fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Fakty dokonane po południowowschodnioazjatycku

Rafał Tomański
Fotorzepa/ Krzysztof Skłodowski
25 kwietnia gościem Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych był dr Surin Pitsuwan, były sekretarz generalny ASEAN.

Pytany o aktualną sytuację w regionie, nad którym przed 4 laty sprawował jeszcze pieczę, twierdzi że ASEAN nie popełnia błędów UE. Zjednoczenie Starego Kontynentu może być w pewien sposób inspirujące, ale azjatycka wspólnota nie chciała nawet nazywać swojego głównego dokumentu konstytucją ze względu na porażkę tego typu idei w Unii. ASEAN ma zatem swój nadrzędny "charter" i wie, że nie warto także zabierać wyraźnego stanowiska w drażliwych sprawach. Rosnące zaangażowanie polityczne pomiędzy Chinami a Rosją nie wywołuje niepokoju, bo południowo-wschodnia od zawsze leżała pomiędzy wielkimi potęgami.
Dr Suwin Pitsuwan przypomina także słowa Henry'ego Kissingera z początku obecnego wieku. Amerykański polityk twierdził, że pod względem zaawansowania technologicznego Azja jest już tak rozwinięta jak obecna Europa, jednak mechanizmy i wzajemne zależności polityczne oraz kwestie społeczne pozostawiają jeszcze ogromne pole do udoskonalania. Porównywał tę sytuację do Europy co najmniej XIX-wiecznej.

Nic wielkiego nie nastąpi na świecie bez udziału Azji. Pitsuwan pamięta czasy, gdy Zachód i Europa przyjeżdżał na spotkania spod znaku ASEM po krachu ekonomicznym z 2008 roku. Wówczas to wielki i teoretycznie od zawsze zaawansowany pod każdym względem stary świat po raz pierwszy prosił o pomoc Azję. Byłe kolonie, kraje rozwijające się, aspirujące do miana tego, co od dekad miał już Zachód - bo tak nazywano przed aferą Lehman Brothers Indonezję, Wietnam, Malezję, a nawet Indie - tym razem miały stać się siłą sprawczą i nowym motorem zdolnym podnieść z kolan niesprawne rynki dawnych władców.

Pitsuwan uważa także, że potencjalne otwarcie Korei Północnej może, jeżeli w ogóle do niego dojdzie, nadejść w stronę ASEAN a nie wobec USA czy Seulu. Nic bez wspólnoty krajów Azji Południowowschodniej nie zadzieje się na świecie. Wydaje się to faktem dokonanym i rodzącym się nowym światowym ładem. A temu, kto się na taki stan rzeczy nie zgadza, zawsze pozostaje pójście w ślady Chin, by tworzyć nowy ład na morzu i lądzie. Ale to już temat na osobną opowieść.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA