fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Świnka groźna dla mężczyzn. Szczepionka chroni krócej, niż zakładano

shutterstock
Odporność na wirusy wywołujące świnkę utrzymuje się po szczepieniu tylko przez ok. 27 lat – wykazali naukowcy z Harvard T.H. Chan School of Public Health.

Świnka jest ostrą chorobą zakaźną, która często atakuje wiosną. Na ogół przebiega łagodnie, ale jej powikłania mogą być groźne dla młodych mężczyzn. Świnka może wywołać u nich zapalenie jąder, skutkujące niepłodnością.Choroba może spowodować także zapalenie trzustki, opon mózgowych i utratę słuchu. Zachorowanie na świnkę uważa się za główną przyczynę wirusowego zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych u dzieci. Jedynym sposobem na uniknięcie zachorowania są szczepienia.

Amerykańskich badaczy zaniepokoił jednak fakt, że od kilkunastu lat wśród zaszczepionych młodych dorosłych, m.in. na kampusach uniwersyteckich, pojawiają się ogniska zachorowań na nagminne zapalenie przyusznic, czyli świnkę. Nie było wiadomo, czy przyczyną choroby jest utrata odporności poszczepiennej, czy też zmutowane szczepy wirusa świnki - MuV. Naukowcy wykazali, że chodzi o brak dostatecznej ilości przeciwciał, które chroniłyby przed zakażeniem.

Ustalili, że w przypadku nagminnego zapalenia przyusznic, ochrona poszczepienna utrzymuje się przez średnio około 27 lat od przyjęcia ostatniej dawki. Obecnie zalecane są dwie dawki szczepionki przeciw śwince, które przyjmuje się w dzieciństwie. By uniknąć zachorowania w wieku dorosłym, autorzy badań sugerują, że warto przyjąć dawkę trzecią, przypominającą – optymalnie około 18. roku życia.

Przed wprowadzeniem szczepień zachorowania na świnkę były powszechne. Epidemie występowały co 3-4 lata. W wielu krajach szczepienia spowodowały wyeliminowanie tej choroby. W Polsce szczepienia obowiązkowe przeciwko śwince rozpoczęto w 2004 r.

W ostatnich latach w Polsce rejestruje się ok. 2-3 tys. przypadków świnki rocznie, 50-krotnie mniej niż w 2004 r. (135 tys. zachorowań). Nie obserwuje się też niepokojącego wzrostu zachorowań wśród dorosłych, co zdaniem ekspertów zawdzięczamy powszechnym szczepieniom, podawanym w 10 roku życia (druga dawka), a nie w czwartym, jak w USA.

- Nikt nie mówił, że szczepionki podawane w dzieciństwie działają do końca życia. To, że po latach wygasa odporność na chorobę u osób, które się na nią szczepiły, jest zjawiskiem naturalnym ­ wyjaśnia dr Paweł Grzesiowski, pediatra i immunolog, sekretarz Zespołu Ekspertów do Spraw Programu Szczepień Ochronnych. Ekspert wielokrotnie bronił programu obowiązkowych szczepień ochronnych i jednocześnie wskazywał na niebezpieczne skutki, jakie może przynieść działalność ruchów antyszczepinkowych w Polsce. - Trzeba pamiętać, że aby doszło do zarażenia, w środowisku muszą być obecne zarazki wywołujące daną chorobę. Dlatego tak ważne jest, by dzieci były powszechnie szczepione, bo wtedy wirusy przestają krążyć w otoczeniu. Dzięki temu starsze osoby, u których już doszło do przełamania bariery odporności, nadal są bezpieczne. I odwrotnie. Jeżeli będzie rosła populacja dzieci niezaszczepionych, ryzyko zakażenia wzrośnie nie tylko u nich, ale też wśród dorosłych, którzy będę musieli się doszczepiać – podkreśla ekspert. Jego zdaniem najnowsze badania dowodzą, że w wieku ok. 18 lat może być wskazane podanie dawki przypominającej szczepionki przeciw śwince, aby podtrzymać wysoki poziom odporności poszczepiennej.

Obecnie szczepionkę przeciwko śwince podaje się w postaci skojarzonej ze szczepionką chroniącą przed odrą i różyczką (MMR). Szczepionka jednoskładnikowa przeciwko śwince nie jest dostępna. Obowiązkowe jest podanie dwóch dawek: pierwszej w 12-15 miesiącu życia, a drugiej, uzupełniającej – w 10 roku życia.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA