odbudować produkcję substancji czynnych na Starym Kontynencie, w tym w Polsce.

To olbrzymia szansa także dla naszego przemysłu farmaceutycznego. Wymaga tylko i aż współdziałania organów publicznych z prywatnymi.

A to nie tylko w tym sektorze zwykle jest najtrudniejsze.