fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sądzie i urzędzie

Hermeliński: Osoby, którym nie udało się dopisać do spisu wyborców drogą online, mogą sładać protesty wyborcze

Wojciech Hermeliński
rp.pl
Sędzia Wojciech Hermeliński, przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej powiedział właśnie w programie #RzeczoPrawie, w tv.rp.pl, że osoby które nie ze swej winy nie zostały umieszczone na liście wyborczej, mają legitymację do wytoczenie takich protestów. Oczywiście nie każda nieprawidłowość w trakcie wyborów oznacza ich powtórkę.

To najczęściej wskazywana nieprawidłowość niedzielnych wyborów samorządowych, chodzi o nieumieszczenie na listach wyborczych osób które za pomocą rządowej aplikacji ePUAP chciały wpisać się na te listy w miejscu faktycznego zamieszkania, ale ich nie przerejestrowano, a część z nich o tym dowiedziała się już w lokalach wyborczych.

Według Marka Zagórskiego, ministra cyfryzacji, jego resort odpowiada tylko za system elektroniczny i dostarczenie wniosków, zgodnie z kodeksem wyborczym, urzędom gminnym i to one podejmowały decyzje.

Mogły być dwie typowe sytuacje, że jakiś urzędnik, gminy coś zaniedbał czy przeoczył, po drugie wnioski mogły być złożone niemal w ostatniej chwili.

Wnioski 17 października lub później złożyło co najmniej 3157 osób w całym kraju, z tego 1049 w Warszawie , a gminy miały na wydanie decyzji trzy dni. Czy takie nieprawidłowości mogą być podstawą do powtórki wyborów. Raczej nie.

Zgodnie z Kodeksem wyborczym protest wyborczy może formalnie złożyć każdy wyborca w danym okręgu, ale jego nazwisko winno było być umieszczone w spisie wyborców w dniu wyborów (a ci wybory na liście, przynajmniej w lokalu wyborczym nie było). Aby z kolei protest był skuteczny musi dotyczyć przestępstwa przeciwko wyborom, określonego w rozdziale XXXI Kodeksu karnego, lub wskazywać (udowadniać) naruszenia przepisów kodeksu wyborczego dotyczących głosowania, ustalenia wyników głosowania mającego wpływ na wynik wyborów.

- Przestępstwa w tych przypadkach należy raczej wykluczyć, jeśli zaś nieprawidłowości miały miejsce w urzędzie gminnym, to ona formalnie nie jest organem wyborczym, wiec pytanie czy w ogóle podlegają tej procedurze – wskazuje Anna Godzwon, ekspertka od prawa wyborczego.

Sędzia Wojciech Hermeliński, przewodniczący PKW uważa, że nie należy formalistycznie podchodzić do tych przepisów i trzeba uznać, że wyborcy niedopuszczeni przez jakąś urzędniczą pomyłkę byli na liście a nieprawidłowość dotyczyła wyborów.

Gdy nawet przyjąć to stanowisko sąd rozstrzygający protest musi zbadać czy nieprawidłowości miała istny wpływ na wynik wyborów. Przypomnimy, że podczas pierwszego wyboru Aleksandra Kwaśniewskiego na prezydenta Sąd Najwyższy (chociaż niejednomyślnie) nie nakazał powtórzenie wyborów dlatego, że jako kandydat podał nieprecyzyjną informację o swoim wykształceniu, gdyż mimo uwzględnienia ponad 600 tys. protestów wynik wyborów byłby identyczny. W jednych z kolei wyborach samorządowych sąd cywilny nakazał powtórzenie wyborów radnego z podwarszawskiej miejscowości, gdyż jeden głos był nieważny, a jeden głos decydował tam o wyborze radnego.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA